Ja jestem włóczęgą, wiedźminem, mutantem, który wykańcza czerwone potwory.
Blog > Komentarze do wpisu
Aleksander Gudzowaty: uważam, że istnieje Loża Minus Pięć

W kontekście wczorajszej nieudanej emisji taśm z nagraniami Gudzowatego i Michnika przypominam wywiad który z Aleksandrem Gudzowatym przeprowadzila w w maju br. Gazeta Finansowa. 

 

Aleksander Gudzowaty: Ktoś manipuluje politykami

Z Aleksandrem Gudzowatym, dyrektorem Bartimpeksu, rozmawiali Eliza Snowacka i Piotr Bachurski.

Krąży opinia, że jest około 500 osób, które rządzą prywatyzacjami w Polsce…

Tak dużo? Nie wierzę. Ja uważam, że istnieje Loża Minus Pięć, która działa regularnie od początku prywatyzacji, mając w tym cel własny. Na pewno nie dobro kraju. Ta Loża ma swoje interesy i jest obsługiwana także przez pracowników służb specjalnych, którzy robią wszystko – moim zdaniem – żeby nie ujawnić prawdy. Oni istnieją ponad podziałami politycznymi, ponad rządami. Mają dojścia do każdego kolejnego układu politycznego. Druga z moich teorii jest taka, że kiedy nastąpiła odwilż w krajach komunistycznych, to globalne organizacje – z procedur postępowania, nie ze złej woli – wymyśliły program na tanie przejęcie majątku w Europie Wschodniej. To już widać: wykupione Węgry, Polska… Oni opracowali procedury wycen i przejmowania. To czynności, które wykonują firmy konsultingowe. Co poniektórzy w Polsce za wprowadzenie takich procedur dostali tytuły honorowe, nagrody ekonomiczne lub zagraniczne pochwały. I takiemu wzorcowi poddano PGNiG. Uważam, że firmy konsultingowe, które wyceniały tę spółkę, działały według określonego schematu, a zarząd po prostu zaniżył wartość księgową.

HSBC wyceniło spółkę na 4,3 mld euro.

Być może dostali błędne dane, albo zaistniała procedura jak wyżej.

Co w Pańskiej opinii wyceniono niewłaściwie?

W przypadku tego konkretnego startu giełdowego naruszono wiele wartości, np. zaniżono wielokrotnie wartość rynkową EuroPolGazu, 48 proc. udziałów tej spółki wyceniono na 450 mln zł, podczas gdy już sam jej zysk za poprzedni rok wyniósł 1 mld zł. W mojej ocenie wartość tego majątku to przeszło 2 mld dolarów. Śpieszono się tak z tą prywatyzacją, bo brakowało 2 dni do odejścia rządu i musiano zdążyć. Mówiono, że po to, by zyskać kapitały. To także okazało się fikcją.

Nie było planu zagospodarowania tych pieniędzy?

Oczywiście, że nie. Nie było żadnego biznesplanu. To była tylko demagogia i świadome wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Przypuszczam, że poza wiedzą rządów i polityków odbywa się inne życie towarzysko-finansowe, gdzie się te kwestie ustala i załatwia.

Podczas zorganizowanej konferencji na temat PGNiG, kiedy padła wycena spółki, zażartował Pan, że najchętniej wziąłby kredyt i kupił wszystkie oferowane akcje…

Oczywiście ironizowałem. Ale nie chciałem nawet o tym myśleć. Marek Kossowski, prezes PGNiG mi to proponował, w obecności dziennikarzy, ale się nie zgodziłem.

Fakt, że niektóre spółki i fundusze otrzymywały dokładnie tyle akcji, ile sobie zażyczyły przy 90-proc. redukcji nie dziwił Pana?

Mnie w tej sprawie nic nie dziwi, bo ja wiem, o co chodzi. Więc co tu mogłoby mnie zdziwić?

Zatem to była przygotowana prywatyzacja?

Tak sądzę. Każdą prywatyzację się przygotowuje. Moja teoria o globalnym podziale świata może się wydawać histeryczna, ale jest w niej sporo racji. Te procedury prywatyzacyjne skądś do nas przecież przyszły. I nie mają na celu pomocy prywatyzującym, by jak najdrożej sprzedali. Wygląda to tak, że ten, kto ma pieniądze zamawia sobie orkiestrę i procedury.

Próbował Pan sam wyceniać wartość PGNiG?

