Ja jestem włóczęgą, wiedźminem, mutantem, który wykańcza czerwone potwory.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Manipulacja GW i Putina

Kolejna manipulacja GW. Pełny cytat brzmi:

Naród rosyjski, którego losy zniekształcił reżim totalitarny, dobrze rozumie uczulenia Polaków związane z Katyniem, gdzie spoczywają tysiące żołnierzy polskich. Powinniśmy wspólnie zachowywać pamięć o ofiarach tej zbrodni". "Zarówno cmentarze pamięci Katynia i Miednoje, podobnie jak i tragiczne losy żołnierzy rosyjskich, którzy dostali się do niewoli podczas wojny 1920 roku, powinny się stać symbolem wspólnego żalu i wzajemnego przebaczenia"


Ale oczywiście tak klamliwy tekst nie mógłby sie spodobać polskim czytelnikom więc by oswoić nas z dobrym Putinem GW dokonala skrótu który cały dzień wisi nad każdą informacją. Czy to powiedział Putin?:

gw Putin

czwartek, 28 maja 2009
Nikt nie może nakładać ograniczeń na wolność myśli

W Gruzji wrze a prezydent na meczu! Alarmuje Dziennik. Raczej po nagonce na chamstwo anonimowej blogerki, która nie chciała dla nich pracować należy cedzić informacje Dziennika przez bardzo małe sito, zatem czytam, co takiego się dzieje, że należy niepokoić się zachowaniem prezydenta Gruzji. Otóż protestuje opozycja, zablokowano tory kolejowe, szykuje się marsz na ratusz bo „władze ignorują wolę narodu”. Ku oburzeniu Dziennika prezydent pojechał do Rzymu na mecz... No ciekawe, że ignorowana wola polskiego narodu i gwałtowne protesty w kraju przeciw rządowi nie budzi takich komentarzy ze strony dziennikarzy Dziennika. Przecież w Polsce wrze Panowie redaktorzy. Ne wspominając o gwałtownym ataku na wolność słowa prowadzonym przez Waszą redakcję. Ciekaw jestem Waszego komentarza do planowanego przez premiera Tuska wyjazdu do Arabii Saudyjskiej by zaproponować kontrakty w Polsce firmie budowlanej należącej do rodziny bin Laden. Do niedawna powiązania polityczne i gospodarcze z osobami mającymi powiązania przestępcze były solidarnie piętnowane przez media, dzisiaj już się im kibicuje? A przecież w Polsce dochodzi do gwałtownych protestów i zapowiedziana jest blokada wyjazdów z miast przez przewoźników. Czy premier coś sobie z tego robi?

Robi, ignoruje wolę narodu wprowadzając i proponując kolejne ograniczenia i absurdy. Dzisiaj przeczytałem, ze komisja „Przyjazne Państwo” planuje wprowadzić nakaz nagrywania każdego klienta, kupującego w sklepie alkohol. Jeśli to się powiedzie komisja chce wprowadzić taki nakaz w pubach i restauracjach. Uważacie, że to zgodne z wolą narodu? Permanentna inwigilacja służy każdemu obywatelowi czy władzy? No śmiało. Ograniczanie wolności towarzysze redaktorzy (podejrzewam że nie wszyscy mają poglądy zgodne z Towarzyszem Krasowskim, więc niech obrażą się tylko towarzysze, czyli Ci, którzy tolerują Jego bełkot o wątpliwościach moralnych wobec anonimowych opinii) prowadzi do absurdów. Tak jak dzieje się to w Wenezueli rządzonej przez Chaveza (to przy okazji doskonały przykład na to, że nie ważna jest opinia, ważne kto ją wygłasza. Chavez może nawet promować antysemityzm i będzie jedynie budził kontrowersje). Otóż Chavez stojący na straży Rewolucji Boliwariańskiej i mitu Bolivara jest tego mitu zaprzeczeniem. Doskonale ujął to zatrzymany w Caracas peruwiański pisarz Mario Vargas Llosa, któremu zakazano wygłaszania deklaracji politycznych w Wenezueli:

„W kraju Simona Bolivara nikt nie może nakładać ograniczeń na wolność myśli". Towarzysze Redaktorzy spod znaku Krasowskiego. W kraju który ma długie tradycji walki z cenzurą o wolność słowa, gdzie za niepoprawny tekst można było stracić życie, nikt nie może nakładać ograniczeń na wolność myśli i słowa!

 


poniedziałek, 25 maja 2009
Krasowskiemu
Krasowski
poniedziałek, 18 maja 2009
Socjaliści wygrali w Sri Lance

Prezydent Republiki Socjalistyczno-Demokratycznej Sri Lanka, Mahinda Rajapaksa, ogłosił właśnie zakończenie „wojny domowej” na Cejlonie. To tak, jakby po stłumieniu powstania listopadowego Mikołaj I ogłosił zakończenie wojny domowej. Nie przeszkadza to jednak mediom w przekazywaniu fałszywej informacji, że zginął dziś jeden z najgroźniejszych terrorystów na świecie. W tej optyce każdy kto podniesie rękę w obronie niewinnych i zechce walczyć o sprawiedliwość ale przeciwnikiem jego będą socjaliści, okrzyknięty zostanie bandziorem. Przekonali się o tym Tamilowie, od lat wiedza o tym Czeczeńcy, przez lata terrorystami byli chłopcy z NSZ i AK.

Wojna na Cejlonie (nazwanym przez socjalistyczny rząd Sri Lanką ) rozpoczęła się praktycznie zaraz po przekazaniu władzy Syngalezom przez ustępujących z Cejlonu Brytyjczyków na początku lat 70. Syngalezi to jedna z dwóch grup etnicznych zamieszkujących wyspę, północ dzisiejszej Sri Lanki zamieszkała jest przez Tamilów. Syngalezi zaczęli swoje rządy od brutalnych aktów dyskryminacji i pogromów Tamilów. W konstytucji z 1972 roku ustalono, że językiem urzędowym na Sri Lance będzie syngaleski, a obowiązującą religią buddyzm podczas gdy Tamilowie są wyznawcami hinduizmu. Jak sztuczne były to ustalenia niech świadczy fakt, że język tamilski jest nadal używanym językiem na wyspie.

W obronie Tamilów stanęła założona przez Wellupilai'a Prabhakaran'a partyzantka Tygrysy - Wyzwoliciele Tamilskiego Ilamu, nazywana przez media i walczące o wpływy w basenie Oceanu Indyjskiego państwa – terrorystami. Tygrysy szybko otrzymały wsparcie ze strony gromionych i mordowanych bestialsko rodaków stając się jedną z nowocześniejszych armii partyzanckich na świecie. Mówi się, że wspierana była także nieformalnie przez pobliskie Indie, dozbrajające Tamilów w obawie przed dominacją Chin i USA w tym rejonie (oba kraje zakładają bazy morskie na oceanie kontrolując główne szlaki handlowe z Afryki przez Azję do obu Ameryk i Australii).

