Ja jestem włóczęgą, wiedźminem, mutantem, który wykańcza czerwone potwory.
niedziela, 15 czerwca 2008
Jezus nie był lewakiem

Ponieważ często pojawiają się od dawna sugestie, że Jezus był pierwszym socjalistą, podobnie myślącym chcę dedykować pewną Jezusową przypowieść, która jasno obrazuje jego mało lewackie myślenie. Już nie wspomnę o tym, że sam umarł na krzyżu a nie wysłał delegata jak to lewacy mają w zwyczaju:

Przypowieść o robotnikach w winnicy
Mt 20,1-16

1 Królestwo niebieskie podobne jest do pewnego gospodarza, który wyszedł o świcie, by nająć robotników do swojej winnicy. 2 Umówił się z nimi o denara za dzień i posłał ich do swojej winnicy. 3 Gdy wyszedł o trzeciej godzinie, zobaczył innych stojących za pracą na rynku. 4 Tym też powiedział: "Idźcie i wy do winnicy, a co będzie należne, dam wam". 5 Poszli więc. Wyszedł ponownie o godzinie szóstej i o dziewiątej i uczynił podobnie. 6 A kiedy wyszedł o jedenastej, znalazł jeszcze innych stojących. Zapytał ich: "Dlaczego przez cały dzień stoicie tu bezczynnie?" 7 Odpowiedzieli mu: "Bo nikt nas nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy". 8 A gdy nastał wieczór, powiedział właściciel winnicy do swojego zarządcy: "Zwołaj robotników i daj im całą zapłatę, zaczynając od ostatnich do pierwszych". 9 Gdy przyszli ci z jedenastej godziny, otrzymali po denarze. 10 Kiedy zatem podeszli pierwsi, uważali, że otrzymają więcej. Jednak i oni otrzymali po denarze. 11 Biorąc więc narzekali na gospodarza. 12 Mówili: "Ci ostatni pracowali jedną godzinę, a zrównałeś ich z nami, choć dźwigaliśmy ciężar dnia i spiekoty". 13 A on każdemu z nich tłumaczył: "Przyjacielu, nie krzywdzę ciebie. Czy nie umówiłeś się ze mną o denara? 1415 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czemu zepsutym okiem patrzysz, że jestem dobry?" 16 Tak właśnie ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi". Weź swoje i odejdź. Chcę dać temu ostatniemu jak tobie.
sobota, 14 czerwca 2008
Policja oferuje Webbowi ochronę po wypowiedzi polskiego premiera - dla zachodu Tusk jest mordercą!!!

 

Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie Panie Premierze. Nagłaśnialiście w świecie, po sama Jamajkę najgłupsze i niedorzeczne doniesienia dotyczące Kaczyńskiego to broń się teraz z gęby mordercy. A swoją droga czy teraz skoro zagraniczna prasa pisze że Tusk to morderca to jest tym morderca czy już ta zasada nie działa?

"Wezwanie polskiego premiera do zabójstwa Webba", "Polski premier: Czuję, że mógłbym zabić sędziego", "Policja oferuje Webbowi ochronę po wypowiedzi polskiego premiera" - krzyczą nagłówki gazet od Wielkiej Brytanii po Nową Zelandię!!!

Brytyjski "The Guardian" nie zostawił suchej nitki na szefie polskiego rządu. Twierdzi, że słowa Tuska to potwierdzenie, iż decyzja o przyznaniu policyjnej ochrony sędziemu i jego rodzinie była słuszna. Stawia tym samym polskiego premiera w jednym rzędzie z pseudokibicami, którzy grożą Webbowi śmiercią. Dziennikarze cytują też wypowiedź funkcjonariusza policji z hrabstwa Yorkshire, który od dziennika.pl dowiedział się o pogróżkach stadionowych bandytów wobec sędziego.

"Poinformowały nas o tym polskie media. Osobiście ich jeszcze nie widzieliśmy, ale jeśli okażą się prawdziwe, będziemy je bacznie obserwować" - mówi oficer. I zaraz zapewnia: "Nasi chłopcy będą w stałym kontakcie z Howardem. Jesteśmy gotowi zrobić wszystko co konieczne, by zapewnić bezpieczeństwo jemu i jego rodzinie".

Premier Tusk po swej niefortunnej wypowiedzi może mieć poważne kłopoty. Jeśli Howard Webb uzna, że szef polskiego rządu kierował pod jego adresem groźby karalne, może wytoczyć Tuskowi proces.

 

PS.

Trafny komentarz chochlika:

Jakoś nie widzę w polskich merdiach tego zagranicznego oburzenia.

Wogóle nie widzę nic o tej wypowiedzi Tuska. No ale przecież te dwa lwy dziennikarskie, czyli Morozowski, Sekielski na pewno zaproszą sędziego Webba, na koszt TVN do studia i przeprowadzą z nim pełem oburzenia wywiad. Oburzenia na Tuska oczywiście.

 

środa, 11 czerwca 2008
Masoni w Brukseli i skutki tego w Polsce
 
Hm, od czego tu zacząć? Od akcji „aborcja” prowadzonej przez Gazetę Wyborczą, która za cel postawiła sobie doprowadzenie do zabicia nienarodzonego dziecka pewnej czternastolatki? Czy może od Napieralskiego, któremu nagle zaczął przeszkadzać krzyż w sejmie, konkordat i nauczanie religii w szkołach? A może to jedna i ta sama sprawa?

Gazeta Wyborcza i środowiska związane z SLD, dawną UW, LiD i całą tą „opcją na lewo”, hołduje jednej prawdzie – żadnych wartości, najwyższą wartością jest stanie po właściwej stronie sceny politycznej, i wiara w słowa narzuconych autorytetów moralnych. Dla tego środowiska, im bardziej człowiek pobłądzi w swoim ziemskim życiu, tym bardziej nadaje się na ich towarzysza, bo im jest słabszy, tym lepiej nim manipulować. Na przeszkodzie takiemu formułowaniu świata stoi i zawsze stał Kościół i zawsze stała rodzina.

Kościół od wieków obrywał najbardziej za czasów panowania władców, którzy siebie starali stawiać w centrum świata i brakowało im pokory by uznać, że jednak nie od nich zależą dzieje. Najwięcej prześladowań zaś, zafundowała i Kościołowi i rodzinie lewica. Od Rewolucji Francuskiej, gdy kilka osób wmówiło społeczności, że ma monopol na prawdę, tak naprawdę Kościół i rodzina przegrywają z nową religia, którą wykształciuchy wyznają i praktykują gorliwiej niż mohery swoje praktyki pobożnościowe. Przy czym, obie te grupy to skrajności na wykresie wyznawców obu religii. Chodzi o scientyzm. O wiarę w to, że w nauce jest zbawienie i wyjaśnienie wszystkiego, co nas otacza, że kapłan – naukowiec, ma większą moc od kapłana następcy Chrystusa. Że wyznawca tej nowej religii-ideologii dzięki poznaniu wycinka rzeczywistości uważa, że posiadł całą wiedzę o naturze wszystkich rzeczy, że zdobył monopol na całą prawdę, w tym, na dokonywanie sądów w sprawie moralności i etyki. To on, jako samozwańczy najwyższy kapłan orzeka, co jest dobre a co złe, to od niego zależy życie i śmierć.

Na początku kwietnia tego roku francuscy masoni razem z kolegami z Portugalii odwiedzili Komisję Europejską. Delegacja została przyjęta przez przewodniczącego KE Józefa Barroso. Wg. Komunikatu wolnomularzy, spotkanie pozwoliło „umieścić masonerię w europejskiej konstrukcji” i jest zapowiedzią dalszej współpracy. Barroso zapewnił masonów, że ich zdanie będzie brane pod uwagę w budowaniu przyszłej Unii. Zapewnił przy tym o swoim przywiązaniu do „ wolności sumienia, ducha laickości i zasady rozdziału Państwa od Kościoła”. Francuska Federacja „Le Droit Humain” złoży w najbliższym czasie zgodnie z zasadami Karty Praw Podstawowych propozycję dotyczącą zasad ogólnoeuropejskiego systemu oświaty, uwzględniającego przede wszystkim wkład epoki Oświecenia we wspólna kulturę. Kilka epok wkładu chrześcijaństwa we wspólna kulturę zostanie w ten sposób zdyskredytowane.

Doskonale obrazują to przykłady przytoczone na wstępie tej notki. Oto mamy środowisko (jedno środowisko ze swoim organem prasowym, czy też oddając sprawiedliwość, środowisko kształtujące idee i wierny, nieudolny naśladowca), które daje sobie władzę do orzekania, kto ma prawo żyć. Środowisko, które samo zawyrokowało i skazało na śmierć dwie osoby. Dziecko i matkę. To pierwsze na śmierć fizyczną a drugą na cywilną. Na lata męczarni i powolnego usypiania i zabijania własnego sumienia tylko po to, by środowisko Gazety Wyborczej, mogło użyć dziecka (14 letniego) do swojej politycznej walki. Jest to najwyższy wyraz cynizmu i niehonorowego zachowania, a na froncie walki ideologicznej nazwałbym to zbrodnią wojenną, bo w walce zaczynają ginąć dzieci.

