Ja jestem włóczęgą, wiedźminem, mutantem, który wykańcza czerwone potwory.
wtorek, 15 kwietnia 2008
Terror socjalistyczno-ekologicznych fanaberii
Redaktor Rybiński w ostatnim swoim felietonie przypomniał skompromitowane idee zawarte w raportach Klubu Rzymskiego. Wypunktował niedorzeczności w nim zawarte. I tak:

Przecież według Club of Rome rezerwy złota wyczerpały się całkowicie w roku 1981. Od roku 1985 nie mamy już srebra i rtęci. Od 1987 żyjemy bez cyny, od 1990 bez cynku. Ostatnie baryłki ropy naftowej wyciśnięto w roku 1992. Od 16 lat nie jeżdżą już samochody. Miedzi i ołowiu zabrakło w 1994. 13 lat temu wyczerpały się złoża gazu ziemnego. Jest zimno.

Klub Rzymski jednak, mimo tak jawnej kompromitacji ma się nad wyraz dobrze, podobnie jak większość skompromitowanych w XX wieku ruchów i idei lewicowych włączając w to ideologię komunistyczną. Mało tego, ma swoich naśladowców. Ale zacznijmy od Klubu. Co możemy przeczytać o nim w encyklopediach?

Klub Rzymski, międzynar. organizacja uczonych i praktyków, zwł. gosp., utw. 1968 w Rzymie z inicjatywy A. Peccei, zarejestrowana 1973, siedziba w Genewie; inicjuje badania, opracowuje raporty z zakresu problematyki globalnej. - Encyklopedia PWN

Podobną treść zawiera definicja w wikipedii, w różnych internetowych i papierowych encyklopediach i słownikach. Odbiega od tego nieco definicja w Interii:

Złożone z wybitnych uczonych stowarzyszenie zał. 1968 z inicjatywy wł. finansisty Aurelio Peccei dla sporządzania raportów na tematy związane z przyszłością Ziemi i człowieka; w myśl statutu liczba czł. nie może przekraczać 100 osób; 1972 pierwszy raport K.Rz. pt. Granice wzrostu sygnalizował wyczerpywanie się naturalnych surowców Ziemi (jak się okazało nazbyt pesymistycznie, ale odbił się szerokim echem w świecie).

Tak więc już wiemy, że kompromitujące ową organizację raporty okazały się nazbyt pesymistyczne a opracowywane są przez wybitnych (nadal) uczonych. A kto decyduje o tym czy „uczony” pieprzący bzdury jest wybitny i że kompromitujące dane i prognozy, które się w 100% nie sprawdziły są jedynie nazbyt pesymistyczne a nie kłamliwe? Zaraz do tego wrócę, na razie przedstawię kolejnego „uczonego”, chociaż ja wolę w tym przypadku określenie - guru nowej religii – Al Gore.

„Ludzkość siedzi na bombie zegarowej. Jeśli większość naukowców ma rację, mamy 10 lat, żeby zapobiec olbrzymiej katastrofie, która może zniszczyć cały system klimatyczny naszej planety doprowadzając do niespotykanych zmian pogodowych, powodzi, suszy, epidemii i zabójczych uderzeń fal gorąca.” - ostrzega Gore. Ale możemy łatwo temu zaradzić, jak? Otóż należy poprzeć szeroko traktat z Kioto i wprowadzić podatki za emisję CO2 do atmosfery. Dlaczego? Bo „naukowiec” al tak mówi, jako dowód że ma rację wozi ze sobą po świecie film pt. Niewygodna prawda, który pokazuje jego drogę do zrozumienia problemu globalnego ocieplenia. I nie spodziewaj się drogi czytelniku, że znajdziesz tam naukowe uzasadnienie owej tezy. Podobnie jak w przypadku Klubu Rzymskiego, dane wyczytane są z gwiazd i prognozy zapewne są nazbyt pesymistyczne ale za to odbijają się szerokim echem w świecie.

Wróćmy do Klubu Rzymskiego, by wyjaśnić fenomen tego zjawiska. Bo zapewne każdy rozsądnie myślący człowiek zastanawia się, jak to możliwe, że „wybitni naukowcy” po „nazbyt pesymistycznych” prognozach nie skompromitowali się zupełnie w oczach opinii publicznej i nadal płodzą swoje raporty na które powołują się inni „wybitni” naukowcy? W zrozumieniu może pomóc ten cytat ze Słownika Katolickiej Nauki Społecznej:

Pierwszym prezydentem został wybrany Aurelio Pecci, autor znanej książki Przyszłość jest w naszych rękach. Dopiero od 1973 r. Klub Rzymski zarejestrował się jako organizacja międzynarodowa w Genewie. W latach 80-tych nawiązał szerszą współpracę z ZSRR i innymi krajami socjalistycznymi.

I dalej:

Dotyczą [raporty] analiz sytuacji lub problemów o charakterze ogólnoświatowym, zmierzają do pobudzenia świadomości publicznej w zakresie zaangażowania w przyszłość ludzkości, mają na celu wpływ na działalność polityczną państw i społeczności międzynarodowej.