Jednak na arenie pojawili się nowi gracze. Pakistan, Iran, Arabia Saudyjska zainteresowane zwiększeniem swoich wpływów w Azji, które dozbroiły armię lankijską by jak najszybciej zakończyć konflikt w tej części świata. Już w XIX wieku mówiono, że kto będzie kontrolował obszar Oceanu Indyjskiego, ten będzie miał kontrolę nad Azją. Dziś wiemy, że jest to obszar, na którym powinna skupiać się europejska strategia, ze względu na to, iż jest morski odpowiednik Eurazji. Kto go kontroluje ma wpływ na Azję Południowo - Wschodnią, Afrykę i południowe wybrzeża Eurazji (pamiętajmy o Zatoce Perskiej i strategicznym jej znaczeniu ze względu na bogactwa naturalne i wrogim wobec USA świecie islamskim). Niestety jest to kolejny odpuszczony w polityce zagranicznej obszar, a należy się spodziewać, że właśnie tu dokona się rozgrywka o światową hegemonię w XXI wieku.

wtorek, 21 kwietnia 2009
Palikota bruderszafty z TVN

Zastanawiacie się jak to się dzieje, że niektórzy politycy są częściej zapraszani do programów telewizyjnych a inni wcale lub sporadycznie? Albo dlaczego niektórzy są ulgowo traktowani a inni, jak to sie mówi "czołgani" przez prowadzących? Może ta wypowiedź posła Palikota wyjaśni skąd bierze się sympatia prowadzacych do niektórych kompanów od kieliszka:

"Gdybym się spytał Siekielskiego z Morozowskim wczoraj, czy oni pamiętają, kiedy byłem pierwszy raz w 'Teraz My', też by nie pamiętali, musieliby się spytać swoich asystentów i współpracowników" - powiedział Palikot.

"Gdybym zapytał, ile razy piliśmy razem wino, też by nie pamiętali, nawet - jestem pewien - nie pamiętaliby, ile butelek wina wypiliśmy ostatnim razem wspólnie. Wydaje mi się, że około czterech, ale mogę się mylić " - dodał Palikot.

Ciekawe czy to standard w tej stacji czy tylko słabość do byłego producenta win?

Źródło: Wprost

 

piątek, 17 kwietnia 2009
Hipokryta?

- Dziennikarstwo schodzi na psy. Można dziś napisać już wszystko, byle postawić na końcu znak zapytania. Przecież nie będę się ze wszystkimi procesował – mówi Palikot.

Przypomnę:

Muszę postawić te pytania. I wolę zrobić to publicznie, a nie w formie plotek na politycznych korytarzach. Sprawa dotyczy przecież głowy państwa, zaś informacje powielane w dziesiątkach rozmów – z udziałem najważniejszych polskich polityków – brzmią bardzo poważnie i niepokojąco. Czy prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką? Czy w takiej sytuacji, w takim kontekście, prezydent nie traktuje prowadzonej przez siebie polityki jako formy reagowania na osobiste urazy?
 
Janusz Palikot - Poletko Pana P. 13 stycznia 2008 r....

 

 

sobota, 04 kwietnia 2009
A na Czerskiej Goebbels mieszka
Już My piszac w blogach mamy więcej obiektywizmu niż klakierzy z Gazety Wyborczej, szlag mnie trafia gdy czytam takie ich pseudoartykuły:

Wyjazdy prezydenta na międzynarodowe konferencje zawsze wiążą się z niebezpieczeństwem, że przydarzy mu się jakaś wpadka. Tym razem było inaczej - Lech Kaczyński zaliczył wpadkę jeszcze zanim szczyt NATO się zaczął.

Co to jest? Dziennikarstwo? Goebbels był bardziej subtelny niż ci z Czerskiej.
piątek, 03 kwietnia 2009
Che - Rewolucja vol1

Steven Soderbergh zgodził się wziąć udział w projekcie Benicio Del Toro który wymarzył sobie, że zagra Ernesto Guevarę - ikonę popkultury i idola przeintelektualizowanych pseudo rewolucjonistów o czerwonym zabarwieniu widzących w nim Chrystusa z karabinem na ramieniu. I tak jak pełen wewnętrznych sprzeczności jest związek frazeologiczny “Chrystus z karabinem” tak też pełen sprzeczności i kontrowersji jest życiorys ubóstwianego przez masy “Che”.

Lecz nie dla Soderbergha. On stworzył obraz intelektualisty z opisów Kapuścińskiego, który niesie pokój i zbawienie uciskanym masom, poucza ich w przypowieściach i zaraża swoim przesłaniem. To on walczy z tyranią i zostawia za sobą zapach fiołków niczym Ojciec Pio po każdej swej nadludzkiej interwencji. Reżyser w swym monumentalnym czterogodzinnym dziele zapomniał zupełnie o obiektywizmie. Ale to zamierzony cel. Bo reżyser nakręcił ten film na zlecenie zafascynowanego postacią seryjnego mordercy Del Toro. Nie ma więc miejsca na kontrowersje w dziele, które z założenia ma być laurką.

Jest jednak jeden plus całego przedsięwzięcia. Chłopaki przedobrzyli. Chcąc dokładnie pokazać swojego bohatera nakręcili film tak nudny, że mimo najszczerszych chęci nie byłem w stanie wysiedzieć do końca. Ale zobaczyłem wystarczająco dużo (obie części) by móc napisać, że biografia jest przekłamana a film nudny. Podobnie widza to recenzenci na całym świecie. Na Florydzie i w Nowym Jorku podczas seansów ludzie krzyczeli “Morderca” i gwizdali, w Polsce zapewne film obejrzą towarzysze spod znaku Krytyki Politycznej czy z Polityki, którzy pisali o filmie Popiełuszko, że to nuda i dłużyzny a dziś o “Che” wypisują akie peany:

Trudno określić dwuczęściową epopeję Stevena Soderbergha, poświęconą słynnemu El Comendante, innym słowem niż piękna hagiografia. (…) Na początek oglądamy więc rozdział zatytułowany „Che. Rewolucja”, opisujący najsłynniejszy epizod legendarnej drogi lekarza-partyzanta, a mianowicie obalenie w 1959 r. reżimu kubańskiego dyktatora Batisty. Jak na gatunek historyczny przystało, film dość wiernie, ale i z odpowiednim rozmachem odtwarza początkową fazę marszu na Hawanę, kiedy jeszcze losy rebelii nie były przesądzone.

Che – fantastycznie zagrany przez Benicia Del Toro – został przez Soderbergha ukazany jako rozumny, współczujący dowódca, który czasami musi uciekać się do przemocy, aby osiągnąć polityczne cele. (…) Oczywiście, można i należy mieć zastrzeżenia do zbyt „gładkiego” wizerunku cierpiącego na astmę argentyńskiego bojownika, który pomógł zwyciężyć Fidelowi Castro. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Soderbergh stworzył ciekawe widowisko, na którym nie sposób się nudzić.

Jak można się było spodziewać po recenzentach z Polityki, za mało scen z astmą przekłamuje historię bohaterskiego bojownika…

PS. - tu dla porównania recenzja z Rzepy

poniedziałek, 30 marca 2009
Niewolnictwa nie zniosą

Przeraża mnie to, gdy przeglądam portale informacyjne i trafiam na fotki miejsc zaciemnionych w akcji popieprzonych euroekoterrorystów w którą to akcję włączyło się wiele instytucji państwowych i samorządowych. Ta godzinna akcja ma zapobiec emisji CO2 i wyzwolić emisje głupoty do atmosfery ale szerzej pisał o tym Luka.