Według mnie suma, na którą je wyceniono, to wartość tej części PGNiG, która zajmuje się dystrybucją gazu. Myślę, że stworzono w Polsce pewną fobię dotyczącą konieczności prywatyzacji. Postępując perfidnie, obniżono wszystkim zarządom państwowych firm płace do bardzo niskiego poziomu. Powstał taki kontekst, że prezes PKN Orlen ma kilkaset tysięcy złotych pensji, a prezes Lotosu kilka tysięcy. W tej sytuacji wszyscy dążą do prywatyzacji, gdyż albo mają nadzieję na lepsze warunki, albo na udziały. Nie potrafię zrozumieć, jak to możliwe, że państwo, które ma długi i kłopoty z budżetem, a równocześnie posiada przedsiębiorstwo takie jak PGNiG, przynoszące znaczne zyski i mające znaczenie strategiczne, kieruje takie przedsiębiorstwo na giełdę.

Uważa Pan, że powinniśmy powrócić do rozmów z Rosją na temat gazu?

Dialog jest potrzebny. Tylko rycerze wojują, a w biznesie nie ma wojny, tylko współpraca. Jej domeną jest kompromis.

Nawet w sytuacji, gdy czujemy, że już dawno dogadali się z Niemcami?

Jestem przekonany, że nie będzie żadnego gazociągu na dnie Bałtyku i że wrócimy do projektu Jamał II. Wszystko, co w Polsce dotyczy gazu, jest przedstawiane w przesadny sposób. Polska potrzebuje mało gazu, jakieś 15 mld m3, podczas gdy Ukraina – 90 mld m3, a Niemcy – jeszcze więcej. Ktoś w polityce wyrabia sobie pozycję wykorzystując zupełnie nieracjonalne, histeryczne oceny na temat gazu. A przecież kilka lat temu to Rosjanie nas prosili, żebyśmy mieli dwie nitki gazociągu plus pieremyczkę łączącą Białoruś ze Słowacją, a omijającą Ukrainę. Szef Gazpromu przyjeżdżał do Polski i opowiadał, że takie przedsięwzięcie to dla Polski 1 mld dolarów rocznie. Ale przede wszystkim mielibyśmy dziś inną pozycję do rozmów handlowych z Rosją. Ten, kto zostanie ich głównym partnerem tranzytowym, ten będzie coś znaczył dla Rosji. Przez Polskę szłoby 120 mld m3 gazu. Pieremyczkę zablokował jednak prezydent Kwaśniewski, który – jak Rejtan – rozdzierał szaty w obronie braci Ukraińców, a jamalski gazociąg politycy nazywali „drogą dla Kozaków”.

Może prowadziliśmy rozmowy z Rosjanami w zły sposób?

Rosja także zmieniła swój język na bardziej kategoryczny. Nadal jednak w handlu obowiązuje zasada kompromisu.

Kiedy pojawił się pomysł budowy rurociągu Szczecin-Bernau, PGNiG mocno i skutecznie go blokowało.

Przestałem już tę nazwę wymawiać. Nie chciały tego pomysłu kolejne nasze rządy. Nie mogę tego zrozumieć. Teraz zatrudniono fachowca od energetyki – wiceministra Naimskiego, który ciągle wraca do tych historii z wirtualnym gazociągiem norweskim. Warto sobie postawić pytanie, dlaczego pojawiają się tylko demagogiczne pomysły, które od lat nie przynoszą żadnych efektów.

Czemu to służy?

Ja uważam, że ktoś manipuluje politykami i ich dobrą wolą.

2006-05-18

piątek, 13 października 2006, geralt9

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
new era hats z new era hats
Impuls jerozolimski | »
Wysłany 2013/05/21 02:53:32
Komentarze
baltazarro
2006/10/13 16:16:31
no no, ciekawe.. widać, że się chłopaki pożarli.. dobrze, zaczynają powoli wychodzić ciekawostki...
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2006/10/14 00:46:16
Najgorsze jest to, że te słuszne być może słowa ili oskarżenia kolega polewa takim sosem, ze zbiera mi się na wymioty. A tak w ogóle to co to za kundel: połączenie katolicyzmu w wersji hard z Sapkowskim?To prawie jak koalicja liberałów z Polską solidarną.
-
baltazarro
2006/10/14 17:49:35
te anonim, nie masz sie do czego przypierdolić to się czepiasz nicka?
wersja- dobre ale...
paszoł won jak sie nie podoba.
-
2006/10/14 17:58:36
baltazarro nie warto, są ludzie ktorym sie wydaje ze przed komuną nie bylo nic, liczy sie tylko to co Marks i Lenin wymyslili. Jakis Bog, ojczyzna? No co ty?
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/12/04 13:05:29
Panie Gudzowaty czy ma Pan na tyle serca ze pomaga ludziom jako jednosce bo to co dla Pana np:10.000 zł mało znaczy niektorym ratuje zycie czy taki bogacz ma tego świadomośc?
Geralt.blox.pl

darmowe liczniki web stats stat24.com http://geralt.salon24.pl Prawy Prosty - galba.net.pl Gdańszczanin.blox.pl Kataryna.blox.pl Wpisz24.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Andrzejwegrzyn.wordpress.com Myslozbrodnia.blogspot.com Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie website stats