Robi się jaśniej? Czytajmy dalej:

Pierwszą publikacją Klubu Rzymskiego jest (…) praca The Limits to Growth, (…). Stanowi ona część szerszego studium na temat “krytycznego położenia ludzkości”, kontynuowanego przez Klub Rzymski w latach 70-tych, ukazującego bardzo wymowną alternatywę, atakującą stan samozadowolenia społeczeństw przemysłowych: albo znajdziemy nowe cele i swój los weźmiemy we własne ręce, albo poddamy się nieuniknionym i niebezpiecznym następstwom nieuporządkowanego rozwoju. Idzie tu przede wszystkim o zmianę celów i wartości, leżących u podstaw nieuporządkowanego i katastrofalnego wzrostu, w kierunku uzyskania trwałej równowagi. Raport przeciwstawiał się mitowi materialnego wzrostu i społeczeństwu konsumpcyjnemu.

Już wiemy o co chodzi? O nowy ład, o kolejną budowę socjalizmu XXI wieku, o terror mniejszości nad większością, o wymuszanie limitów, zakazów i nakazów, kolejnych dopłat i podatków. O zniewalanie. Doskonale podsumował to Tomasz Teluk w artykule Terror centralnego planowania:

Komisja Europejska zapowiedziała kary dla państw, które nie przedstawiły centralnych planów handlu pozwoleniami na emisje gazów cieplarnianych. Polska może spać spokojnie. Nasze władze posłusznie dostosowują się do socjalistyczno-ekologicznych fanaberii Brukseli.


poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Administracja Salonu24 nawoluje do rozlewu krwi
We Wrocławiu miała odbyć sie legalna manifestacja ONR mająca uczcić ofiary Katynia. Organizatorzy zadbali o potrzebne dokumenty i zupełnie legalnie rozpoczęli swój marsz. Jednak w chwili gdy zaczęli wznosić okrzyki - “precz z komuną”, “raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę” manifestacja została zdelegalizowana. Pięć minut po rozpoczęciu. Do akcji wkroczyli lewaccy bandyci, fotografował to reporter Gazety Wyborczej, która opisała udokumentowaną przez reportera zbrodnię słowami: antyfaszyści wykazali się aktywnością. Oto owa “aktywność”:

 


Jeden z moderatorów Salonu24, Gniewomir Świechowski tak to skomentował:

Ej! A gdzie krew? (…)

Jak zwykle, lewactwo nie potrafi niczego zrobić dobrze.



Proponuje więcej akcji w obronie Tybetu i wolności dla Kubańczyków, bo od tego strona główna salonu jest gęsta. W Polsce jak widać, wszystko jest na swoim miejscu, pedały i dziwki mogą demonstrować i wykrzykiwać co im sie podoba, narodowców można bić kastetami i palkami, byleby tylko dużo krwi przy tym było. Bez tego nie ma zabawy.

Fotorelację Gazety Wyborczej można zobaczyć tutaj.
sobota, 12 kwietnia 2008
Używasz - przegrywasz
piątek, 11 kwietnia 2008
Pogrom w warszawskich burdelach
Dziś wieczorem żonata część warszawki śpi na kanapie, a jutro rano melduje się z wynikami badań w dłoni i potwierdzonym notarialnie zeznaniem, że nie bywał w lokalach przy ulicach: Waryńskiego 3, Hożej 38, Waszyngtona 2 B, Nowogrodzkiej 62 B i Rębkowskiej 14.

A to zmasowane badanie przesiewowe zafundował Wam drodzy warszawiacy pewien wielbiony przez elitę dziennikarz, pisarz, poeta, antyfaszysta roku 2003, bywalec La Madame, właściciel „świętej spermy” - Simon Mola.

Miłego weekendu;)

PS. Jeśli nie możesz usnąć i nie możesz się doczekać jutrzejszej wizyty wypróbuj to: Najlepszy i najtańszy domowy zestaw badania HIV na internecie. wyniki w ciągu 5 minut.

 
 
 
 
                                                                                                                                      
 
 
18:00, geralt9
Link Komentarze (2) »
Skandalista Lech K.
Rosyjska prasa na której czele od lat stoi Gazeta Wyborcza zagrzmiała dzisiaj, że Lech Kaczynski wywołał międzynarodowy skandal. Oczywiście nikt, prócz sowietów tego nie zauważył i żaden kronikarz nie odnotował, ale fakt został podany do publicznej wiadomości w taki oto sposób:
 
 

No dobrze, jaki to skandal wywołał znów ten “mały człowiek”, że zacytuję klasyka z PO? W rozmowie z agencją Reuters, Kaczyński zasugerował, że zanim odblokuje rozmowy UE z Rosją, chciałby wiedzieć czy Rosja odblokuje weto w sprawie wejścia do NATO Gruzji i Ukrainy.