Ja chce zwrócić uwagę na inny aspekt związany z wyzwalaniem energii przez żarówki. Czy ekoidioci policzyli ile tej energii i CO2 wyzwala się do atmosfery gdy obowiązkowo świecimy żarówkami samochodów przez cały rok? Okazuje się, że tak, w związku z czym… nie, nie każą nam wyłączać świateł ale każą montować dodatkowe lampy, ekologiczne:

Unijna Dyrektywa 2008/89 /WE z 24 września 2008 r. zmieniająca, w celu dostosowania do postępu technicznego, Dyrektywę Rady 76/756/ EWG dotyczącą instalacji urządzeń oświetleniowych oraz sygnalizacji świetlnej na pojazdach silnikowych i ich przyczepach stanowi, że w całej Unii Europejskiej od 16 października 2009 r. mają funkcjonować we wszystkich krajach członkowskich przepisy nakazujące producentom montowanie w autach świateł dziennych.

Jak podaje Dziennik: Zaletą używania nowych świateł do jazdy dziennej będzie też zmniejszenie zużycia paliwa. Światła mijania włączone w ciągu dnia powodują wzrost zużycia paliwa o ok. 2 - 3 proc. Przy światłach dziennych spalanie zwiększy się jedynie o 0,3 proc. do 1 proc. w stosunku do jazdy bez świateł.

Tak więc niewolnictwo nie zostanie zniesione o czym informuję szanownych zainteresowanych
środa, 25 marca 2009
Palikota wstawki o alkoholu

Gdy człowiek boryka się z jakimś problemem bardzo często projektuje go na innych starając się odwrócić od siebie uwagę. Odnoszę wrażenie, że PO ustami Palikota (AMBRA, POLMOS) stara się odwrócić uwagę mediów od problemów alkoholowych swoich partyjnych działaczy. Dla przykładu:

Dziś możemy przeczytać takie słowa Palikota na temat PiS:

- Radziłbym kolegom z PiS mniej alkoholu. Jak się wytrzeźwieje wszystko będzie się wydawać normalne, takie jakie jest - w taki sposób poseł PO Janusz Palikot odniósł się do wniosku PiS do CBA o zbadanie oświadczenia majątkowego ministra finansów.

Hm.. Posłowie PiS mają problemy z alkoholem a Palikot to piętnuje? Zakładam że piętnuje pijaństwo wszystkich osób publicznych a nie tylko politycznych przeciwników. Dlaczego zatem zatwierdził listę kandydatów PO do europarlamentu z takim kandydatem:

Szóste miejsce zajął Bogdan Kawałko, dyrektor departamentu z Urzędu Marszałkowskiego. W styczniu uderzył samochodem w słup. Alkomat pokazał najpierw 0,22 (to wykroczenie), później 0,14 promila, urzędnik zgodził się też na pobranie krwi do zbadania.

- Nie powiedziano mi o tym zdarzeniu. Z tego, co teraz ustaliłem, sprawa jest w sądzie. Jeśli Kawałko zostanie ukarany za jazdę po alkoholu, skreślimy go z listy. Jego miejsce zajmie kandydat rezerwowy, czyli Krzysztof Łątka (dyrektor departamentu sekretarza miasta Lublin - rp) - zapowiada Palikot.

Ach, działaczom PO to sąd musi udowodnić czy byli pod wpływem alkoholu, nie wystarczy badanie alkomatem, ale gdy mamy podejrzenie, że posłanka PiS jest pod wpływem alkoholu to już można użyć takich sformułowań:

- To nie żadna niedyspozycja! Poseł Kruk jest pijana. Bełkotała, przewróciła się w Sejmie. Teraz od dwóch godzin siedzi w kawiarni sejmowej i boi się wyjść - mówił Palikot dziennikarzom Dziennika Wschodniego. Ale przecież nie było wyroku sądowego, ani nawet badania alkomatem, jednak sam bełkot wystarczył by Palikot wydał werdykt - była pijana.

No to ja mam pytanie do posła Palikota, w jakim stanie był poseł Pańskiej partii i były wiceminister zdrowia Krzysztof Grzegorek gdy zrobiono mu to zdjęcie na korytarzu sejmowego hotelu?

Jakoś nie mogę znaleźć Pańskich słów potępienia za takie zachowanie… Ech gdyby to był poseł PiS prawda?

piątek, 20 marca 2009
TVP zbyt obiektywna jak na standardy Wyborczej?

Gazeta Wyborcza bije na alarm. TVP pod rządami Farfała łamie wszelkie standardy i ośmiela się wysyłać swoich reporterów w miejsca, które TVN i Polsat omijają z daleka. Jak dla mnie to raczej pochwała a nie nagana. Gdy GW stawia takie zarzuty, znaczy to, że mimo niezrozumiałych i czysto politycznych zmian w TVP można liczyć na trochę więcej rzetelności niż w komercyjnych stacjach.

Bo może ja chcę oglądać Hojarską, Filipka, Giertycha czy Zawiszę jak budują z panem Ganley’em antyunijny front, bo to może sprowokuje wreszcie despotów z UE i naszych euroentuzjastów do tego, by przynajmniej odpowiadali na zarzuty eurosceptycznej partii a nie kneblowali usta każdemu z kim się nie zgadzają. A że Samoobrona (jeśli już nie to mnie poprawcie, ostatnio gdy widziałem jakieś zdjęcia z zebrania Libertasów to Hojarska i Filipek w pierwszym rzędzie siedzieli) z LPR i Jurkiem budują partie wolnościową? No skoro PiS to prawica a PO liberałowie to ten twór może być początkiem partii wolności i prawdy.

Ale jakby nie było TVP ma obowiązek pokazywać takie inicjatywy a GW ze swoimi argumentami , że Libertas jest uwzględniana przez sondaże poparcia więc nie należy się jej taki czas antenowy jest żałosny. Gdyby się sugerować sondażami, to wielu ukochanych i wciąż promowanych przez środowiska GW polityków nie miałoby prawa przechodzić koło sejmu nie mówiąc już o studiach telewizyjnych.

środa, 25 lutego 2009
Jam jest Pan twój urzędnik

Drżyjcie poddani gdy urzędnik zaczyna się nudzić. A jeszcze bardziej bójcie się o malutcy gdy urzędnikowi udowodnią niekompetencję.

Z nudów nasza czołowa “nic nie robię, na niczym się nie znam” urzędniczka Pitera zaczęła sprawdzać rachunki urzędników których fotele zajęła urzędnicza sfora z jej opcji politycznej. Żeby szef nie krzyczał na nią, że nic nie robi cały dzień tylko grzebie po szufladach poprzedników nazwała swoje nic nierobienie tworzeniem raportu. Nie przewidziała, że może pojawić się ktoś, kto poważnie traktuje słowa urzędnika, jakiś zagubiony obywatel, który nagle powie “sprawdzam”.

Przypominam, że rzecz miała miejsce jeszcze za nim wszyscy przekonali się, że słowa urzędniczki Pitery są nic niewarte i raczej wypowiada je z nudów, bo jak inaczej nazwać  jej wypowiedź że policja ma chodzić pieszo, gdy codziennie każe jeździć za sobą funkcjonariuszom ochrony?