W tym samym czasie organ polityczny wszczyna akcję usuwania symboli religijnych ze sfery życia publicznego, i rękami eksministranta, któremu widocznie sumienie nie daje spokoju, gdy zerka na Odkupiciela, stara się wprowadzić sztuczne rozdzielenie Polaków od Kościoła. Stara się pod postacią wolności narzucić nam kolejne kajdany – nakazać wyznawać ideologię w miejsce religii. I tutaj możecie Panie Napieralski, Panie Michnik, Panie Geremek i kto tam jeszcze chce dokonać ostatniego aktu tego przewrotu, możecie być pewni, że jeszcze nie wypaczyliście wszystkich sumień i że pamiętamy, iż dziedzictwo naszych ojców nie miało swojego początku w Bastylii, ale w Poznaniu, 14 kwietnia 966 roku.

wtorek, 10 czerwca 2008
Mordercy Kismet i Jerry zdemaskowani w Salon24

Z opóźnieniem bo rzadko ostatnio mam czas na blogowanie, przeczytałem o tym jak administracja S24 zapobiegła morderstwu. Na czas zdemaskowano i chyba aresztowano, bo skoro dochodzi do przestępstwa a takim jest podżeganie do mordu to należy to zgłosić, dwóch blogerów. Kismet i Jerry.

Kismet napisał w odniesieniu do Węglarczyka - " Gdyby Polakom zostało trochę godności, odbyłaby się tylko jedna krótka rozmowa z panem Węglarczykiem. Zaczynałaby sie ona od slow "W imieniu Rzeczpospolitej Polskiej..."

Jerry dopowiedział - na takiego szkoda nawet kilku słów. Kuli też. Zostaje wór z kamieniami...

Administrator Krawczyk zawyrokował - Dwa konta zostały czasowo zablokowane za nawoływanie do zabicia Węglarczyka.

Stanowczo żądam by zgłoszono te sprawę do prokuratury. Jeśli ci dwaj nawoływali do zabicia to jest to sprawa karna. Panie Krawczyk, proszę złożyć wniosek, ma pan obywatelski obowiązek. Chyba że w swoim podlizywaniu się agorze poszedł Pan o krok za daleko? Bo przypomnę:

Pamiętacie hasła - Giertych do wora, wór do jeziora? W GW były publikowane zdjęcia dzieci z tymi hasłami i nikt w Agorze nie zgłosił do prokuratury że dzieci nawołują do morderstwa, wręcz przeciwnie o czym niżej. A ostatni artykuł o stronie internetowej komunistów? Pada tam taki cytat ze strony: Dzierżyński jest dla nas wzorem nieugiętej i nieustraszonej walki w obronie władzy radzieckiej z kontrrewolucją. Ogrodnik, który nie potrafi wyrywać chwastów, nie poradzi sobie w swoim zawodzie. Ktoś, kto w walce o dobro ludzkości nie jest w stanie być stanowczym wobec garstki społecznych pasożytów, nie nadaje się na rewolucjonistę I dziennikarze jasno nie oceniają ze strona jest zbrodnicza. Wiec znów przed szereg wyszliście Panowie admini?

Dla mnie to kompromitacja S24. Nie, nie ban, ale uzasadnienie, gdy z całą stanowczością piszecie: Za nawoływanie do zabicia.

Odwagi, albo wniosek do prokuratury albo odblokujcie obu blogerów, bo albo to farsa albo prawdziwa historia z sądowym finałem. Wydaje mi się że raczej farsa...

W podobnej sprawie zapadł już wyrok:

Na kary 7 i 8 lat pozbawienia wolności skazał Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim dwóch mężczyzn, których prokuratura oskarżyła o nakłanianie do zabójstwa dziennikarza Piotra Najsztuba.

To jak Panie Krawczyk ma Pan jaja? Będzie pozew i kompromitacja Salonu czy tylko lokalnie sie z Was mamy pośmiać?

A tym was rozjechał Hołda Panie Krawczyk i Węglarczyk:

Komentuje prof. Zbigniew Hołda, Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Ten wniosek uważam za kuriozalny. Instrukcja robienia "bomb" z farbą nie może być uznana za pochwalanie przestępstwa. Trzeba brać pod uwagę, kto, co i do kogo mówi. W tym wypadku jest to niszowy, anarchistyczny biuletyn skierowany do wąskiego grona osób. I w dodatku nie wzywa się w nim do rzucania "bombami" w nikogo konkretnego. To taka anarchistyczna poetyka, ogólna instrukcja. Do tej pory jajkami i farbą rzucali Młodzież Wszechpolska i związkowcy z "Solidarności" - na pewno nie pod wpływem anarchistycznej instrukcji. A jeśli ktoś się uprze, że to jednak nawoływanie do przestępstwa, to z całą pewnością znikomo szkodliwe społecznie. A wiec sprawa nie kwalifikuje się do tego, żeby zajmować nią prokuraturę.

Zachowanie MEN uważam za ośmieszające urząd państwowy - walczy z grupą uczniów, mści się za krytykę pod adresem ministra. Od organu państwa oczekiwałbym raczej występowania w obronie prawa do krytyki, a nie jej tłumienia.

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62905,3446730.html

Więc jak będzie? Węglarczykowi przeszkadza ten wpis o kamieniach?

 

piątek, 06 czerwca 2008
Emigracja “najbardziej dobitnym skrótem polskich problemów”

Nie minął rok od tych słów Donalda Tuska:

Emigracja jest “najbardziej dobitnym skrótem polskich problemów”. - To powody, dla których wyjeżdżają, powody dla których część mówi: “nie wrócimy do Polski. (…) - Dziękuję za to, że Polonia głosowała z taką determinacją. Też za to, na kogo głosowała - mówił szef Platformy. - Do końca życia będę miał ten obraz(…).

Myślę, że premier ma rację, emigracja jest najbardziej dobitnym skrótem polskich problemów, do młodych pracujących na zmywakach w drugiej fali emigracji dołączyło kilka osób, które emigrują z powodów innych niż ekonomiczne:

- Jeszcze w tym roku podpiszę w Ekwadorze dokumenty i wtedy będę wolnym człowiekiem - stwierdził Cejrowski. - Więcej wolności jest w Ekwadorze niż w Polsce - Tutaj muszę pytać urzędnika, czy mogę wydać pieniądze na budowę domu dla rodziny. Mam tego dość. Wynoszę interesy z Polski …

I dzisiejszy przypadek:

Dramaturg Sławomir Mrożek - autor m.in. “Tanga” i “Emigrantów” - opuścił Polskę, by zamieszkać w Nicei na południu Francji. Dzisiaj przed południem wyruszył w podróż z lotniska Kraków-Balice.

O to w skrócie podsumowanie rządu miłości, rządu rozumiejącego każdego obywatel, który zadba o to by emigracja się nie powiększała.

I jeszcze jedno, czekam na tyrady w GW i TVN na temat Mrożka, jaki to z niego zdrajca narodu, że opuścił kraj w potrzebie. Cejrowskiego nie oszczędziliście.

czwartek, 05 czerwca 2008
I znów o Wyborczej

Niedawno Basia zwierzała się nam, że bez niej żyć nie może i jak widać mnie też myślą zapładnia - Gazeta Wyborcza;)

Może nie robiłbym z tego nowej notki ale sami się przekonacie, że dziś dzień świstaka mają w gadzinówce i warto to odnotować. Po porannych działaniach na rzecz przywrócenia dobrego imienia Dzierżyńskiemu i jego hiper robociarzom , GazWyb przystępuje do ataku na Kaczyńskiego. I robi to prymitywnie, jak za dobrych czasów Trybuny czy Nie.

Otóż jakaś lala pomyliła Kaczora z Wałęsą. Na imprezie pt. Dzień szkoły bez przemocy, organizatorka (można się domyślać że Pani nauczycielka, pedagog czy ktoś z oświaty, Wyborcza broniąc jej dobrego imienia nie ujawnia kto to) zapowiadając prezydenta pomyliła się i palnęła: Głos zabierze Lech Wałęsa.. No cóż, zdarza si, to Lech i to Lech, obaj tytułowani per prezydent, można się machnąć w emocjach. Ale co na to kochana redakcja? Jakaś idiotka (bądź idiota, ale wydaje się że to ona) pisze tak:

Nie jest tajemnicą, że Kaczyński nie przepada - z wzajemnością - za pierwszym prezydentem III RP. W wywiadzie dla Telewizji Polsat powiedział, że nie czytał jeszcze słynnej książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, ale “o Lechu Wałęsie swoje wie”.

Jaka głębia, zwróciliście uwagę? Ile w tym przekazów do społeczeństwa? Jaka dawka obiektywizmu? Ale na początek drogi redaktorzyno, pierwszym preziem IIIRP był Jaruzel, mimo wszystko, po nim dopiero Bolek. Po drugie Kaczyński nie musi czytać książki by wypowiadać się o swojej wiedzy na temat Lecha Wałęsy, w odróżnieniu od waszych kolegów redakcyjnych, którzy bez czytania książki wypowiadają się i rozpisują o jej treści. To jednak różnica.

Funkcjonariusz Gaz Wyb kończy swoją notkę (naprawdę się dziwię kogo oni trzymają na stanowiskach redaktorskich, już na czerwonym tekstowisku znajdą lepszych i bardziej oddanych czekistów) tak: Prezydenta musiało zaboleć, że pomylono go akurat z Wałęsą . Ja myślę że bardziej go boli, że opisał tę sytuacje nieuk i lizus niewyuczalny nawet przez Ketmana.

Jak Gazeta Wyborcza komunistów piętnowała

Pamiętacie zapewne z jaką stanowczością dziennikarze Gazety wyborczej (oraz cała ta hołota która donosi na Alert 24) ściga autorów www.nasza kreska klasa. peel. Nie ma tam miejsca na tłumaczenia i sentymenty. To szkodliwa strona, pisują tam zmarli i faszyści i należy ją wykasować z pamięci i przenieść się na bebe.