Pewnie jeszcze jestem za mało patriotą i zbyt mało kocham swoją nową ojczyznę by zrozumieć na czym w obliczu faktów polega ten skandal, tak dziś opisany przez Wriemia Nowostiej i cytowany z całą mocą przez GW:

“Prezydent Polski wywołał głośny międzynarodowy skandal, który okrył mrokiem i tak już napięte stosunki między Rosją a Zachodem”

Światełko na mroki mojej świadomości rzuca trochę ta wypowiedź:

“Wszak szef rządu w ostatnim czasie niejednokrotnie publicznie zapewniał, że po uregulowaniu problemu eksportu polskiej produkcji rolnej do Rosji, Warszawa nie będzie przeszkadzała rozmowom UE-Rosja” - przypomina “Niezawisimaja Gazieta”.

No to już rozumiem, nasz europejski patriota, kochajmy się, dogadał z Rosją, że jak przywróci nam handelek to on pozwoli Rosji hulać. A tu ciągle Polska odzyskana tylko w połowie i jakiś prezydent śmie upominać się w tym wszystkim o interesy Polski i jej partnerów. No skandal!

Przypomina mi się w tym wszystkim taka anegdotka, jak to Tusk stanął wczoraj przed ścianą płaczu i zaczął się kiwać i lamentować, i podchodzi do niego Peres i pyta, czemu tak ryczysz Donaldu? A Tusk odpowiada, bo modlę się do Waszego Boga, żeby zesłał mi milion dolarów, to uzdrowię gospodarkę finansową mojej partii, na co Peres podał mu walizkę i mówi: Masz i odejdź, my się tu nie o takie kwoty modlimy.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
BUDOWALIŚMY NOWOCZESNE SŁUŻBY OCHRONY PAŃSTWA
 
Od kilku miesięcy obserwujemy intensywne działania prowadzące do rozmontowania budowanej przez nas z wielkim trudem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Brałem udział w budowie fragmentu tych służb obejmującego Kryptografię, Telekomunikację i Informatykę. Naszym celem było zbudowanie pierwszych w Wolnej Polsce, prawdziwych, nowoczesnych służb specjalnych. Taką służbą, w naszym najgłębszym przekonaniu, nie była Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o czym świadczy liczba poważnych wpadek, kompromitacji i niedociągnięć w pracy tej agencji.


Nie dzieliliśmy żołnierzy i pracowników cywilnych na nowych i z b. WSI. Jedynym kryterium była przydatność ich pracy dla kraju. Dziesiątki oficerów z byłej WSI awansowało w SKW na wyższe stopnie (do pułkownika włącznie). Wzmocniliśmy ich nowymi ludźmi, kładąc solidne fundamenty pod nowoczesne służby wojskowe wyposażone w większą wiedzę i bardziej nowoczesne, dokładnie sprawdzone technologie.

Nasze służby certyfikacyjne i akredytacyjne były znacznie lepsze niż odpowiadające im jednostki w ABW. Na naradzie dla wszystkich rodzajów wojsk w listopadzie 2006 r. (zorganizowanej miesiąc po powołaniu SKW!) oszacowaliśmy potrzeby armii w zakresie Kryptografii, w tym w relacjach sojuszniczych. Z naszej inicjatywy, stworzyliśmy wspólnie z ABW wymagania bezpieczeństwa dla urządzeń kryptograficznych. Był to przełom w dotychczasowych działaniach w zakresie certyfikacji tych urządzeń.

Naszą dumą było laboratorium badania ulotu elektromagnetycznego. Pracujących tam wychowanków legendarnego płk Biesa z Wojskowego Instytutu Łączności wzmocniliśmy, przyjmując zdolnych nowych ludzi. Żołnierze ci, świetnie wyszkoleni w NATO, reprezentują obecnie najwyższy europejski poziom i to oni a nie ABW narzucają obowiązujące standardy w kraju. Takich sukcesów (również w relacjach sojuszniczych), o których trudno publicznie dyskutować, mieliśmy znacznie więcej.

Zafundowano Polsce spektakl oszczerstw, tzw. wycieków informacji do mediów oczerniających kierownictwo SKW, w czym celował były funkcjonariusz ABW p.o. Szefa SKW płk Grzegorz Reszka bezsensownie niszczący wszystko, co nawinie mu się pod rękę. Jako jedni z pierwszych zostali przez niego usunięci z SKW ludzie tworzący biuro zajmujące się teleinformatyką i kryptografią.

Do swojej poprzedniej amerykańskiej firmy, wrócił (bezpowrotnie) nowy Dyrektor tego biura, inżynier po elektronice na Politechnice Warszawskiej, wybitny specjalista od Internetu. Ściągaliśmy go do SKW przez ponad pół roku. Zgodził się (z pobudek patriotycznych) pracować dla nowych służb, tracąc na tym finansowo.

Charakterystycznym przykładem braku wyczucia i odpowiedzialności płk Reszki było usunięcie z SKW młodego, niezwykle zdolnego absolwenta Akademii CISCO, który nie był związany z żadną opcją polityczną. Ten młody człowiek zrzekł się (bezpowrotnie) obywatelstwa zachodniego, aby poświęcić się pracy dla Polski. Mam pytanie do zwolenników PO. Czy tak ma wyglądać praktyczna realizacja obietnic PO skierowanych do powracających z emigracji Polaków?