Tak więc naiwny obywatel powiedział “sprawdzam” i poprosił o udostępnienie raportu, który sporządzała urzędniczka państwowa wynagradzana m.in. przez tego obywatela, czyli jakby nie było w jakimś stopniu jemu podległa. Okazało się, że obywatel błędnie zrozumiał przysługujące mu prawa i nie może zapoznać się z pracą urzędniczki Pitery. Zawiadomił więc sąd by ten przypomniał pani urzędniczce gdzie jej miejsce i dla kogo pracuje. Sąd oczywiście panią urzędniczkę upomniał i nakazał jej potraktować obywatela wg. przysługujących mu praw, lecz nagle do sprawy włączył się ktoś trzeci. Naczelny urzędnik III RP, premier Tusk powiedział urzędnikowi Piterze, żeby nie pokazywała raportu, dość już spadły przez to sondaże. Obywatel znów się odwołał i sąd skazał Naczelnika na 10 000 grzywny. Jak się okazuje, raportu już nie ma a naczelnik nie chce płacić. Zapowiada, że odwoła się od krzywdzącej decyzji sądu, który z niewyjaśnionych dotąd powodów stanął po stronie obywatela.

To był przykład urzędnika znudzonego. Gorzej jednak gdy mamy do czynienia z urzędnikiem  niekompetentnym i śmiertelnie urażonym przez napastliwego ,dochodzącego swoich praw petenta. Jak podaje GW:

Pewien emeryt poszedł do ZUS-u, bo ze świadczeń przedemerytalnych przechodził na zwykłą emeryturę i chciał wiedzieć, kiedy dostanie swoje pieniądze. - Kilka dni wcześniej otrzymałem pismo z opolskiego ZUS-u, że pieniądze przelano na moje konto, a jednak ich tam nie było. Chciałem więc sprawę wyjaśnić, bo za te 650 zł, które miałem otrzymać, żyję cały miesiąc - opowiadał Jan Zimowski. -Spodziewałem się prostej odpowiedzi, a zamiast tego urzędnicy klepali mi jakieś regułki. Chodziłem od pokoju do pokoju, nie rozumiałem ich wyjaśnień - mówił, dodając, że w pewnym momencie nie wytrzymał i powiedział: “Należy was wysadzić”, a potem wyszedł z budynku.

Kilka dni później na emeryta napadli w jego własnym domu uzbrojeni policjanci w kominiarkach a prokuratura oskarżyła go o to, że groził wysadzeniem budynku ZUS-u w celu wywarcia wpływu na otrzymanie świadczenia.

Boje się, że przykład z urzędników ZUSu może wziąć urzędniczka Pitera i naśle wkrótce uzbrojony pieszy patrol na posła Palikota, bo skoro stwierdził: PZPN to burdel, w którym dziwki zarażają HIVem następnie: Przykro mi, że prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej a niedługo po tym:Roman Giertych jest właścicielem burdelu w Tarnowie to zapewne jest jakimś politycznym stręczycielem prostytutek i alfonsem mającym dużą wiedzę o podziemnym światku seksbiznesu.

 

PS.

Właśnie przeczytałem, że w Poznaniu wyszedł na wolność gwałciciel dzieci mimo, że groził śmiercią ofierze, która go oskarżyła o gwałt: poznański Sąd Rejonowy uznał, że groźby śmiercią wobec byłej ofiary nie wystarczą, by aresztować gwałciciela i wypuścił go na wolność.

Mam nadzieję, że tego łotra z ZUSu nie potraktują tak ulgowo jak tego biednego pedofila grożącego śmiercią zgwałconemu chłopcu.

poniedziałek, 23 lutego 2009
Dzisiaj Faust sprzedałby się lewakom

Co zrobić, żeby odnieść sukces nie tylko w dobie kryzysu? Sprzedać się. Najlepiej płaci lewica, więc najlepiej sprzedać się lewakom. Oprócz kasy czeka nas w bonusie medialna promocja. Wiedzą o tym politycy, wie szołbiznes więc wciąż niebrakuje potencjalnych Faustów sprzedających swą dusze za pięć minut sławy.

W świecie szołbiznesu przykładów jest sporo. Chociażby Hollywood, które z racji oskarów jest u nas na topie. Co zrobić by dostac statuetkę? Najlepiej film, który będzie politycznie poprawny, jego bohaterem bedzie Żyd, prześladowany murzyn, niezrozumiana przez świat feminisytka albo walczący z okrutnym światem pedał. Doskonałe filmy, pokazujące złożoność postaci, niewpadający w proste schematy raczej nie mają co liczyć na nagrodę. Liczy się jak przy konkursie na blog roku, nie to co masz do powiedzenia, nie pokazanie prawdy o świecie ale wpisanie się w słuszną linie propagandy. jeśli dzieło daje się wykorzystac do celów propagandowych zasługuje na wszelkie nagrody. Coś jak Nobel dla efektu cieplarnianego. Nikt naukowo nie udowodnił, że mamy wpływ na ten efekt ale da się na tym zarobić więc warto docenić nagrodą.

No dobra, ale jak to wygląda w polityce? A na przykład należy dobrze wyczuć koniunkturę i szybko dostosowywać się do sytuacji. Dzisiaj mamy medialne parcie na Platformę Obywatelską i każdemu kto się pod nią podczepi uchodzą na sucho wszelkie grzeszki i głupoty (vide Palikot, Niesiołowski czy Ćwiąkalski i Tusk, który niezauważył nadciągającego kryzysu) a jeszcze jest szansa na medialną promocję, więc czemu nie skorzystać? Weźmy przykład Tuska. Wyobrażam sobie, że gdyby Polska znalazła się w podobnej sytuacji za rządów poprzedniego premiera, ów premier obarczony byłby odpowiedzialnością nie tylko za nasze kłopoty ale i za sytuację na Wall Street. Jednak PO ma do spełnienia ważniejsza misję niż dbanie o miliony obywateli, więc jeszcze nalezy ją wspierać w nieudolnym utrzymywaniu władzy.

Zauważył to Wałęsa, który zdobył uznanie po latach ostracyzmu gdy promowany był Kwasniewski, widzą Huebner i Marcinkiewicz, którzy chca być lokomotywami tej partii. Akurat romans Huebner z PO przynosi obopulne korzyści. Światowa lewica doceni Tuska za otwartośc jego partii na lewicowych kandydatów a Huebner ma szansę odciąć się od gangsterskich układów niedawnych towarzyszy i w sposób cywilizowany wprowadzić PO na lewicowe salony UE. A media przyklasną i nie zapytają Tuska czy Schetyny czy to już jawne obranie socjalistycznego kierunku w partii czy jedynie kolejny PRowski zabieg. Ważne, ze słuszną linię ma "nasza" partia i nie skręca w zakazane prawicowe rewiry.

sobota, 21 lutego 2009
Szkoła języków

 

 

 Specjalne podziękowania dla magdy.m

czwartek, 19 lutego 2009
Mamy Cię

Home Office w Zjednoczonym Królestwie przystąpiła do publikowania planów umożliwiających pełny nadzór nad e-mail,  oraz działalnością obywateli za pomocą telefonów i Internetu. Była szefowa MI5  Stella Rimington ostrzegła w Daily Telegraph, że w Wielkiej Brytanii pojawia się ryzyko powstania państwa policyjnego.

Stella Rimington, ostrzega, że strach przed terroryzmem jest wykorzystywany przez rząd w celu osłabienie wolności obywatelskich.  Oskarża ministrów o zakłócanie prywatności obywateli. W wywiadzie dla jednej z hiszpańskich gazet powiedziała, że jej zdaniem rąad powinien uznać, że istnieje zagrożeniem terroryzmem ale nie wykorzystywać tego do straszenia ludzi tak, by byli gotowi na ograniczenie ich praw obywatelskich, bo rząd dąży do tego by żyli w strachu w państwie policyjnym.