Podobnie rzecz się ma z wszelkiego rodzaju Blood & Honour czy innymi wg. gazety prawicowymi faszystami. Należy ich ścigać przez sam fakt zamieszczania symboli hitlerowskich czy nazistowskich, nie ważne jest co piszą, wystarczy zdjęcie z umieszczona w górze ręką, by uznać kogoś za kryminalistę i terrorystę.

Inaczej rzecz się ma jeśli chodzi o komunistów. Tutaj należy się zastanowić, dokładnie wczytać i wszelkie wątpliwości rozwiać w debacie publicznej. Gdy dziennikarz GW trafi na portal “faszystowski” ma obowiązek donieść do prokuratury i śledzić jej poczynania, czy wszyscy związani z portalem zostali przykładnie rozstrzelani, jednak gdy trafi na portal komunistyczny ma obowiązek z całą dziennikarską rzetelnością porozmawiać z jego właścicielami i wyjaśnić czytelnikom skąd pomysł na wybranie za patrona Dzierżyńskiego. Podobnie jak w rządzie, gdy minister Pitera otrzyma informacje o czynach przetsępczych, bądź podejrzeniu przestepstwa dokonanych przez członków PO ma obowiązek ich upomnieć gdy podobna informacja dotyczy członkow PiS ma obowiązek donieśc do prokurarury. Tak wygląda sytuacja w sprawie wybitnie czerwonego portalu: 1917.pl. Dla dziennikarzy GW nie jest przestępstwem (jak w analogicznym przypadku faszyzmu i nazizmu) sam fakt promowania treści komunistycznych, co jest przestępstwem już w przypadku zamieszczenia zdjęcia z hajlowaniem na Nasza klasa pl, lecz przestepstwem może być ewentualne nawoływanie na tej stronie do przemocy.

Nie jest niczym drażliwym taki wpis: “Lewica bez Cenzury im. Feliksa Dzierżyńskiego” łącząca “młodych komunistów o różnych poglądach, od trockistów po zwolenników stalinizmu” - wyobrażacie sobie forum młodych od frankizmu po hitleryzm? Zapewne też mogłoby liczyć na reklamę ze strony GW, wraz z linkiem i opisem.

Nie wzbudza wątpliwości redaktorów Gazety także taka wypowiedź: “Dzierżyński jest dla nas wzorem nieugiętej i nieustraszonej walki w obronie władzy radzieckiej z kontrrewolucją. Ogrodnik, który nie potrafi wyrywać chwastów, nie poradzi sobie w swoim zawodzie. Ktoś, kto w walce o dobro ludzkości nie jest w stanie być stanowczym wobec garstki społecznych pasożytów, nie nadaje się na rewolucjonistę”. Zostaje ona jedynie przytoczona bez żadnej oceny ze strony jakże często emocjonalnych dziennikarzy. Mogli chociaż się zaśmiać z odwracania kota ogonem, bo mnie to powaliło gdy komunista pisze o społecznych pasożytach.

I najważniejsze. kto zgłosił do prokuratury te stronę? Zrobił to dziennikarz Naszego Dziennika - Wojciech Wybranowski. W związku z tym, po czyjej stronie należy się opowiedzieć? Rzecz jasna, po stronie bliskich ideowo komunistów. W związku z czym Gazeta daje tytuł: Rzucał jajami w prezydenta - tropi komunistów w sieci i sprawę zamyka tak:

Stronę wytropił Wojciech Wybranowski. Dziś jest dziennikarzem “Naszego Dziennika” i oburza się tym, że komuniści wzywają do przeszkadzania w spotkaniach przeciwników politycznych. Ale sam w latach 90. działał w poznańskiej Radykalnej Akcji Antykomunistycznej, która uprzykrzała życie lewicy, organizując np. pierwszomajowe kontrpochody i rozbijając zebrania ZSMP. W 1997 r. za obrzucenie w Paryżu jajami prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego został skazany przez paryski sąd na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Kto jest w tej historii czarnym charakterem? Oczywiście oszołom nękający młodych stalinistów. Gazeta Wybrcza obywatelski obowiązek wypełniła, sprawę opisała, dała wytyczne jak ja interpretować oraz link jak trafić na portal nawołujący do wojny klas. Zawsze to kolejne negatywne skojarzenie z nasza kreska klasa peel.

wtorek, 03 czerwca 2008
Nocna zmiana - 4.06.1992
nocna zmiana

Ostatnie wystąpienie dymisjonowanego wówczas Premiera Jana Olszewskiego
pt:"Czyja Polska?" 4 czerwca 1992 r.

"Gdybym przemawiał dzisiaj rano, to przemówienie byłoby inne. Byłoby
pewnie dłuższe, do innych odwołałoby się argumentów, pewnie bym mówił o
tym, jaki był start tego rządu, jakie napotykaliśmy trudności, aby
choćby ocenić zastany stan rzeczy; ile trudności kosztowało
zdyscyplinowanie finansów publicznych na elementarnym choćby poziomie.
Ile włożyliśmy wysiłku w przywrócenie normalnych funkcji podstawowym
gałęziom tego aparatu. Jaka była linia polityczna rządu i co robiliśmy,
aby przygotować całościową reformę - reformę administracji ogólnej i
gospodarczej. Jakie zostały przygotowane akty i dlaczego one nie
zostały wniesione przed budżetem.

Mówiłbym pewno o tym, że ten rząd, o którym tu tyle mówiono, że żadnego
programu nie ma, jeden tylko potrafił sformułować wieloletnie założenia
polityki społeczno-gospodarczej, przez ten Sejm nie przyjęte, ale i
jedyne, jakie zostały sformułowane i jakie są realizowane, i na których
oparty jest budżet, który wy państwo jutro przyjmiecie, bo żadnego
innego budżetu, opartego o inne założenia, pod groźbą katastrofy tego
państwa i gospodarki nie można skonstruować. I chociaż tego rządu nie
będzie, to będzie jego budżet. I przez wiele miesięcy będziecie musieli
testament tego rządu wykonywać, bo nie ma innej możliwości. I
przekonacie się o tym.

Ale to wszystko powiedziałbym dzisiaj rano. Teraz mówić o tym nie
warto, bo nie o to teraz tu chodzi. Bo nie dlatego debatuje się nad
tym, aby odwołać rząd natychmiast, zaraz, zanim jeszcze rozpocznie się
następny dzień, żeby już go nie było - nie dlatego, że był zły, bo nie
dawał sobie rady z gospodarką, nie dlatego, że miał złą linię
polityczną, nie dlatego, że nie miał polityki informacyjnej - o czym
bardzo dużo mówiono, w czym może i źdźbło prawdy jest. I nie dla stu
innych powodów, które tutaj można by było i pewnie byłyby przytaczane,
gdyby dyskusja toczyła się w normalnym trybie i w normalny sposób.
Tylko dla zupełnie innej przyczyny, przyczyny leżącej w istocie poza
rządem.

Kiedy obejmowałem moją funkcję i wcześniej, po wielokroć wcześniej,
wiele miesięcy, może lat, wiedziałem, że przyjdzie nam budować nowy
system władzy demokratycznej w Polsce, nowy ustrój, nową III naszą
Polską Rzeczpospolitą. W sytuacji, kiedy będziemy obciążeni potwornym
spadkiem pozostawionym przez tę dziedzinę, ten sektor komunistycznego
reżimu, który był jego istotą. A jego istotą był aparat przemocy, był
aparat policyjnej przemocy, był aparat policji politycznej. Jak ten
aparat pracował, jakie były jego zasady działania - mało kto wie na tej
sali tak dobrze, jak ja. Latami mogłem na to patrzeć, występując w
obronie ludzi przez ten aparat ściganych. Wielu z nich jest tu dziś na
tej sali.

Wiedziałem, jak tragiczne bywają przypadki, losy, fakty. Nikt nie wie
tego lepiej ode mnie. Ale też nikt lepiej ode mnie nie wie, jak
straszliwy jest ten spadek, jak rozległy, jak wielki, jak straszne może
pociągać skutki dla losów jednostek w niego wplątanych, wtedy, kiedy te
jednostki biorą udział w kierowaniu życiem politycznym. W warunkach, w
których my działamy - jak tragiczne może mieć to skutki dla interesu
już nie publicznego, dla interesu narodowego.

Mówiłem to po wielokroć. Wtedy, kiedy mówiłem w roku
dziewięćdziesiątym, dziewięćdziesiątym pierwszym, w ruchu obywatelskim,
kandydując do Sejmu. Kiedy mówiłem o dekomunizacji, kiedy polemizowałem
z teorią "grubej kreski" miałem zawsze w pamięci ten problem. I kiedy
objąłem funkcję premiera wiedziałem, że mój rząd musi się z nim
zmierzyć. Przyjąłem pewne założenia, wiedząc, jak bardzo jest to
problem ważny, jak zarazem trudny, jak ogromnie tragiczny dla wielu
ludzi. Więc szukałem, starałem się szukać najlepszego z tego wyjścia. W
takich sprawach, w moim przekonaniu, spieszyć się nie należy. Ale byłem
w błędzie. Są sytuacje, kiedy trzeba się spieszyć.

Wydałem instrukcje, polecenia kierownictwu resortu spraw wewnętrznych,
aby przygotowało akt, który będzie pozwalał bez zakreślenia pewnego
czasu, bezboleśnie, możliwie jak najbardziej humanitarnie - wycofać się
z życia publicznego ludziom obciążonym tym tragicznym spadkiem
przeszłości, bez wystawiania kogokolwiek pod pręgierz opinii
publicznej, z zachowaniem wszystkich zasad humanitaryzmu. I z
zachowaniem jednocześnie i w tych przypadkach, gdzie sama osobista
własna wola, czy własna decyzja zainteresowanych by nie nastąpiła lub
była niewystarczająca, stworzenia rzeczywistego, gwarantującego
obiektywne rozpoznanie sprawy organu i procedur, które by takie
ostateczne rozliczenie zamykające tamten trudny czas i otwierające
możliwości normalnego działania w życiu publicznym III Rzeczypospolitej
zakończyły.