Głęboko przekonany o krzywdzie, którą wyrządził płk Reszka wielu przyzwoitym ludziom z SKW, chciałbym przypomnieć, że podobne działania w UOP w latach 90. zakończyły się zapaścią Narodowej Kryptografii i skandaliczną sprzedażą narodowej infrastruktury telekomunikacyjnej TP SA. Ośmieszyło to Polskę na arenie międzynarodowej. Służby ochrony państwa nie mogą być zabawką w rękach żadnej grupy politycznej. Mają służyć niepodległej Polsce.

Sadzę, że sytuacja dojrzała do tego, aby poddać publicznej ocenie kondycję służb ochrony państwa sfery cywilnej i wojskowej w III Rzeczpospolitej. Nie mam wystarczająco głębokiej wiedzy i przygotowania, aby wystawiać laurki lub krytykować poszczególne osoby. Nie zajmowałem się, jak insynuowała Trybuna, weryfikacją żołnierzy i pracowników WSI. Grzebanie w teczkach pisanych przez esbeków byłoby dla mnie koszmarem. Mogę za to, bez trudu, ocenić przygotowanie technologiczne UOP/ABW/WSI do tego, do czego zostały powołane - do ochrony państwa.

Media szeroko pisały o politycznym aspekcie likwidacji WSI, niesłusznie pomijając bardziej drastyczny aspekt merytoryczny, w tym aspekt technologiczny. To, co zobaczyliśmy w WSI w 2006 r. było obrazem z naszych najgorszych snów. Brak Kryptografii Narodowej, rosyjskie firmy obsługujące łączność WSI, zagraniczne urządzenia kryptograficzne z wątpliwymi certyfikatami lub bez certyfikatów do przetwarzania informacji narodowej dla najważniejszych osób w państwie i dla armii, borykające się z problemami polskie firmy zajmujące się kryptografią a w tle zbudowany za miliony złotych zdekonspirowany strategiczny system obrony państwa (polskiego) podarowany innemu państwu.

Kształceni w Związku Sowieckim oficerowie z mentalnością sowiecką nie byli w stanie oszacować zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa i ryzyka działań (i zaniedbań) podejmowanych przez kolejne rządy. W rezultacie Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r.

II Rzeczpospolita była w stanie zbudować silne i ideowe służby ochrony państwa, których wizytówką była złamana Enigma. Służby ochrony państwa III Rzeczpospolitej zajmowały się wszystkim tylko nie ochroną państwa. Ich wizytówką jest tzw. Narodowy System Kryptograficzny budowany przez ABW od 2002 r. dla ok. 50 najważniejszych osób w państwie, w oparciu o (nie do końca zbadane) urządzenia kryptograficzne sprowadzone z zagranicy do Polski z udziałem osoby o ewidentnie kryminalnej przeszłości, skazanej w przeszłości za okrutne zabójstwo.

 
Autorem tekstu jest  Jerzy Urbanowicz - b. doradca w SKW.
czwartek, 10 kwietnia 2008
Chiny – Fakty i mity
Mit pierwszy. W Chinach nie ma komunizmu:

Większość obrońców Chińskiego reżimu jako główny argument wysuwa fakt, że nie ma tam już komunizmu, jest za to rodzący się kapitalizm. Oto cechy Chińskiego „kapitalizmu”:

1. Rząd terroru
2. Centralne planowanie, rozwój wybranych gałęzi gospodarki przy jednoczesnym zaniechaniu działań w innych.
3. Mobilizacja ludności metodami przymusu politycznego i policyjnego do osiągania celów polityczno-gospodarczych
4. Kolektywizacja
5. Uprzywilejowanie niektórych grup społecznych
6. Ateizacja, wręcz zwalczanie religii, także zbrojnie.
7. Czystki klasowe, usuwanie wrogów poprzez morderstwa i umieszczanie ich w obozach pracy.
8. Kult przywódcy państwa
9. Zmiana struktury społecznej państwa, przesiedlanie wieśniaków do miast, zatrudnianie w przemyśle.
10. Blokada informacji społeczeństwa, monopol medialny, zakaz korzystania z internetu bądź ograniczanie dostępu.
11. Cenzura.
12. Dekretyzacja życia, i nadrzędna rola władzy urzędniczej.

Dla mnie ten kwitnący kapitalizm to przekwitający komunizm.

Mit drugi. Hongkong przykładem Chińskiej gospodarki.

Niewolnicy myślenia kategoriami geograficznymi próbują wmawiać, że Hongkong swój sukces zawdzięcza strategii chińskich móżdżków, które wykombinowały sobie, by tam skoncentrować kapitał i pomóc mu się rozwijać nie wtrącając się ze swoimi przepisami i urzędnikami.