 To Wielka Brytania. Ale wielu nie wystarcza już monitoring na każdej ulicy, monitoring internetu i podsłuchy w telefonach. Dobrze byłoby mieć kontrolę nad każdym ruchem indywidualnego obywatela, tak, by nie wymknął się nawet na chwilę systemowi. A gdyby dało się jeszcze na tym zarobić?

 W USA trwają właśnie testy inteligentnego systemu reklamowego w sześciu centrach handlowych. System potrafi odgadywać wiek i płeć potencjalnego klienta.  Na podstawie rysów twarzy określają wiek, płeć, rasę i nastrój przechodnia. Czyni to z dokładnością do 90%. Obecna obok ekranu z reklamami kamera rejestruje każdego kto przechodzi i identyfikuje twarz. Dzięki temu można będzie dostosować reklamę do klienta.

System TruMedia zapewnia obecnie reklamodawcom informację kto obejrzał ich przekaz.  Jak zapewnia Bill Ketcham z firmy testującej to rozwiązanie, kamera na razie jedynie liczy oglądających, funkcja rozpoznawania twarzy jest wyłączona.

To dopiero początek testów. Może już niedługo pod reklamowy monitoring będą podłączeni policjanci, CBA i inne WSI. A nielegalnie? Kto by się nie podłączył zaoszczędzi sobie czasu przeglądając uliczny monitoring, bo informacja o każdym wyświetli się po wprowadzeniu nazwiska do komputera. I to wszystko dla naszego dobra, by żyło się bezpieczniej. Witaj świecie inżynierii społecznej!

Źródła:

Rzeczpospolita 7-8 lutego 2009, “Reklamy mają na nas oko”.

guerilla news network

poniedziałek, 16 lutego 2009
PO=Prawica? Huebner twarzą PO

Czy partia z której list do wyborów startuje osoba, która:

W latach 1970-1987 była członkiem PZPR.

Była/ jest(?)  członkiem SLD

Była ministrem w rządzie Leszka Millera (SLD)

Szefowała kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego (SLD)

nadal może być uważana za partie prawicową?

Myślę, że za chwilę dowiemy się, że młodzi, wykształceni z wielkich miast nie widzą w tym nic  niestosownego, a PO nadal będzie nam wmawiać że jest prawicą, gdy Danuta Huebner poprowadzi PO do zwycięstwa w wyborach do europarlamentu. Czy PO będzie już oficjalnie we frakcji socjalistów?

Dynamiczna architektura Fishera

Fajnie byłoby mieć domek na plaży co? Widok z okna na morze, dalekie horyzonty…hm widok pobudzający. Albo biuro z przestrzennym widokiem. Nie jakieś tam okna za oknem i kolejne biurowce, tylko wolność, impuls do twórczego działania. No tak, ale gdy już kupimy/wynajmiemy sobie taki lokal i mamy upragniony widok i ktoś sobie wybuduje przed naszymi oknami kolejny biurowiec? Albo mamy biuro od strony ulicy i innych biurowców a tylko prezesi maja widok na morze? Jest wyjście.

Architekt David Fisher specjalizuje się w tzw. dynamicznej architekturze. Właśnie w Dubaju powstaje Dynamic Tower wg jego pomysłu. Jak to wygląda?

 

To taki budynek z klocków, gdzie każde piętro zawieszone jest na obrotowej konstrukcji. I już nie ma problemu, że mieszkam od północy i mi kwiatki więdną, wystarczy polecenie głosowe i moje piętro zaczyna się obracać. Pełny obrót każdego z 80 pieter trwa jedynie godzinę. Zastanawiam się tylko co będzie jak na danym pietrze dwie osoby będą chciały w tym samym czasie patrzeć na morze… Jakiś komitet kolejkowy czy coś.

A jakie jeszcze ciekawostki czekają mieszkańców tego budynku? A np. można zaparkować samochód przed swoimi drzwiami. Nawet na 80 piętrze. Tu macie wizualizację standardowego mieszkanka:

 

 Tak tak, to basen. W każdym mieszkanku. No ale gdy płaci się od 3 do 30 milionów dolarów za kwaterę to się ma i basen w chałupie. Takich mieszkań jest 200 na 80 pietrach a chętnych w kolejce już 1100 osób, więc spieszcie się.

Źródła:

National Geographic

www.dynamicarchitecture.net

A tu filmik promocyjny

14:58, geralt9
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 lutego 2009
Zdjęcie roku

World Press Photo 2009 wygrało zdjęcie przedstawiające amerykańskiego policjanta przeczesującego z pistoletem jakąś chałupę. Na pierwszy rzut oka nic szczególnego, ani ono artystycznie piękne, ani ten policjant szczególnie przystojny. Ale z podpisu dowiadujemy się, że zdjęcie jest ideowe, można rzec edukacyjne. Otóż na fotce uchwycony jest policjant podczas eksmisji lokatorów zadłużonego domu. Zanim damy się omamić kolejnym idolom wciskającym nam marzenia z lichwiarskim procentem na resztę życia, pomyślmy o tym bardziej przyziemnie.

Bo moi mili, często tak się to zaczyna:

A tak kończy (zdjecie roku):

wtorek, 10 lutego 2009
Donieś na kompanów a dostaniesz nagrodę

W TV zobaczyłem właśnie reklamę której nie umiem zaszeregować, czy to społeczna reklama była czy propaganda zwyczajna. Dotyczyła zmowy cenowej. Przy stole konferencyjnym siedzi kilku gości i rozmawia i nie chcą słuchać kolegi, który mówi, że kilka firm jest w zmowie cenowej. Scenka kończy się hasłem - “przyznaj się jeśli jesteś w zmowie”-  czy coś podobnego.

 Poszperałem zatem by sprawdzić do czego rzeczywiście zachęca nas UOKiK, który jest autorem reklamy, bo nie chciało mi się wierzyć by tak po prostu wystarczyło wyznać urzędnikowi swoje grzechy a on je odpuści w majestacie prawa. Jakaś pokuta musi być. II się zdziwiłem. Bowiem okazuje się, że jeśli się przyznasz jako pierwszy z “kartelu” to pokuty nie ma! Jesteś czysty, urzędnik przybija pieczątkę, że odpuszcza wszystkie Twoje grzechy i po sprawie. Drugi z kartelu, który się przyzna zapłaci 50% pokuty, kolejny 30% a ostatni po 20%. Ewangelicznie można powiedzieć.

Jest tylko jeden szkopuł. UOKiK nie nagradza przyznania się do winy jak zapowiada w reklamie, ale nagrodę przyznaje temu, kto pierwszy doniesie na kolegów z “kartelu”. wyłącznie przedsiębiorca, który przyzna się jako pierwszy i dostarczy dowód na istnienie kartelu może liczyć na całkowite odstąpienie od kary, mało tego rozporządzenie zakłada nawet taki wariant, że przyznamy się i obiecamy że dostarczymy kwity na wspólników, a urzędnik zaklepie nam miejsce w kolejce donosicieli, byśmy mogli uniknąć kary. Urząd wychodzi także na przeciw  leniwych donosicieli, czytamy: Najbardziej przyjazne uczestnikom karteli jest rozwiązanie umożliwiające składanie wniosków skróconych. Już nie trzeba wypełniać długich protokołów by kogoś wsypać, można poprosić o wniosek skrócony i w 5 minut załatwić sprawę, jeszcze się zdąży złożyć poprawiony PIT w drugim okienku.