Nie doszło do tego, chociaż prace nad tym były - jak mnie informowano -
zaawansowane. I ja sam muszę się przyznać tu przed Wysoką Izbą, że w
natłoku zajęć, których premierowi tego rządu, żadnego zresztą rządu w
Polsce, na pewno nie brakuje i nie będzie brakowało, uważałem, że nie
warto tracić czasu na czytanie akt zgromadzonych przez dawne służby
bezpieczeństwa. I po niczyje akta ani własne, ani moich ministrów nie
sięgałem. Jeżeli byłaby sprawa, wychodziłem z takiego założenia, która
wymagałaby ostatecznego rozliczenia i zakończenia, odkładałem to do
momentu stworzenia takiego właśnie racjonalnego mechanizmu.

To tu, na tej sali padł wniosek, zobowiązujący do zobowiązania resortu
spraw wewnętrznych przedstawienia - jak ujmował ten wniosek - listy
agentów. To tutaj, na tej sali został on uchwalony. I jego wykonanie,
wolą tego Sejmu, obciążyło ministra spraw wewnętrznych. Mógłbym
pozostać poza tym. Mnie tam nie fatygowano. Uważałem jednak, że w tej
trudnej, prawie beznadziejnej sytuacji, nie mogę uchylić się od
współodpowiedzialności. Prosiłem min. Macierewicza o to, aby zostało
dokonane nie zestawienie agentów - bo takiego zrobić nikt w resorcie
spraw wewnętrznych nie jest władny - tylko zestawienie informacji.
Takich, jakie w archiwach można znaleźć.

Wszystko jest zawsze wybiórcze i wszystko może być pomówieniem. Ja o
tym doskonale wiem. Dlatego, dlatego podkreślam: po pierwsze -
uważałem, że do momentu, dopóki sam Sejm nie zdecyduje, co z tym
zrobić, nie można uchylić tajemnicy tych faktów. A po drugie - teraz ja
rozumiem ten wesoły śmiech, bo są przecież ludzie, dla których fakt, że
coś jest tajemnicą, jest w ogóle niezrozumiały. Ale ja zakładam -
zakładałem, miałem prawo zakładać, że w tej Izbie, która gromadzi
najwyższe przedstawicielstwo narodowe, takich ludzi nie ma.

I ponadto, starałem się o stworzenie pewnych procedur kontrolnych, w
imię czego zwróciłem się do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego prof.
Adama Strzembosza o podjęcie się funkcji osoby powołującej, tak się
mogło wydawać, najbliższy tym sprawom organ, który mógłby dokonać
choćby wstępnej pewnego rodzaju weryfikacji. Nic więcej bez woli Sejmu,
we własnym zakresie rząd ani premier zrobić nie mogli. Tylko tyle.

Dzisiaj, tutaj, na tej sali, dotarł do mnie dokument, który został
doręczony klubom poselskim i udostępniony posłom i senatorom. Dotarł do
mnie równocześnie, a raczej o godzinę później niż do was. Z przyczyn,
jak zwykle u nas pewnych niedowładów technicznych. Przeczytałem go po
zakończeniu rannej sesji. Tak, to jest lektura porażająca. Teraz wiem,
dlaczego temu wszystkiemu, co się tutaj dzieje nie mam prawa się dziwić
- ponieważ ta lektura była porażająca, jak sądzę, nie tylko dla mnie.
Myślę, że czas, który nadchodzi, da odpowiedź na wiele pytań. Rzekłbym,
że w tym, co przeczytałem, jest ogromny ładunek ludzkich nieszczęść.
Wiem także, że jest w tym ogromny ładunek niebezpieczeństwa dla Polski.
Trzeba te dwie sprawy, dwie wartości bilansować, w bardzo trudnym
wyważeniu stawiać.

Sądzę, że nie warto tutaj mówić o tym, w jakich warunkach ten rząd
działał. Sądzę, że nie warto tutaj mówić o tym, ile jego premier i
ministrowie spokojnie znosili potwarzy, pomówień, pogardliwych aluzji -
nie ze zwykłej tam prasy brukowej w rodzaju tygodnika "Nie", tylko z
takich pozycji i od takich osób, od których naprawdę było to ciężko
znieść, a trudno było takie wypowiedzi zlekceważyć.

Ale służba publiczna to nie jest przyjemność. Jeżeli ktoś się jej
podejmuje, musi być na wiele gotowy. I nie może to mnie wyprowadzić z
równowagi. Jeżeli dzisiaj mówię, że nie składam w tym momencie
rezygnacji - mimo że mam tych doświadczeń w ciągu ostatnich miesięcy, a
zwłaszcza tygodni serdecznie dosyć - to oświadczam, że nie składam
rezygnacji. I z pełną świadomością stawiam przed wami posłowie to
zadanie, abyście według własnego sumienia głosowali za lub przeciw
odwołaniu tego rządu. Czynię tak w przekonaniu, że od dzisiaj stawką w
tej grze jest coś innego niż tylko kwestia, jaki rząd będzie w Polsce
wykonywał ten budżet do końca roku.

Że w grze jest coś więcej, że w grze jest pewien obraz Polski, jaka ona
ma być. Może inaczej - czyja ona ma być. Jest Polska, była Polska przez
czterdzieści parę lat - bo to jednak była Polska - własnością pewnej
grupy. Własnością z dzierżawy, może nawet raczej przez kogoś nadanej.
Po tym myśmy w imię racji, własnych racji politycznych, zgodzili się na
pewien stan przejściowy. Na kompromis, na to, że ta Polska jeszcze
przez jakiś czas będzie i nasza i nie całkiem nasza.

I zdawało się, że ten czas się skończył. Skończył się wtedy, powinien
się skończyć, kiedy uzyskaliśmy władzę pochodzącą z demokratycznego,
prawdziwie demokratycznego, wyboru. A dzisiaj widzę, że nie wszystko
się skończyło, że jednak wiele jeszcze trwa i że to - czyja będzie
Polska - to się dopiero musi rozstrzygnąć. To się będzie rozstrzygało
także w jakiejś mierze, w jakiejś cząstce dziś - tutaj, na tej sali.

Ja chciałbym stąd wyjść tylko z jednym osiągnięciem. I jak do tej
chwili mam przekonanie, że z nim wychodzę. Chciałbym mianowicie, wtedy
kiedy ten gmach opuszczę, kiedy skończy się dla mnie ten - nie ukrywam
- strasznie dolegliwy czas, kiedy po ulicach mojego miasta mogę się
poruszać tylko samochodem albo w towarzystwie torującej mi drogę i
chroniącej mnie od kontaktu z ludźmi eskorty, że wtedy kiedy się to
wreszcie skończy - będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i
popatrzeć ludziom w oczy.

I tego wam - Panie Posłanki i Panowie Posłowie życzę po tym głosowaniu."

środa, 28 maja 2008
Kazik o Tusku: Wku... mnie, że dozorca mojego kraju jest kretynem

Wk... mnie, że dozorca mojego kraju jest kretynem albo niekompetentnym ignorantem - powiedział Kazik w rozmowie z Radiem Wrocław.

- Przejmuję się takimi rzeczami, to jest moja ojczyzna, mój kraj. Pomieszkuję teraz trochę w Hiszpanii i mało mnie rusza, że ich premier Zapatero jest gorszy niż jakikolwiek z premierów, jakich mieliśmy w Polsce - mówił w rozmowie z Radiem Wrocław. - Ale to jest moje gniazdo, mój dom i wk.... mnie, że dozorca mojego kraju jest kretynem albo niekompetentnym ignorantem - zakończył myśl.

Później dostało się PSL. - To najbardziej szkodliwa partia na polskiej scenie politycznej. Ja ich pamiętam z przeszłości - mówił Staszewski w Radiu Wrocław. - Tusk naobiecywał cudów na kiju. To wycofywanie ze wszystkiego, czego obiecali... Powoli zaczynam życzyć Platformie jak najgorzej - stwierdził.
 
A Tusk wystawił sobie ocenę 4+ co zostawię bez komentarza w świetle przytoczonych epitetów;)
 
PS. warto posłuchać na stronie Radia Wrocław tych kilku minut wywiadu.
piątek, 23 maja 2008
Wywiad z minister Julią Piterą
Kolejny wywiad z cyklu: Twarzą w twarz - bloger contra polityk już dostępny na stronie polityczni.pl .
Julia Pitera
Przypomnę. portal Blog.Media.pl wraz z polityczni.pl zainicjowały nowatorskie rozwiązanie w Polskiej Blogosferze. Wywiad twarzą w twarz blogera z politykiem. Dziś w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów spotkałem się z Panią minister Julią Piterą.
środa, 21 maja 2008
Dość kampanii nienawiści wobec Wałęsy

Właśnie przeczytałem apel kilku osób, by zaprzestać szerzenia nienawiści wobec Lecha Wałęsy. Najpierw spojrzałem kto podpisał:

Sygnatariuszami oświadczenia są: Władysław Bartoszewski, Zbigniew Bujak, Jerzy Buzek, Andrzej Celiński, Marek Edelman, Bronisław Geremek, Stefan Jurczak, Krzysztof Kozłowski, Jan Kułakowski, Helena Łuczywo, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Jan Rulewski, Henryk Samsonowicz, Grażyna Staniszewska, Wisława Szymborska, Barbara Skarga, Andrzej Wajda, Henryk Wujec, Krystyna Zachwatowicz.