Zgadzam się, geograficznie Hongkong to Chiny. Ale to miasto nie jest zależne od władz Chińskich. To co się tam znajduje w tej chwili to Specjalny Region Administracyjny Hongkong który zależy od Chin jedynie w sprawach zagranicznych i wojskowych. To nie dzięki pomysłom Chińczyków a Brytyjczyków jest teraz potęgą gospodarczą (ten region), podobnie jak np. Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Zobaczymy co się będzie działo po 2047 gdy wróci pod pełne zarządzanie komunistów z Pekinu.

Mit trzeci. Hu Jintao to nie Mao.

Zwolennicy chińskiego reżimu, usprawiedliwiając jego zbrodnie ze względu na jego zalety gospodarcze, starają się wmówić, że obecny prezydent to zupełnie inny człowiek niż wcześniejsi władcy Chin. On nie jest już kontynuatorem polityki Mao i nie ma nic wspólnego z poprzednikami.

Jest to myślenie, które zakorzeniło się w Polsce w dniu, w którym powołano do życia Okrągły stół. Wybierzmy przyszłość, nie patrzmy w przeszłość, ważne jest dziś a nie wczoraj. Ale istnieje jeszcze na przekór niektórym zawód historyka i na szczęście można poczytać życiorysy dzisiejszych „świętych”.

Kim jest nasz umiłowany Hu?

Po pierwsze jest kontynuatorem tej władzy i polityki którą wyznaczył Mao. Jak kształtowała się jego kariera?

W latach 1985-1988 był sekretarzem Komitetu Prowincji Guizhou KPCh

Co można powiedzieć o tej prowincji? Proponuje przeczytać chociażby tekst: Okrucieństwa w Żeńskim Obozie Pracy w prowincji Guizhou.- Byłam nielegalnie przetrzymywana w Żeńskim Obozie Pracy w prowincji Guizhou przez okres trzech lat. Widziałam i doświadczyłam na sobie bestialskiej przemocy z rąk sług Komunistycznej Partii Chin. Byłam świadkiem dzikich agresji wobec wielu praktykujących Falun Dafa.

1988-1992 był sekretarzem Komitetu Regionu Autonomicznego Tybet KPCh

jego osiągnięcia: Odsunięcie Hu Yaobanga w styczniu 1987 roku oznaczało koniec liberalizacji politycznej i załamanie kontaktów między Pekinem a diasporą. Dekadę „odwilży” zamknęła fala niepodległościowych manifestacji w Lhasie, które tłumiono, strzelając z broni maszynowej do demonstrujących mnichów, mniszek i świeckich. Po trzech latach niepokojów - na wniosek ówczesnego sekretarza partii TRA i obecnego prezydenta ChRL, Hu Jintao - w marcu 1989 roku ogłoszono stan wojenny.

W tym okresie służby bezpieczeństwa stosowały strategię „obrotowych drzwi”, która polegała na masowych, stosunkowo krótkich, z reguły przypadkowych aresztowaniach połączonych z okrutnym biciem. „Prowodyrów” i „podżegaczy” skazywano na kilkuletnie kary więzienia. Ponieważ świadkami brutalności policji byli zachodni turyści, dla których na początku lat osiemdziesiątych otworzono największe miasta środkowego Tybetu, władze zrezygnowały z taktyki „pasywnej”, starając się „aktywnie” zapobiegać protestom i wystąpieniom niepodległościowym. Budowano agenturę, instalowano kamery przemysłowe w newralgicznych punktach Lhasy, zatrzymanych i więźniów poddawano torturom, aby wydobyć informacje i zastraszyć całą społeczność tybetańską.). Od 1992 członek Biura Politycznego KC oraz Stałego Komitetu BP KC partii, a także członek Sekretariatu KC. W 1993 został prezydentem Szkoły Partyjnej przy KC KPCh.

Od 1998 wiceprezydent Chińskiej Republiki Ludowej, od 1999 wiceprzewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej ChRL i Centralnej Komisji Wojskowej KPCh. W listopadzie 2002 został następcą Jiang Zemina na stanowisku sekretarza generalnego partii komunistycznej, a w marcu 2003 na stanowisku prezydenta ChRL. We wrześniu 2004 po rezygnacji Jiang Zemina został także przewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej KPCh, w marcu 2005 przewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej ChRL. Na sesji parlamentu 15 marca 2008 ponownie wybrany na prezydenta kraju.

Demokratycznie go wybrali na tego prezydenta?

Mit czwarty. Przeciętnemu Chińczykowi żyje się dobrze, dlatego nie emigrują.

I to jest najczęstszy argument, także naszego kolegi Nostromo. Chińczycy żyją godnie i bogato.

Najpierw sprawa emigracji. Ilu imigrantów przyjmują Chiny?




Jasnoniebieski - poniżej 1% Granatowy - ponad 50%

Saldo migracji, różnica między napływem a odpływem (na 2006 rok)




Coś jak na raj gospodarczy dla wszystkich, dziwne są te wskaźniki.

Dodając do tego przeciętne wynagrodzenie w wysokości 25 centów za godzinę chyba że ma to szczęście i wspaniałomyślnie umieści się go w obozie gdzie nie będzie musiał już myśleć o wynagrodzeniu.