Tu pojawia się mój problem z zaszeregowaniem tego medialnego przekazu “przyznaj się”. Bo w akcji chodzi o “donieś na wspólnika”, więc raczej to nie reklama społeczna, bo kto w erze IPNów reklamowały donosicielstwo? I nie dociekam w tym wpisie słuszności czy niesłuszności zmów cenowych, mówię o donosicielstwie reklamowanym w mediach pod zafałszowanym hasłem “przyznaj się” i o tym, że uczymy społeczeństwo, że donosicielstwo popłaca i można na nim zarobić.

Może pójść tym tropem i reklamować donosicielstwo pozwalające uniknąć kary w innych sferach przestępczych? Np. uczestniczyłeś w zbiorowym gwałcie? Wydaj nam swoich wspólników a jeszcze dziś wyjdziesz do domu i otrzymasz nowe buty reeboka i dmuchaną lalę. Albo: zadenuncjuj nam swojego dilera i co najmniej 5 innych odbiorców prochów a zalegalizujemy twój zysk. Wskaż palcem kto sprzedał ci broń której użyłeś podczas napadu a dostaniesz karnet na strzelnicę i pozwolenie na broń sportową. Myślę, że to skruszyłoby serca przestępców.

poniedziałek, 09 lutego 2009
Che Chrystusem, Pinochet bandziorem czyli obiektywizm Kapuścińskiego

Zastanawiałem się długo nad fenomenem Ryszarda Kapuścińskiego. Jak to jest, że stał się ikoną, że bezdyskusyjnie uznano jego autorytet wskazując kolejnym pokoleniom - jego czytajcie, on jest drogowskazem. Zastanawiające, że w ten sam sposób wypowiadano sie o nim przed i po 1989 roku. Skąd ten fenomen?

 Wpadła mi w ręce książka pt. “Rwący nurt historii” R. Kapuścińskiego, która jest zbiorem różnych cytatów z jego wypowiedzi, wywiadów, luźnych notatek zebranych przez Krystynę Strączek ale zaakceptowanych przez autora. Zainteresował mnie początek książki, pokazujący pracę dziennikarza i reportera. Tak, w tym muszę oddać wielkość Kapuścińskiemu. Jego warsztat dziennikarski był imponujący, zważywszy na fakt ze zaczynał zupełnie nieprzygotowany, że sam zdobywał szlify. Pierwszy rozdział połknąłem zatem i z rozpędu wpadłem w kolejny.

 Afryka. Ciekawie czyta się opowieści o dekolonizacji Afryki kogoś, kto przez 40 lat obserwował ruchy wyzwoleńcze na tym kontynencie i potrafi wymienić z nazwiska każdego przywódcę i opowiedzieć przebieg każdej rewolucji w różnych miejscach kontynentu. Jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby osoba opowiadająca mówiła całą  prawdę. Niestety, na ten komfort już sobie Kapuściński pozwolić nie mógł. Brakuje w tym rozdziale prawdziwych historii walk w Afryce, brakuje opowieści o komunistach kształcących nowe “elity” wywołujące bunty i zawieruchy, brakuje opowieści o Moskiewskich dostawach broni, o rzeziach i niesłychanych kosztach komunistycznej utopii. Jest za to pokazanie obrazu kolonii Brytyjskich i Francuskich jako dwóch przeciwstawnych systemów i sposobów sprawowania władzy z których wynikały różne sposoby dochodzenia do wolności. W byłych koloniach brytyjskich było krwawiej we francuskich mniej krwawo bo miejscowi asymilowali sie z francuzami. Najkrwawiej było w belgijskiej kolonii w Kongo bo to był prywatny folwark króla… Naprawdę tak trudno napisać dziennikarzowi obiektywną prawdę, ze najkrwawiej było tam, gdzie komuniści nieśli kaganek pokoju?

 Jeśli rozdział o Afryce mnie zadziwił o tyle rozdział o Ameryce Południowej mnie po prostu zniesmaczył. Ale to już sami poczytajcie:

Pierwszy raz do Ameryki Łacińskiej pojechałem dwa miesiące po śmierci Ernesta Che Guevary i brutalnej likwidacji jego oddziału partyzanckiego w Boliwii. W 2001 roku byłem świadkiem pokojowego wkroczenia kolumny partyzantów z ruchu zapatystów do stolicy Meksyku. Obserwowałem to z bliska, przejmujący moment (…) W ten oto sposób moje doświadczenia latynoamerykańskie spinają dwa symboliczne wydarzenia: ponad trzydzieści lat temu - rzeź ludzi, którzy chcieli zmieniać świat na lepsze, którzy walczyli w imię sprawiedliwości; i teraz - wejście do stolicy Meksyku ich spadkobierców, którzy mogą walczyć pokojowymi metodami, głosić swoje postulaty na głównym placu miasta(…).

Dalej obiektywny dziennikarz, korespondent agencji prasowej pisze tak:

W latach gdy Che Guevara miał swój oddział w Boliwii, pracowałem w Afryce jako korespondent. (zapomina tutaj dodać nasz dziennikarz, że Che rekrutował najemników do walki w Afryce, no ale przecież nie piszemy że na tamtym kontynencie byli jacyś komuniści) Potem po jego śmierci byłem w Boliwii. Przez cały czas obcowałem z nim jako pewnym rodzajem mitu. (…) To bohater młodzieży latynoamerykańskiej.

Ta partyzantka - a przejechałem potem całą tę trasę, przetłumaczyłem “Dziennik z Boliwii Che” - nie miała, oczywiście, żadnej szansy. Oparta była na błędnej koncepcji, reszta była już tylko konsekwencją. A był to błąd intelektualnej lewicy przekonanej, że masy są postępowe i że wystarczy tylko zapalić lont, a wszystko wybuchnie. (…) Wiara w doktrynę była tak wielka, że żadne realia nie były w stanie jej podważyć - wokół mogli ginąć ludzie i oni tego nie dostrzegali.(…).

 Ale powiadam, podstawowym źródłem niepowodzeń jest stan świadomości tych  ludzi. Zresztą jest to wszystko bardzo chrześcijańskie (przyp aut. !!!), oni idą się oczyścić, wyzwolić się z grzechów ojców, odkupić ich winy. (…)

Żołnierze boliwijscy, którzy 8 października 1967 roku rewidowali plecak Che Guevary, znaleźli w nim dwa kalendarze formatu książkowego, zapisane strona po stronie. Żaden żołnierz nie umiał czytać (przyp. aut. to bardzo ważna informacja, zbawiciela zabili niepiśmienni idioci, nie docenili że kulka od inteligenta jest czymś więcej od zwykłej kulki). (…) ówczesny minister spraw wewnętrznych Boliwii, Arguedas, w sensacyjnych okolicznościach przekazał fotokopię dziennika rządowi Kuby. (No tak, i to jest niestety jeden z trzech momentów w których mowa jest o Kubie w tej książce. Jeszcze będzie raz o Castro i zachwycie nim w Ameryce Łacińskiej i o tym,że dzisiaj Kuba nie ma znaczenia. Jednak zwróćmy uwagę, w 67 roku Kapuściński mówi o “rządzie Kuby” zapewne ma na myśli jakąś demokrację, na pewno nie ma zamiaru nazywać po imieniu zbrodniczej dyktatury, a dyktatur to on baaardzo nie lubi, oczywiście tych, których lubić nie może korespondent z bloku wschodniego).