Później, za co prześladowany jest Wałęsa. Jestem świeżo po lekturze wpisu XiazeLuki i już myślałem że może Lech W. jest po stronie tolerancyjnej Polski? Ale nie, nie o to chodzi. Poszło o książkę historyków IPN, w której pojawiają się dokumenty SB na temat Bolka. Postępowa Polska chce zabronić publikacji. I dziwie sie, że w gronie sygnatariuszy znalazł sie Michnik i Łuczywo, przecież to w Gazecie Wyborczej jest miejsce na Prawdę, nawet tę trudną, stawiająca w złym świetle Polskę i Polaków. W imię prawdy Cichy opisywał swego czasu alternatywną historię Powstania Warszawskiego, w imię Prawdy w rocznice Stanu Wojennego głos mieli kaci a nie ofiary. To prawda miała nas wyzwolić i nagle czytamy:

“instytucja, która miała służyć narodowej pamięci, zamierza teraz podjąć działanie niszczące tę pamięć: archiwa komunistycznych służb bezpieczeństwa mają stać się instrumentem przekreślenia wizerunku i autorytetu robotniczego przywódcy “Solidarności”, laureata pokojowej nagrody Nobla oraz pierwszego prezydenta znowu niepodległej Polski”.

To już nie rozumiem, jest ta Prawda czy jej nie ma? A może każdy ma swoja i ta leżąca po stronie sygnatariuszy jest prawdziwsza od tej zamkniętej w archiwach? Jeśli tak, po cholerę Michnik te archiwa przeglądał, by upewnić sie że jednak są tam same bzdury, czy by prawdę wyprostować? I ostatnie pytanie, dlaczego Solidarności broni cała wierchuszka Agory, wraz z ojcami założycielami, której Solidarność odebrała przecież prawo reprezentowania odbierając znaczek z logo. Czemu w imieniu obrony dobrego imienia solidarności nie wystąpiła sama Solidarność? Czyżby nie o to chodziło w tej sprawie? Nazwiska osób które jawnie bądź jako TW wspierały poprzedni reżim a dziś bronią Wałęsy wskazują raczej, że chodzi o odsunięcie w czasie wypłynięcia pewnej informacji, o tym jak to z Bolkiem było. Sygnatariusze sami w dużej mierze "poszkodowani" przez IPN chcą pomóc Wałęsie w uniknięciu konfrontacji z historią i Prawdą. Więc czas na kampanię nienawiści wobec IPN, za nim nie stoją tak potężne siły.

piątek, 16 maja 2008
Twarzą w twarz - bloger contra polityk
Portal Blog.Media.pl wraz z polityczni.pl zainicjowali nowatorskie rozwiązanie w Polskiej Blogosferze. Wywiad twarzą w twarz blogera z politykiem.
 
wywiadMiałem tę przyjemność prowadzenia pierwszego w tym cyklu wywiadu. W sejmie spotkałem się z Panem posłem Pawłem Kowalem z Klubu Parlamentarnego PiS by porozmawiać z nim o Polskiej polityce międzynarodowej, przyszłości w Unii Europejskiej, energetyce i poczynaniach rządu Donalda Tuska. Pełny zapis Audio-Video można zobaczyć tutaj .
poniedziałek, 12 maja 2008
Polityka historyczna rządu na przykładzie matury 2008

Donald kłamczuszek w kampanii wyborczej naobiecywał sporo, gorzej z realizacja. Wiem, ze media już dawno stanęły na stanowisku, że nie należy rozliczać premiera z tego co mówił a raczej nastawić się na to co robi, więc rozliczam z obietnic w Expose i ich realizacji:

Obietnica: 

Żaden rząd w Polsce nie powinien polityki historycznej, prawdy historycznej szukać a później używać przeciwko komuś. Polityka historyczna ma służyć dziedzictwu i pamięci, a nie walce politycznej. Dziedzictwo kulturowe ma służyć Polsce a nie propagandzie partyjnej. I to najważniejsze, nasza polska narodowa duma z naszego dziedzictwa, z naszej historii, tej tragicznej i tej optymistycznej, to musi być dziedzictwo, które służy naszej pozycji w świecie i które służy poczuciu dumy Polaków z własnej ojczyzny, a nie może być i nie będzie pod rządami tej ekipy nie będzie nigdy służyło mnożeniu i pogłębianiu konfliktów, tu w Polsce i zagranicą.

/Donald Tusk, Expose/

Realizacja:

Klimat jesieni 1981 r. nie bardzo różnił się od klimatu jesieni 2005 r. Też były głównie bratobójcze walki, oszczerstwa, agentomania, waśnie i nagonki. Breżniew i Jaruzelski czaili się do skoku, kiedy w Solidarności wrogiem publicznym numer 1 stawał się Adam Michnik, a Wałęsę coraz głośniej oskarżano o uleganie i wysługiwanie się władzy. […] Cała ta polska zawierucha, którą dziś przechodzimy, to w dużym stopniu jest ich – dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków – pokoleniowy karnawał. […]

W czasie Parady Równości, kiedy skini rzucali jajami i obelgami, a policja próbowała przegonić dresiarzy i przez chwilę mogło się wydawać, że będzie nieprzyjemnie, ktoś z tego pokolenia powiedział, że całe życie marzył o takiej właśnie chwili. Ale konkretnie o czym? Żeby dostać jajkiem? Może także o tym. Ale zwłaszcza o tym, żeby dać świadectwo, coś zaryzykować bezinteresownie i jakoś ten świat poprawić – żeby być w historycznej maszynie trybikiem, od którego cokolwiek zależy. Tak jak ich rodzice w latach 80. ganiający po ulicach z Milicją Obywatelską.

 

Spora część tych, co rzucali jajkami, pewnie czuła podobnie. Młodzi, którzy się błyskawicznie zorganizowali po śmierci Papieża, czuli się pewnie tak, jak my po śmierci ks. Popiełuszki. Młodzi, z błyskiem w oku, którzy wyciągają z IPN brudy, też pewnie czują się tak, jak my czuliśmy się w BIPS, przy powielaczach, w podziemnym kolportażu. Ten świat im się nie podoba, więc próbują go zmienić. […]

Różnice są poważne. Inna jest skala osobistego ryzyka, inna jest polityka, prawo pozwala na więcej. Żyjemy w wolnym kraju. Zanim to pokolenie trochę dorosło i trochę się nie usadowiło na scenie, wydawało się, że zmęczeni dwustuletnimi bojami Polacy całkiem się wycofali w prywatność. Ale duch obywatelskiego sprzeciwu jednak się w Polsce odrodził. Dzięki Bogu. I w dużym stopniu także dzięki pięknemu mitowi pierwszej Solidarności.”

Podaj wskazane w tekście dwa podobieństwa i dwie różnice między postawą i sposobem działania Polaków w roku 1981 i 2005.

/Matura 2008 - WOS, pytanie 14/

sobota, 03 maja 2008
Niech się święci 3 maja

Jeśli chcesz godnie przeżyć święto, które ma dla Ciebie wartość patriotyczną czy religijną lepiej omijaj medialne ścieki. Niestety zapomniałem o tej zasadzie i wlazłem kilka razy w gówno. Najpierw w Salonie (niestety coraz częściej tu sie to zdarza i wydaje się ze ilość takich gównianych miejsc będzie wzrastała wraz z nasilającą się cenzurą usuwającą blogi mówiące prawdę). Następnie nieopatrznie właczyłem TVN na Fakty. Ale pokolei.

W Salonie (zmieńcie nazwę albo moderatorów szanowni Państwo Janke, bo coraz mniej ma to wspólnego z salonem) wdepnąłem w dwa teksty, które oczywiście zasłużyły na sam szczyt. Jeden, piątkowy, znanego patrioty Eli Barbura (czy jak tam się odmienia to imię i nazwisko), który z troską pisze o tym jak to Żydzi spostrzegają nasz kraj:

“Zobaczyć piekło, podróż do Polski” czy "Nigdy więcej nie pojadę do Polski".

Dziękuję Panie Barbur, gdybym nie znał Pańskich poglądów i wcześniejszych tekstów bałbym się że to prowokacja by zaśmiecić eter w dniu w którym na większości blogów pojawiły się flagi w narodowych barwach, ale ze wiem iż mamy w Panu obrońcę Polaków przed krzywdzącym nas posądzaniem o antysemityzm moge jedynie podziękować, że postanowił Pan napisać o tym w tak goracym terminie.

Drugie łajno w które wlazłem to dzisiejszy tekst jakiegoś MacSienel, który postanowił poinformować wszystkich, że patriotą nie jest i trzepie kapucyna z innych powodów niż na defiladzie wojskowej. Zapewne robi to na paradzie miłości czy tolerancji albo na pochodach 1 majowych i jeśli admini się zlitują i nie zamieszczą kolejnego łajna z pod jego pióra to mam nadzieję się o tym nie dowiedzieć.