I na koniec, TAK Nostromo i pozostali towarzysze, przyjmuje do wiadomości fakt, że istnieje w Chinach klasa kttóra nie pracuje w fabrykach, i zarabia więcej, i że nie jest to większość, ale i tak jest ich wielu bo Chiny to jeden z najludniejszych krajów świata więc jak miliard małych rączek pracuje na milion naczelników to temu milionowi żyje się świetnie. I na wycieczce gdy ich oglądamy wydaje się, że stanowią większość. Nie stanowią.



środa, 09 kwietnia 2008
Sprawa Olewnika już nie polityczna?
 
 
 
 
Jeszcze wczoraj Schetyna krzyczał:

“Zbyt długo nie było na tę sprawę żadnej reakcji. Są przesłanki, że stał za tym ktoś wysoko postawiony z policji lub polityki

Dziś rano w Polskim Radiu Ćwiąkalski zaprzeczył:

nic nie wskazuje na razie na to, żeby był jakiś polityk wyższego szczebla w to zaangażowany”

A to zapewne dlatego, że w południe gruchnęło:

Ryszard Kalisz jako szef MSWiA cztery lata temu podpisał wniosek o odznaczenie Srebrnym Krzyżem Zasługi byłego naczelnika wydziału kryminalnego radomskiej policji Remigiusza Mindę– informuje RMF FM. Oficer ten współprowadził śledztwo w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika. To właśnie o tym policjancie jak najgorsze opinie wyraża rodzina zamordowanego oraz niezależni eksperci zajmujący się sprawą.
 
 
 
 
 
 
 
 
Hołowczyc schizofrenik
Jako sportowiec, któremu idea olimpijska jest szczególnie bliska, nie akceptuję faktu, iż w chwili obecnej udział w sztafecie jest utożsamiany z wyrażeniem poparcia dla łamania praw człowieka w Tybecie, czy brakiem poparcia dla walki narodu tybetańskiego. Opowiadam się zdecydowanie za nie łączeniem polityki ze sportem. Zaistniała sytuacja jest tak złożona, że identyfikowanie wielkiego wydarzenia jakim są Igrzyska Olimpijskie, z aktami łamania praw człowieka, jakie mają miejsce w Chińskiej Republice Ludowej, to duże nadużycie i uproszczenie problemu.

Do udziału w sztafecie olimpijskiej zostałem zaproszony przez firmę Samsung, sponsora Igrzysk Olimpijskich i partnera Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. (…) Kilka miesięcy po przyjęciu tego zaproszenia, objąłem mandat Posła do Parlamentu Europejskiego. Od tej chwili jestem przedstawicielem nie tylko Polski i środowiska sportowego, lecz także przedstawicielem Unii Europejskiej.

No to wkońcu polityk czy sportowiec. Zdecyduj się Pan.
 
 
 
 
Czarne jest czarne? czyli zabrać nam Euro za rasizm

To niesamowite, jak wmawia się nam, że czarne jest białe i na odwrót. Już nauczyliśmy się z tym żyć, wiemy jakich gazet nie czytać, w którą stronę nie zerkać ale mimo to, wciąż natrafiamy na manipulacje. Dla mnie w większości przypadków tego typu prób to zwykła projekcja, znana z psychologii postawa, gdy projektuje się na kogoś własne cechy, których nie akceptujemy w sobie.

Klasycznym przykładem takiej projekcji, jest pisanie przez lewicowych publicystów, że prawicowe totalitaryzmy pochłonęły więcej ofiar niż jakikolwiek inny totalitaryzm. Nie będę wdawał się w szczegóły, bo chyba każdy wie jakie po kolei następują argumenty. Gdy zapytamy się jaki totalitaryzm prawicowy usłyszymy że nazizm i faszyzm, później jeszcze należy udowodnić, że mimo że są lewicowe to i tak mniej ofiar niż komunizm mają na sumieniu, no a na koniec usłyszymy że Pinochet to zbrodniarz i na pewno prawicowy no i że na pewno prawicowi byli faszyści Franco i Kaczyński. Z tym Piłsudskim maja problem bo Bereza by tak pasowała do teorii, no ale niestety.

Ok, ale po co to wyciągam. Ano chodzi mi o Anglików. Z czym kojarzy się przeciętnemu Polakowi Anglik? Hm? Pewnie to zależy od przeciętności owego Polaka. Jeśli należy do grupy młodych, wykształconych, to zapewne Anglik kojarzy mu się z pracodawcą. Może też kojarzyć się ze spotkanym w zaułku bandziorem lub... z kibicem. A cóż wiemy o angielskich kibicach? Posłużę się cytatem:

„Filmowcy brytyjscy podczas ostatniego mundialu w Niemczech śledzili ukrytą kamerą poczynania angielskich pseudokibiców, których uważa się za najbardziej agresywnych na świecie. Ujawniają w dokumencie powód, dla którego angielscy chuligani nawet pomimo zakazu przyjechali na rozgrywki o puchar świata.”