Śmierć Guevary, a potem cały ruch protestu 1968 roku zamykają etap niesłychanie gwałtownej i krwawej konfrontacji między siłami opozycji - która przybierała formę walki zbrojnej, ruchów partyzanckich z udziałem chłopstwa - a elitami rządzonymi, w dużej mierze zdominowanymi przez wojskowych.

A teraz moi mili szczyt hipokryzji a’la Ryszard Kapuściński:

 Jest pewna granica kosztów historycznych - tą granicą jest dla mnie zadawanie tortur, wysyłanie na śmieć. Dla tak zwanych rządów autorytarnych można szukać uzasadnień w kulturze danego społeczeństwa, ale tam gdzie wchodzi w grę mord, zabójstwo, nie znajduję żadnego usprawiedliwienia. Ja w Chile byłem, to naprawdę było straszne. Pinochet jest odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi…

Czytając początek tego akapitu byłem przekonany, że autor chce podsumować rozdział o Che i te trzy zdania o Kubie, jednak okazuje się, ze Kapuściński zaczyna długą na kilka stron akcję wybielania krwawego lewactwa Ameryki Południowej robiąc z Pinocheta potwora odpowiedzialnego za śmierć tysięcy (sic!) osób.

Już wiem co jest fenomenem Ryszarda Kapuścińskiego. Dla wielu, jak dla mnie, jest on na pewno świetnym reportażystą, ale dla większości piewców jego talentów to po prostu “swój chłop”. Aż by się chciało krzyknąć do niego “mordo ty moja”, tak jest politpoprawny, tak wielu dostarcza argumentów w trwającej od stu lat walce komunistów o lepsze jutro dla nas wszystkich.

piątek, 06 lutego 2009
Pomnik Bolka i Spawacza

Towarzysz Frasyniuk postulował przy okazji obchodów rocznicy stołu pełnego kantów zwanego z przyczyn estetycznych okrągłym, by wywalić Reagana z tabliczek na rondach a w jego miejsce wpisać Kuronia bo mu się bardziej należy. Może i faktycznie niech się ten Kuroń z kręceniem kojarzy a Reaganowi jakąś aleję dajmy, bo zacny był.

Towarzysz Frasyniuk skarcił jeszcze Michnika, któremu mam nadzieję Wyszkowski wytoczy proces za agenta KGB, który wygra i przytuli duuużo kasy, i zaproponował by architektom III RP wystawić pomnik. Frasyniuk oczyma wyobraźni widzi takie pomniki w całym kraju, a jego wizję zrealizował Yarrok 

 

środa, 04 lutego 2009
Prawda – fundamentem zasady etyki dziennikarskiej

W TVN24 możemy zobaczyć dwa , jakże porażająco różne materiały dziennikarskie dotyczące okrągłego stołu. Dwoje dziennikarzy niezależnie od siebie zaprosiło do rozmowy dwóch generałów odpowiedzialnych za stan wojenny, mających wpływ na wydarzenia w Polsce Ludowej, będących jej numerem jeden i dwa u jej schyłku ale także dzięki aktywnej obecności przy okrągłym stole, kształtujących III RP.

Monika Olejnik wzięła na swój "dziennikarski" warsztat generała Jaruzelskiego., a Bogdan Romanowski generała Kiszczaka. Przypomnę tylko, że Monika Olejnik jako dziennikarka otrzymała wiele nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press przyznawane za:

  • wybitne walory warsztatowe
  • znaczenie materiału dla opinii publicznej
  • ciekawy, indywidualny charakter materiału
  • zachowanie standardów etycznych dziennikarstwa

Tak więc niezwykle etyczna i wybitna Olejnik zadała generałowi Jaruzelskiemu m.in. następujące wybitnie dociekliwe pytania, dzięki którym generał mógł opowiedzieć jak dojrzał do tego by podzielić się władzą, o roli Wałęsy i innych autorytetów III RP w kształtowaniu "wolnej" Polski:

- W 86 roku Gorbaczow zapowiedział że "dłużej sie ich nie da trzymać za kark" i to był taki moment, że można było poluzować, wprowadzić jakieś swobody. A jednak tych swobód nie wprowadzono, zaczęto myśleć by pojednać się z Solidarnością gdzieś koło roku 88, bo przedtem były próby no ale nie wyszły. W 88 roku ani Pan ani Kiszczak ani Rakowski nie chcieli reaktywować Solidarności, jak to się stało że jednak do tego doszło?

- Ale Lech Wałęsa był nieustępliwy i jak były spotkania z Kiszczakiem żądał by mówiono, ze spotkanie odbyło się z przywódcą "Solidarności".  Panowie, tacy najbardziej światli byli przeciwko reaktywacji "Solidarności", jak Pan przekonał członków KC do tego, kiedy Pan już doszedł do tego, ze jednak inaczej się nie da?

- Czy w Magdalence zostało przesądzone że Pan zostanie prezydentem?

- A dlaczego Panowie się bali dopuścić by były wolne wybory do sejmu?

- Czy wybory i ta wygrana "Solidarności" były dla Pana szokiem?

itd itp. No faktycznie żyleta z tej Olejnik. Przemaglowała generała tak, że zapewne zasłużyła na kolejne nagrody.

Teraz drugi wywiad z drugim generałem, tym razem Kiszczakiem, przeprowadzony przez Bogdana Romanowskiego. Romanowski jak wiemy także jest laureatem "prestiżowej" nagrody Dziennikarza Roku, za którą otrzymał taką laurkę od środowiska Gazety Wyborczej, która ustami red. Pacewicza wykrzyczała:

"Cóż to za dziennikarstwo? Co takiego ważnego Bogdan Rymanowski ma do przekazania Polakom? Na czym się zna? Jakich wartości broni? Co ujawnia, czego byśmy nie wiedzieli?".

Tak więc zobaczmy czym rożni się dziennikarsko uzurpatora Rymanowskiego od rzetelnej Olejnik. (To fragment wywiadu zamieszczonego tutaj):

Bogdan Romanowski - Przeprowadzono sekcję zwłok i była taka sytuacja, że stwierdzono, udział w tym morderstwie, tym zabójstwie osób trzecich.

Gen. Kiszczak - Panie redaktorze, niech Pan będzie poważny...

- Staram się być bardzo poważny, a ostatnie informacje na ten temat przynosi Tygodnik Powszechny, a także autor filmu o zamordowaniu księdza Niedzielaka, który, nawet mówi o tym, że w trakcie obrad okrągłego stołu, władza starała się dezinformować na temat prowadzonego śledztwa, bo np. ówczesny rzecznik MSW Pan Garstka mówił, że takie udziału osób trzecich w tej sprawie nie ma a jednak, był.

- Panie redaktorze, ja zgadzam się ogólnie z oceną na temat sekcji zwłok Pyjasa, natomiast z tą sprawą nie miałem nic wspólnego, ona się działa poza mną (...). Panie redaktorze jak można po 25 latach na podstawie położenia człowieka, na podstawie szkieletu ustalić czy on został popchnięty czy sam spadł ze schodów, jak?