Kolejnym miejscem gdzie mogłem dziś w dniu Uroczystości Maryjnej i Święta Narodowego pogłębić świąteczny nastrój były akty TVN serwujące mi Biedronia i jakieś lesby. Bo kogo w obcej nam ideowo TV obchodzą jakieś święta ważne dla Polaków, oni mają swoją misję i ją realizują, najpierw migawka z Tuskiem i wczorajszym orędziem, które nawet tu w S24 zostało skrytykowane, więc należy łopatologicznie wmówić że było doskonałe, następnie Biedroń i lesby, coby się utrwaliło, że nie ważna jest dzisiejsza niepostępowa Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, głównej Patronki Polski, Hetmanki Żołnierza Polskiego, ale "tolerancja" dla zboczeńców i innych MacSienelów. Bo młodzi wykształceni nie powinni myśleć, oni mają wykonywać, raz na 4 lata przy urnie.

czwartek, 01 maja 2008
To nadal jest nasza flaga
środa, 30 kwietnia 2008
Popiełuszko ty frajerze
Chcemy żyć w państwie sprawiedliwym i w takim, w którym zasada miłości i miłosierdzia wobec człowieka jest ważniejsza niż osobiste urazypisze dziennikarka TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska. Pisze to w kontekście „skazania na publiczną banicję” Andrzeja Krawczyka.


Pani Kolenda-Zaleska nie potrafi pojąć jak można nie chcieć w dyplomacji osoby, która współpracowała z obcymi służbami, chyba że za chwile dowiemy się że Służba Bezpieczeństwa to były nasze rodzime służby, które podobnie jak dzisiaj CBŚ dbały o nasze bezpieczeństwo. Spodziewam się już i takich kwiatków, po tym jak słyszałem, ze w Puławach byli ORMOwcy żądają emerytur, bo byli Strażą Miejską tylko ze lepiej zdyscyplinowaną.

Ale wracając do naszej gwiazdy TVN. Kogo stawia nam za wzór cnót, miłości i miłosierdzia? Prezesa rady ministrów rządu miłości – Donalda Tuska:

Wybieram drogę Tuska, który daje szansę. Odrzucam okrucieństwo, ono nigdy nie prowadziło do dobra, lecz zawsze do zła.

Wybiera Tuska, który: potrafił się wznieść ponad przeszłość. Nie ukrywał, że wyznanie Michała Boniego było dla niego wstrząsem. Ale nie postawił się w roli ostatecznego sędziego. Gdyby wybrał inną drogę, byłoby to zwycięstwo tamtego systemu zza grobu.

Ponadto Pani Katarzyna wie i stanowczo podkreśla, że nie można ich oceniać i poddawać publicznej ekspiacji bo:

przecież nie popełnili żadnej zbrodni, nikogo nie skrzywdzili.

Zawsze zastanawiało mnie, skąd ci dziennikarze wiedzą, ze nikogo nie skrzywdzili, skąd mają pewność, ze ich zeznania i donosy nie przysłużyły się w jakimś stopniu do dręczenia, niszczenia czy zabicia innej osoby, skąd ta pewność? Wyjaśnia to trochę wywiad z Olgą Lipińską, która o innym agencie pisze tak:

Drawicz był najbliższym przyjacielem mojego męża, był niepowtarzalny - pogoda ducha, poczucie humoru i dystans do spraw durnych sprawiały, że skupiał wokół siebie ludzi, był uczciwy, był odważny, nikt nie uwierzy (że donosił). Idzie nawet dalej w swoich deklaracjach - nie uwierzę, nawet gdy mi pokażą jego podpis na jakichś brudnych ubeckich papierach!

I to jest istota całej sprawy. Znamy ich, są „nasi”, nawet jeśli istnieją dowody my ich nie uznamy, bo naszym zadaniem nie jest stać na straży prawdy, lecz jako dziennikarze mamy obowiązek tę prawdę kształtować. Czy tak? Czy tak to ma wyglądać pani Katarzyno? Jeśli tak, to niech pani napisze wprost – Popiełuszko ty frajerze, Przemyk ty niedojdo. Mogliście żyć, to najwyższa wartość, sumienie pomoże zagłuszyć usłużny dziennikarzyna, a jakby was zaszczuli to zawsze pomocą służy redakcja gazety, której nie jest wszystko jedno


wtorek, 29 kwietnia 2008
PO nie znosi satyry?

Pamiętacie Państwo sprawę prześladowanego przez PiS satyryka  Krzysztofa Daukszewicza, który oświadczył przed festiwalem Opole 2007:

"Cały czas podkreślam, że cenzura jest i to jeszcze gorsza niż za czasów PRL- u"

Mowa o rzekomym ocenzurowaniu Jego i kilku innych satyryków, którzy jak się okazało w ogóle na Opole się nie wybierali. A pamiętacie Państwo tę wypowiedź Olgi Lipińskiej? Jakże pasuje ona do dzisiejszych realiów:

Jak dziś, bez cenzury, żyje się kabareciarzom?

A kto powiedział, że jej nie ma? Jest, i to w o wiele gorszym wydaniu - to autocenzura podszyta strachem.

Tamta cenzura była absurdalna, śmieszna. Na przykład zdjęli mi scenę, w której kurtyna spada na woźnego Tureckiego [postać z "Kabaretu Olgi Lipińskiej" grana przez Janusza Gajosa - red.]. Wie pan, jak to tłumaczyli? Jest ogólna propaganda sukcesu i nic nie może lecieć w dół. To było po prostu idiotyczne.

Dziś jest gorzej, bo to wcale nie jest śmieszne, gdy ktoś robi coś ze strachu. Ludzie boją się odpowiedzialności, boją się podpaść swoim zwierzchnikom. Tamci jeszcze komuś, kto wyżej siedzi, i tak dalej. Im wyżej, tym bardziej poważnie, tym większy strach. A ci, którzy się boją, są bardzo niebezpieczni, bo nie myślą racjonalnie.

Zapewne pamiętacie, bo  media nagłaśniały takie wypowiedzi by siać poczucie grozy za rządów PiS, a kto z Państwa słyszał o tym wydarzeniu?

Ryszard Makowski (52 l.), znany satyryk, od 5 lat kieruje Domem Kultury Praga. Niestety, właśnie czeka na zwolnienie z pracy. Dlaczego? Zarząd dzielnicy nie pozostawił mu złudzeń - musi zwolnić miejsce następcy wybranemu z politycznego klucza.

Czym zasłużył sobie Makowski na miano niepoprawnego politycznie? Piosenką pt. Platforma Cię kocha, w której wykpiwa obecną władzę. Dlaczego nie przeczytałem jeszcze wywiadu z tym Panem w GW? Daukszewicza i Lipińską ciągali chyba ze 3 tygodnie. 

poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Kolejny transfer Gazpromu - Romano Prodi

Gazprom zaproponował posadę Romano Prodi, który miałby stanąć na czele siostrzanej dla rurociągu północnego spółki budującej rurociąg południowy. Tak samo jak na północy Gerhard Schröder, na południu Romano Prodi będzie uwiarygadniał i łagodził nastroje, ze względu na fakt, że proponowany rurociąg będzie konkurencyjny dla tego, który ma prowadzić gaz z Kaukazu do Polski i dalej do Europy Zachodniej. Planowany rurociąg ma przebiegać do Europy Południowej z pominięciem Ukrainy.

Przypominam, ze Prodiemu zarzucano współprace z KGB, stał na czele Komisji Europejskiej do 2004 roku. Ciekawy transfer Moskwy.

 

 

 

 

 

 

Czarują nas
Ludność męska z przerażenia nie wychodzi z domu, strach wyjść na ulicę lub skorzystać z komunikacji publicznej. Może się to przydarzyć każdemu mężczyźnie w każdym publicznym miejscu. Wystarczy chwila i już go nie masz. Dla wielu życie od tej pory traci całkowicie sens. W Kongo grasują złodzieje penisów…

Kongijska policja aresztowała już 13 podejrzanych o dokonanie tych zuchwałych aktów grabieży. O aferze rozpisują się gazety, a stacje radiowe poświęcają jej specjalne audycje. Dzwoniący do rozgłośni poszkodowani ostrzegają, że złodzieje polują na mężczyzn w środkach komunikacji miejskiej.
 
I pojawia się polski wątek tej afery, dzisiejszy Dziennik podał: 
 
Giertych ma instrument dziadka z Wehrmachtu! 
 
Niestety dalej już nie będzie tak wesoło, mimo, że abp Życiński bardzo stara się nas zaczarować. Otóż na zarzut prof. Tadeusza Bartosia, że kościół polski stoi na symonii czyli sprzedawaniu sakramentów, na zasadzie uderz w stół odezwał się metropolita lubelski w te słowy: Gdyby gdziekolwiek sprzedawano sakramenty, istniałaby konieczność natychmiastowej reakcji władz kościelnych. Rozumiem, że skoro nie było takiej reakcji to sakramentami się nie handluje. Proponuje księdzu biskupowi, by jak w bajce o królu-żebraku, przebrał się za zwykłego wiernego i zrobił turne po diecezji. Niech spróbuje wziąć ślub we własnej katedrze albo ochrzcić dziecko w centrum Lublina. Szybko ks. biskup pozna obowiązujące cenniki.

Najbardziej rozśmieszył mnie ten fragment wypowiedzi, gdy biskup wyjaśnił, że składane przez wiernych ofiary, przy udzielaniu sakramentów są formą finansowej pomocy dla kościoła, ale nigdy kapłan nie może powiedzieć ile ma wynosić opłata za ślub czy chrzest. Proboszcz parafii powinien nawet interweniować, gdy za dużą stawkę zażyczy sobie grabarz czy organista.
Otóż to prawda. Najczęściej słyszymy - co łaska ale nie mniej niż 700...