Najniebezpieczniejsi na świecie, chuligani to określenie zbyt łagodne, po prostu bandyci. Co w związku z tym należy zrobić? Ano, znaleźć ofiarę na którą przeleje się te cechy by choć troszkę wybielić bandziora:

„ W reportażu BBC Polskę przedstawiono jako kraj przepełniony nienawiścią do obcych. Według brytyjskiej stacji, na polskich stadionach szerzy się agresja i rasizm. Dlatego... nasz kraj nie powinien organizować Euro 2012.”

I teraz najciekawsze. To, że Angole robią sobie terapię i przygotowują materiał o innej nacji pozwalający im się troszkę lepiej poczuć jest w pewnym sensie zrozumiałe, oczywiście nie u nas, takich rzeczy się nie robi, bo nie wolno uprawiać polityki historycznej ani pisać źle o innych narodach. Tylko o własnym, to lekcja, którą od 18 lat udziela nam GW, więc doskonale wpisał się w to nauczanie prezes Legii Leszek Miklas udzielając głosu BBC: nawet jedna piąta fanów Legii to neonaziści.

No tak. Neonaziści. Słowo klucz. Anglikom się na pewno poprawiły humory. I na pewno nie tylko im. A jednak te obozy w Polsce to prawda. Do dziś na pewno czatują ci naziści na porządnych ludzi i obmyślają jak by tu uruchomić piece w krematoriach. Do tego Polacy to rasiści, wyssali rasizm z mlekiem matki, od czasów podbojów kolonialnych nienawidzą murzynów:

Rasizm wciąż jest głęboko zakorzeniony w polskim środowisku kibicowskim - słyszymy w reportażu BBC. W ciągu czterech lat można zbudować wiele dróg i stadionów, ale czy uda się zmienić rasistowskie nastawienie ludzi? - zastanawia się dziennikarz brytyjskiej stacji.

Wersję BBC potwierdza Jacek Pulski z antyrasistowskiej organizacji "Nigdy Więcej". Mówi: W Polsce wciąż obecny jest budowany przez ludzi dzikich klimat podziału na "nas" i "ich". Jako ilustrację do słów, co podkreśla w materiale, wskazuje fakt, iż stowarzyszenie nie posiada stałej siedziby, bo jest zagrożenie atakami ze strony przeciwników propagowanych przez nich idei.

Reportaż kończy próba wejścia czarnego reportera do jakiegoś Pubu gdzie ponoć bawią się kibice. Nie został wpuszczony z kamerą. Uznał, że to potwierdza jego tezę o rasizmie w Polsce.

W Polsce rasiści to 15-20 procent fanów. U nas w Anglii to może 20 osób.

Ciekawe co na to Olisadebe..

A tu fakty dotyczące Anglii:

"Dyskusja na temat chuligaństwa rozgorzała w Anglii na nowo po wyemitowaniu przez BBC programu dokumentalnego o oficjalnych chuliganach Chelsea - Headhunters. Cały sezon dziennikarz BBC Donal Mcintyre spędził w towarzystwie jednych z najbardziej brutalnych angielskich chuliganów. Mcintyre i inni dziennikarze BBC filmowali z ukrycia stadionową przemoc i ustawiane walki. Być może ważniejszy jest fakt, że widzowie mieli możliwość wglądu w mentalność i osobowość angielskich hool’s.

Mcintyre zaprzyjaźnił się z Jasonem Marrinerem, trzydziestodwuletnim chuliganem i lojalistą. Dzięki Marrinerowi poznał najbardziej znane postaci świata chuligańskiego: Andy Fraina o ksywie Koszmar, który chwalił się pocięciem podczas podróży do Szkocji policjanta; bliźniaków Davida i Iana Simów, którzy później wylądowali w więzieniu za atak na fanów Spurs; Stuarta Glassa, którego uwieczniono na filmie podczas wciągania kokainy wprost stolika w pubie i Tonego Covele, jednego z najbardziej znanych w kraju chuliganów.
Większość zapoznanych przez Mcintyrego chuliganów Chelsea miała po trzydzieści lat, jednak dziennikarz poznał również Reading Youth Firm - młodą grupę kibiców Reading (nie Chelsea!), zamieszanych w handel narkotykami, odznaczających się okrucieństwem i identyfikujących się z ruchem nazistowskim. Nie ma, co się dziwić, że Mcintyre podczas swoich podróży spotkał najbardziej skrajnych brytyjskich nazistów.

W gronie Headhunters jest szeroko rozpowszechniona ideologia nazistowska i rasistowska, wielu z kibiców ma powiązania z grupami nazistowskimi jak Combat 18, Ku Klux Klan czy brytyjska Partia Nacjonalistyczna."

Już nie chcę wyciągać wszystkich napaści RASISTOWSKICH na Polaków w Anglii. Kopać leżącego nie będę...

Źródła:
Fronda
www.mojbristol.co.uk
Forum Mieszkańców Doncaster i okolic 
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Wykształciucha spojrzenie cz. 2
O Panie, co to się nie wyprawia w tym naszym zacofanym kraju. Ja ci czytam dziś gazety i nie mogę ze wstydu ludziom w oczy spojrzeć.