- Panie generale ja mówię tutaj o sekcji zwłok z 89 roku dotyczącej księdza Niedzielaka

- to jest nieprawda

- ta sekcja zwłok to stwierdziła

- podaje Pan nieprawdę

- podaję informację zawartą w filmie który dołączono do Tygodnika Powszechnego

- Panie redaktorze w jakim celu myśmy się umówili? Żeby się kłócić? 

- Nie absolutnie, myślę że powinniśmy porozmawiać o historii

- No to powiem Panu o historii a Pan naciąga mnie na rozmowy na tematy plotkarskie

- Ale absolutnie.  Panie generale to jest historia, która dotyczy konkretnych ludzi , rodziny księdza Stefana Niedzielaka, ludzi, którzy zyją dzisiaj. Ludzi, którzy chcą, żeby tą zbrodnię wyjaśniono.

- Dowody panie redaktorze, nie ma dowodów, to co pan mówi to są plotki.

- Panie generale, jeżeli to wszystko są plotki, jeżeli ta zbrodnia nie miała podłoża politycznego, a przypomnijmy sobie to się dzieje tuż przed obradami okrągłego stołu, to dlaczego jest taki moment podczas obrad okrągłego stołu, kiedy mecenas Siła-Nowicki prosi o minutę ciszy..

- no normalna rzecz, chciał zademonstrować swoje istnienie i wszyscy wstali

- i wie pan co się wtedy stało?

- nic się nie stało

- ta minuta ciszy, czy ten fragment obrad okrągłego stołu nie poszedł w telewizji, dlaczego telewizja go wycięła, czego się baliście?

- niech pan zapyta telewizję, dlaczego pan mnie pyta? dlaczego pan mnie rozlicza za telewizję? ja nie miałem żadnego wpływu na telewizję, nie kierowałem telewizją. Byli jeszcze sekretarze Komitetu Centralnego..

- A komu podlegali Komisarze Komitetu Centralnego?

- Pierwszemu Sekretarzowi

- A pan był człowiekiem numer dwa w państwie

- no można to tak nazwać, i co z tego?

-  Panie generale pan był szefem MSW do 1990 roku

- Tak

- Czy pan z ręką na sercu może powiedzieć, że zrobił pan wszystko, dla wyjaśnienia tych śmierci, tych księży?

- Panie redaktorze w jakim celu myśmy się spotkali? Żeby rozmawiać o tragicznej śmierci?

- żeby rozmawiać o tym co działo się w czasie okrągłego stołu

- Przerywamy rozmowę panie redaktorze, koniec, nie ma rozmowy

- a dlaczego pan generale nie chce o tym rozmawiać?

- Bo pan pyta mnie o głupoty

- Mogę zapytać o okrągły stół?

- Dziekuję nie rozmawiam z panem więcej, pan sie zajmuje plotkami a nie poważnymi..

- to nie są plotki panie generale

- to są plotki

- to są sprawy bardzo istotne i bardzo ważne dla nas wszystkich

- Proszę wyłączyć kamery

No Panie Rymanowski. Nagród już więcej nie będzie. Zamiast rozmawiać z Człowiekiem Honoru o sprawach istotnych, o Wałęsie, Michniku, Kuroniu i honorze, Pan zajmujesz się plotkami a nie powaznymi tematami. Pani Moniko, Pani nauczy kolegę czym jest dziennikarstwo w IIIRP. 
sobota, 31 stycznia 2009
Biurokratyzacja serca

Chcesz wrzucić do puszki Owsiaka 40 groszy na respirator? Pokaż urzędnikowi, że skończyłeś odpowiedni kurs lub studia z zakresu pomocy dzieciom poprzez zbiórki uliczne. Sam Owsiak natomiast jako osoba organizująca takie zbiórki musi mieć co najmniej habilitację a najlepiej jak będzie profesorem na wydziale “Zbiórki uliczne” np. Uniwersytetu Warszawskiego.

Myślicie, że bredzę? Niestety wygląda na to, ze w tym kierunku zmierza “wąskaspecjalizacja w edukacji” szczególnie gdy weźmie się pod uwagę unijny program finansujący nasze reformy edukacji (pisałem już o tym) - “dostosowanie edukacji do gospodarki opartej na wiedzy”.

Dziś trafiłem na takie ogłoszenie:

Uniwersytet Warszawski ogłasza nabór na Studia Podyplomowe Pomocy Humanitarnej

Można pomyśleć, że uniwersytet znalazł niszę do pompowania kasy z przygłupów zbierających kolejne papierki do swoich teczek CV. Ale z drugiej strony obawiam się, że inne przygłupy, te które dochrapały się biurek, zaczną wymagać takich świstków od osób z potrzeby serca chcących nieść pomoc innym. Ciekawe co na to Ochojska… Skończyła już studia?

Podobnie przecież wygląda sprawa studiów dziennikarskich.  Wymyślono taką instytucję dla kretynów niepotrafiących odnaleźć się na rynku mediów, mimo że przez dwa stulecia nie potrzeba było 5 lat w szkolnej ławce by spłodzić tekst bo doceniało się kreatywność a nie papierek. Dziś próbuje się zmienić ustawę medialną tak, by tylko ludzie z papierkami mogli w mediach pracować. Cóż za postęp! Proponuję zrobić to samo z poetami i literatami (co tam talent, ważny kwitek!). A jeszcze ważniejsza przynależność partyjna…To już było? Może i tak, ale najgorsze, że znów będzie.

piątek, 30 stycznia 2009
Cytat dnia - Palikot o Kaczyńskim
- Nie ma karty kredytowej, nie ma prawa jazdy, nie zbudował domu, nie zrobił dziecka, nie ma żony... - wyliczał Palikot kolejne, jego zdaniem, mankamenty prezesa Kaczyńskiego podał Dziennik Wschodni.
czwartek, 29 stycznia 2009
Putin pozwolił Tuskowi siedzieć w swojej obecności

Zdążyliśmy przyzwyczaić się już do pohukiwań premiera PR Donalda przed spotkaniami z przedstawicielami Moskwy czy Berlina, by zobaczyć później jak kładąc uszy po sobie i podwijając ogon skomląc ucieka ze spotkania w zacisze gabinetów, gdzie od swoich specjalistów PR usłyszy że jednak jest najpiękniejszy na świecie. Dziś kolejna odsłona “agresywnego, twardego i świetnie radzącego sobie w polityce zagranicznej Donalda”:

Premier Donald Tusk miał podczas spotkania z Władimirem Putinem zadawać trudne pytania o sporne sprawy i chciał otrzymać jasne wyjaśnienia. Po spotkaniu premier nie był już tak jednoznaczny. Pytany przez dziennikarzy o efekty spotkania używał głównie słów “chyba”, “prawdopodobnie”, “mam nadzieję”.

A tu widać jak ostro Donald atakuje przerażonego Putina! Jestem dumny z rządu miłości naszego Donalda. To jest jak widać wielki postęp od czasów czarownicy Fotygi czy nieznającego się na niczym Kaczora. Donald wprowadził nas w III tysiąclecie dyplomacji,  Putin pozwolił mu siedzieć w swojej obecności.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
Geralt.blox.pl

darmowe liczniki web stats stat24.com http://geralt.salon24.pl Prawy Prosty - galba.net.pl Gdańszczanin.blox.pl Kataryna.blox.pl Wpisz24.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Andrzejwegrzyn.wordpress.com Myslozbrodnia.blogspot.com Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie website stats