 
10:33, geralt9
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 kwietnia 2008
Czerwona zaraza w Poznaniu, ale mamy plan!
No to sobie przechlapaliśmy, trzeba było? Po co nam były te wszystkie protesty że nie chcemy Senyszyn w lateksowym kombinezonie na ulicy ani Niemca z pejczem w zębach. Po co były te zjadliwe teksty na temat lewicowych polityków i dziennikarzy? Nagrabiliśmy sobie, teraz już tylko błagajmy o kolejny Cud nad … Wartą tym razem.


Poznań ogłoszony został Wolną Lewicową Enklawą Propagandy i Prawienia Bujd w Polsce, i na czas konferencji ONZ na temat zmian klimatu stanie się obszarem eksterytorialnym pod czujnym okiem niebieskich beretów. Absurd? Oczywiście, ale trzeba strzec tej genialnej myśli gospodarczej, która pozwala wyzyskiwać kraje rozwijające się doliczając im dopłaty za zmiany klimatyczne na które jeśli mamy wpływ to zapewne spowodowały je kraje rozwinięte. One już się rozwinęły więc czas wstrzymać postęp światowy bo się rynki powykańczają. Nad wszystkim będą czuwać żołnierze (buahahaha) ONZ, przepraszam, ale naprawdę gdy myślę o tej instytucji (wojska ONZ) to najpierw ogarnia mnie śmiech, że ktoś nazywa ich żołnierzami, później złość bo pamiętam Srebrenicę i Rwande. Ale na stójkowych ochraniających bandę hochsztaplerów wmawiających nam, że każdym oddechem wytapiamy trzy płatki śniegu na dalekim biegunie, nadają się jak żadna inna służba.


Ale jest iskierka nadziei, że nasi sojusznicy się zbroją i przygotowują by wytępić czerwoną zarazę. Nie, nie w stylu Stalinistów którzy zaatakowali antykomunistyczną demonstrację we Wrocławiu, aż tak prymitywni nie jesteśmy, zrobimy to z finezją. Znany jest już program artystyczny przygotowany dla VIPów, powinien wystarczyć:

Jakie atrakcje Poznań szykuje dla gości? W kościołach nasze chóry będą śpiewały kolędy, w Multikinie i Muzie zaplanowano przegląd filmów ekologicznych. Noc z 6 na 7 grudnia stanie się w Poznaniu pełną atrakcji “Grudniową nocą muzeów, galerii i teatrów”.

Będą też wydarzenia przeznaczone tylko dla uczestników konferencji ONZ. Na zamkniętym koncercie orkiestra naszej filharmonii zapozna gości z polską muzyką - “Między Chopinem a Wieniawskim”. Drugi koncert ma przede wszystkim rozerwać ministrów i premierów z całego świata, strudzonych wielogodzinnymi obradami. Poprowadzi go Waldemar Malicki - pianista i dyrygent, znany z telewizyjnych show z muzyką klasyczną.

Tych którzy się jakoś wywiną i opuszczą miejsca kaźni bez szwanku, można zaprosić jeszcze do studia „Śpiewających fortepianów” a później do „Jaka to melodia”, po takich atrakcjach promocyjno- turystycznych na pewno wrócą tu z rodzinami na wakacje.
środa, 23 kwietnia 2008
Co wolno Gazecie to nie Wam śmiecie
Jaśnie nas okłamujący Juden Zeitung vel Gazeta Wyborcza dziś zabiera nas w Himalaje. W Himalaje hipokryzji.

Pierwszym zaliczonym szczytem himalajskim jest mord na żołnierzach AK i oburzenie urzędników gadzinówki, że historycy piszą w dotowanym przez Ministra Kultury piśmie na temat mordów na socjalistach podczas II wojny światowej, a konkretnie na temat Makowieckiego i Widerszala. GW pisze tak:

Ten mord należy do najczarniejszych kart historii polskiego podziemia. Historycy nie mają wątpliwości, że Makowiecki i Widerszal zginęli z rąk Polaków. I że zginęli z powodu swoich politycznych poglądów - obaj byli działaczami Stronnictwa Demokratycznego, partii lewicowej..

Sprawa „mordu” jest jeszcze nie do końca wyjaśniona, zajmują się nią historycy, wiadomo (pisał o tym nawet Bartoszewski), że likwidacja tych osób odbyła się wg normalnych procedur kontrwywiadu AK. Wiadomo kto zlecił – Bieńkowski, dla którego zapewne była to trudna decyzja bo przyjaźnił się z Makowieckim, wiadomo kto wykonał wyrok – Jamontt i wiadomo, że Bieńkowski dostał rozkaz (pełnomocnictwo) od wyższych rangą. Morderstwo? Zabójstwo? Próbują to wyjaśnić historycy w piśmie „Glaukopis” (nr 9-10, 2007-2008). I z tym wiąże się atak środowiska, które wspiera autora Strachu – piszącego paszkwile i kłamstwa o Polsce i Polakach, środowiska, które w artykule Michała Cichego (Gazeta Wyborcza – 1994/01/29) pt. POLACY - ŻYDZI: CZARNE KARTY POWSTANIA opluł AK. I teraz ci obrońcy żołnierzy AK robią wielką zadymę, ze ktoś śmie odbrązawiać kolejnych ideowo im bliskich, i że wersja o morderstwie na lewicowych działaczach przez skrajną prawicę może być fałszywa. Ktoś kto szuka niewygodnej prawdy jest wrogiem nr jeden dla Michnikowszczyzny, dla nich bowiem jest jasne – Prawica jest zła, lewica to postęp, a Polacy w ogóle to antysemici. I nie waz się zmieniać ten porządek historyku!

Drugim szczytem w Himalajach hipokryzji GW jest ten artykuł:

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi atakuje organizatorów Marszów Równości. Na kilkuset plakatach w Warszawie, Poznaniu i Krakowie nazywa je “homoseksualnym barbarzyństwem”

Już dość obrażania ludzi – grzmi czytelnik który Gazecie podsunął pomysł.

Gazeta oczywiście stojąc na straży postępu i uciskanych wypowiada wojnę stowarzyszeniu i opisuje jak to za pomocą pocztówek i broszur atakowana jest klasa robotni… przepraszam – homoseksualna i jakie to barbarzyństwo. A że GW zawsze staje w obronie słabszych i w obronie wolności słowa niech zaświadczy chociażby to jak bardzo wstawiali się za marszem we Wrocławiu w kwietniu tego roku i nawet z wdziękiem fotografowali jak bliscy im ideowo Stalinowcy katowali antykomunistę.

wtorek, 22 kwietnia 2008
Mediów politykowanie czy gangsterka?
 
Zrobiłem przegląd prasy, zapaliłem dwa papierosy i jeszcze raz przejrzałem wybrane artykuły. Niebywałe za jakich idiotów mają nas media i politycy.

Po pierwsze rząd miłości:

Przede wszystkim media uważają, że przeciętny zjadacz chleba zupełnie nie myśli samodzielnie więc należy mu tytułem i leadem zasugerować interpretację tekstu (którego treść niekoniecznie musi się z tytułem pokrywać) a gdy tego za mało, należy dodać obok tekstu głównego komentarz przedstawiciela Czeki, np. GW daje tu Pacewicza ale może nadawać się i Staniszkis, Paradowska, Żakowski, Lis. No jakiś autorytet obiektywny. Przykład? Proszę bardzo:

Polska dyplomacja wychodzi z komunizmu brzmi tytuł w Rzeczpospolitej. Co czytamy w wywiadzie z ministrem Sikorskim?

Po pierwsze każdy nasz obywatel będzie miał prawo zwrócić się o opiekę konsularną do ambasady dowolnego kraju Unii. Po drugie będzie tworzona służba zewnętrzna Unii Europejskiej, która też będzie reprezentowała Polskę w zakresie na przykład polityki handlowej.

Tak więc przestajemy sami zajmować się niektórymi aspektami polityki zagranicznej na rzecz instytucji nadrzędnej z siedzibą w Brukseli. Gdzie to wychodzenie z komunizmu o którym mówi tytuł? Bo reszta wywiadu to wątpliwej jakości tłumaczenie dlaczego zamykamy konsulaty i ambasady np. w Afryce i Ameryce Południowej i o wspólnej linii Rosji i polski w polityce w Gruzji:

Polska niezmiennie popiera integralność terytorialną Gruzji. Rozmawiałem ostatnio z moim rosyjskim odpowiednikiem, który zapewnił mnie, że Rosja też będzie na tym opierać swoją politykę.

I to nic że fakty mówią coś zupełnie innego. Ważne jak to sprzedamy propagandowo.

Po drugie karty rozdaje Wyborcza:

Nawet mało wnikliwy obserwator jest już wstanie zauważyć, że Gazeta Wyborcza działa jak organizacja przestępcza. Każdy inny podmiot w naszym kraju starający się w taki sposób jak jej środowisko wpływać na politykę, gospodarkę czy konkurencję szybko zostałby zdemaskowany i zapewne osądzony. Chociażby za stosowanie zasad nieuczciwej konkurencji. Sztandarowym przykładem jest tu wykańczanie portalu Nasza Klasa (chyba nie ma dnia by nie pojawił się artykuł niekorzystny) przy jednoczesnej akcji promocyjnej własnego portalu społecznościowego Bebe. Dziś Agrora dostała chyba zlecenie na Tesco, bo do tekstu o najtańszych produktach spożywczych w Polsce zamieściła taką sondę:

Czego na pewno nie kupisz w Tesco?

Chleba ''Polskie Zboża''
Szynki ogonówki
Dżemu Symphatica
Soków, piwa i napojów
Niczego nie kupuję w Tesco

Podobnie kształtuje się strefę wpływów. Przykład?

Kobylańskie rozterki pani konsul – dzisiejszy tytuł na portalu gazeta.pl

Co w treści? Insynuacje. Typowe dla tego środowiska. Dlaczego Gazeta podkręca temat Kobylańskiego, przemilczając fakty i starając się zrobić z niego Żydożercę i kryminalistę kolaborującego z gestapo, a nie zajmuje się np. Wolińską czy Michnikiem? Bo główny zarzut wobec Kobylańskiego jest inny. Przeczytajmy lead, czyli co jest najistotniejsze w informacji o Kobylańskim i pani konsul:

Pojechała do Kurytyby, by naprawić stosunki z urugwajskim biznesmenem i sponsorem Radia Maryja Janem Kobylańskim.

Już wiemy? Sponsor Radia Maryja. Konkurencyjnego medium wobec Agory. I chyba tu dotykamy sedna, korporacjonizm. W tekście zarzuca się poprzedniej ekipie rządzącej, że prowadziła politykę personalna w Urugwaju pod dyktando Kobylańskiego, ale niestety brak już komentarza, ze obecna polityka całego rządu jest prowadzona pod dyktando środowiska Michnika, i żeby ukarać sponsora konkurencyjnych mediów zamyka się w ogóle placówki dyplomatyczne w tamtym regionie. Ale to nie tylko domena GW. Podobnie postępuje ITI dla któremu rząd w zamian za wsparcie w wyborach przygotowuje TVP i chce wyremontować stadion na łazienkowskiej. Kto o tym napisze?

Po trzecie lewica:

I tu dochodzimy do pewnej, niestety smutnej konkluzji. Lewica ma się świetnie. Może nie lewica a lewactwo. Mimo kompromitacji ugrupowań lewicowych wciąż się w nie dmie i pompuje kasę, by jeszcze pomóc, by podniosła łeb. Jeśli bezpośrednio nie da się już pomóc skompromitowanej partii, stara się skompromitować konkurencję , choćby prymitywnie, ale żeby wzmocnić przekaz, nie tylko lewica robi „błędy”. Kobylański staje się nagle uosobieniem zła, Pęczak i Dochnal to pozytywne postaci, nawet nieco naiwne w tym strasznym świecie, bo przecież taki Pęczak dostał gruchota zamiast wypasionej fury i się nie poznał, a odsiedział za to swoje. Kwaśniewski, który chleje i się publicznie zatacza mniej kompromituje Polskę od Kaczyńskiego, który przeciwstawia się hegemonii Rosji na wschodzie. I można tak wymieniać. Nie zanosi się na to, że trendy w UE się odwrócą i raczej jeszcze długo będziemy mieli do czynienia z lewacką propagandą, ważne co z tym zrobimy. Czy nadal jedynym źródłem informacji na świecie będzie dla nas GW, Dziennika i grupa ITI czy też zdecydujemy się obiektywizować informacje i upubliczniać manipulacje i nieobiektywność czołowych lewicujących mediów.

poniedziałek, 21 kwietnia 2008
"Negocjator" Buzek
Dane osoby z wykazu osób publicznych

Imiona JERZY KAROL
Nazwisko BUZEK
Nazwisko rodowe
Data urodzenia 03.07.1940
Imię ojca PAWEŁ
Imię matki BRONISŁAWA
Miejsce urodzenia ŚMIŁOWICE
Znany też jako:
Wynik postępowania lustracyjnego

Rzecznik Interesu Publicznego postanowił nie uwzględnić wniosku posłów A. Słomki i T. Karwowskiego o wystąpienie do sądu z wnioskiem o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec J. Buzka. Postanowieniem z dnia 2 września 1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt VAL 32/99) utrzymał w mocy postanowienie Rzecznika Interesu Publicznego o odmowie wystąpienia z wnioskiem o wszczęcie postępowania lustracyjnego.
Pełnione funkcje publiczne Nazwa funkcji : Poseł, Parlament Europejski


Informacja o dokumentach wytworzonych przez organy bezpieczenstwa Informacje zawarte w dokumentach organow bezpieczeństwa


W dn. 16.11.1981 r. zarejestrowany pod nr 47524 przez Wydz. III SB Gliwice, w dzienniku rejestracyjnym jako kategorię zapisano "meld. spraw." [meldunek sprawdzeniowy?], 17.09.1985 r. mat. przekwalifikowano na Kwestionariusz Ewidencyjny [KE] o krypt. "Negocjator". W dn. 8.08.1986 r. KE przekazano do Wydz. V-1 RUSW Gliwice, a następnie do Wydz. XI Dep. I MSW. Materiały po zwróceniu zostały zniszczone jako bezwartościowe. Zapis w dzienniku rejestracyjnym WUSW Katowice, karta E-16 z kartoteki odtworzeniowej Biura „C” MSW.


W dniu 27.08.1986 r. zarejestrowany pod nr 97987 przez Wydz. XI Dep. I MSW w kategorii zabezpieczenie. 09.10.1989 r. – zdjęto z ewidencji-rezygnacja. Zapis w dzienniku rejestracyjnym MSW, ZSKO-88.


Akta paszportowe EAGL 110980, EAGL 54116, PP 503040.







czwartek, 17 kwietnia 2008
Wolność, równość i braterstwo

 

Pozostając w temacie wolności, równości i braterstwa, zaczynam się zastanawiać czy to wszystko dzieje się naprawdę.

Otóż Rada Praw Człowieka ONZ uchwaliła rezolucję (zgłoszoną przez Egipt i Pakistan), która nakazuje jej urzędnikowi odpowiedzialnemu za wolność słowa donoszenie o wszelkich negatywnych opiniach o islamie wyrażonych w mediach i przez osoby prywatne.

Przypomnijmy sobie inne dokonania owej Rady Praw Człowieka:

W czerwcu ubiegłego roku, ta sama rada skreśliła z listy krajów objętych specjalną obserwacją w zakresie praw człowieka Białoruś i Kubę. Od czasu kiedy ten organ ONZ został zawiązany trwały próby sporządzenia rzetelnego raportu na temat sytuacji na Kubie i Białorusi. Niestety specjalni wysłannicy ONZ nie zostali wpuszczeni do tych krajów! Tu cytat za GazWyb:

Francuzka Christine Chanet przez rok nie została wpuszczona na Kubę i nie zdołała nawiązać kontaktu z reżimem Castro, który ją całkowicie zignorował. Również Rumun Adrian Severin nie mógł pojechać do Mińska, ale sporządził raport, w którym zamieścił długą listę represji, ograniczania swobód religijnych, politycznych i związkowych, a nawet tortur, i stwierdził znaczne pogorszenie się w 2006 przestrzegania praw człowieka na Białorusi Aleksandra Łukaszenki.

Mimo to na wniosek Rosji i Hiszpanii oba te kraje zostały wykreślone z listy.

A swoją drogą to spedalone te wojska ONZ co? Pamiętacie Srebrenicę? To już straż miejska ma większe uprawnienia..

A tu kolejny przejaw Wolności, równosci i braterstwa, wprost z kolebki tych wartości:

Izba niższa francuskiego parlamentu przyjęła projekt ustawy, zakazującej propagowania skrajnej chudości.

Zakaz ma charakter powszechny, więc dotyczy także magazynów mody, agencji reklamowych i stron internetowych. Za kilka tygodni projekt ma trafić do Senatu.

Nie cieszcie się jednak chude Polki i Litwinki, już i po was jedzie Czeka:

Francuska minister zdrowia Roselyne Bachelot nie wyklucza, że Francja będzie lansować podobny zakaz propagowania chudości w całej Unii Europejskiej, gdy w lipcu obejmie przewodnictwo w UE.

Wolność, Równość, Braterstwo… Już by się nie wygłupiali i wpisali do jewrokonstytucji za starym poczciwym Castro - Socialismo o muerte!

środa, 16 kwietnia 2008
Co robimy w Iraku, za co Norymberga? Czy ŻOB to zbrodniarze?


Łatwo nam ścigać zbrodniarzy po całym świecie. Bardzo szybko przychodzi nam uznanie i osądzenie obcych przedstawicieli reżimów. Wysyłamy wojsko na cudze wojny by uczyć obywateli obcych krajów czym jest sprawiedliwość. Sami, uwikłani w układy, nie potrafimy posprzątać własnego podwórka. Może czas na „misję pokojową” w Polsce? Może trzeba nam trybunału międzynarodowego, który osądzi zbrodniarzy i tych, którzy zbrodniarzy chronią. Jakoś nie mamy wątpliwości gdy należy nazwać zwolenników Saddama zbrodniarzami, zbrodniarzami są hitlerowcy. Ale czy są nimi stalinowcy? Czy są nimi ludzie skazujący niewinnych ludzi w procesach politycznych i uczestniczący w egzekucjach?

Sąd Najwyższy uznał, że zamykanie tak zwanych wrogów władzy ludowej było zgodne z przepisami. Uzasadnił, że prokurator Kazimierz Graff działał zgodnie z ówczesnym prawem.

Wczoraj obchodziliśmy rocznicę powstania w getcie Warszawskim. Owi wspominani czule powstańcy, a także powstańcy z powstania warszawskiego, w świetle tej wykładni byli przestępcami. Czcić powinniśmy hitlerowców, którzy działali wówczas zgodnie z ówczesnym prawem i bezprawnie byli atakowani przez bandytów z AK, ZOB i ŻZW.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
Geralt.blox.pl

darmowe liczniki web stats stat24.com http://geralt.salon24.pl Prawy Prosty - galba.net.pl Gdańszczanin.blox.pl Kataryna.blox.pl Wpisz24.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Andrzejwegrzyn.wordpress.com Myslozbrodnia.blogspot.com Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie website stats