W mojej Gazetce napisali (od niej zaczynam zawsze dzień, bo tam najobiektywniej mi mówią jak interpretować co się dzieje), no i tam napisali, że jakiś klecha pytał dzieci w szkole jak się peda... ja cię, ale bym pojechał, by mi więcej na paradzie nikt ręki nie podał... oczywiście te gaje jak się kochają zapytał. I zawstydził dzieciątko. Głupi klecha, to on w seminarium nie był? Nie wie jak to wygląda? Będzie tu dzieci zawstydzał czternastoletnie? Świntucha bym w pysk walił ile się da. Trzeba by jakąś akcję w obronie dziecinek zrobić, poprosi się dyrektorów to by wysłali uczniów pod kurię z hasełkami – biskup do wora, wór do jeziora. Trzeba by tą religię ze szkół powyrzucać, jakąś etykę dać, wychowanie seksualne. Na zachodzie w Europie w Hiszpanii to już dzieci od przedszkola edukują, a u nas? Zaścianek Panie, będzie taki na katechezie 14 latków gorszył, dzieci psuł.

Ale to nie wszystko co mnie dzisiaj z poniedziałku nerwa zepsuło. Ja ci czytam Panie, że jakieś bęcwały protestują, żeby na uniwersytety w Lublinie nie zapraszać ambasadora Chin. No jak tak można. A otwartość na inne kultury i religie? Po to jest uniwersytet, żeby tam o wszystkim ze wszystkimi rozmawiać. Na przykład na KUL wymyślili sympozjum i będą opowiadać co zrobić żeby u nas było jak w Chinach, i ambasador ma opowiadać, bo kto ma lepiej wiedzieć? A ci krzyczą, ze w Tybecie mordują, ze więzienia pełne w Chinach, a kogo to obchodzi Wy ciemniaki! Ktoś głoduje w tych Chinach? Tybetańczyki same kamieniami rzucają, więcej chcą i więcej, mało im? Chiny to potęga, olimpiadę mają a u nas złamanego stadionu nie ma, i kogo Wy krytykować barany! Wstyd normalnie i ciemnogród.

Ale są i dobre wieści, i tych więcej odkąd Nasz premier a Wasz prezydent. Czytam ja Ci dzisiaj, że nasz premier to nie rządzi tylko obiecuje i stąd ta popularność. I ze uśmiechem nadrabia. Takie bzdury, ale to w tej Rzeczpospolitej piszą, co to jej nikt nie czyta, bo tam nawet dodatku nie ma dobrego, to po co to kupować? W Gazetce to chociaż dadzą coś, no i obiektywna jest. Ja Wam powiem redaktorzyny. Ja wole tego Tuska uśmiechniętego od tego z zaciętą gębą Kaczora. I co że obiecuje, zobaczycie, jak się weźmie, jak spełni, to się zdziwicie dopiero. Dobrze jest jak jest, w szkiełku mówili, że to powód do dumy nie wstydu, i ja też tak myślę.

A nasza noblistka to światowa kobieta. Wiecie, że ona na Sycylii ma miłośników swojej poezji? I ona im poetycko wytłumaczyła, ze jakby oni tam chcieli lustrować mafię na tej Sycylii, to nic dobrego z tego nie będzie. I powiedział, ze na szczęście rząd się nam zmienił (pierwszy to powiedziałem!) i że ludzie na Sycylii sami nie myślą. Ale głupki.

piątek, 04 kwietnia 2008
Jak Gazeta Wyborcza tropi totalitaryzmy
Skandal. Czystość rasowa na ulicach miasta – grzmi w tytule Gazeta Wyborcza. Chodzi o Lublin i o fakt, że ktoś rozwiesił plakaty promujące narodowy socjalizm. Tropiciel lewactwa z Gazety – Karol Adamaszek chwali się także w tekście, że wytropił w Lublinie sklepikarza, który sprzedaje zapalniczki z umieszczonymi na nich symbolami nazistowskimi - orłem trzymającym w szponach swastykę. Po naszym tekście sprawą zajęła się prokuratura.

To ja mam dla Pana tropiciela nie lada gratkę. Wytropiłem w Lublinie takie o to „restauracje”:

Czerwony Październik - Ul. Jasna 7 – Pub został stworzony chyba po to, by stęsknieni mogli się w każdej chwili cofnąć w czasy komunistyczne. Znajdziemy tu Manifest Lipcowy za szybą w ramce, zbiorowy portret (graffiti) Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, którzy przedstawieni zostali na łące, wśród traw i kwiatów, nago. Miejsca intymne ocenzurowano. Znajdziemy tu pamiątki po Związku Radzieckim, gwiazdy, naboje, hełmy.

oj widzę że pan zna to miejsce bo tekst w Gazecie Wyborczej go promuje, a ilustruje ten tekst zdjęcie z Che Guevarą...
gazeta wyborcza




A to wystrój ze strony promocyjnej knajpki:




No to następna knajpka:

Klubokawiarnia Komitet – Krakowskie Przedmieście - Klub Komitet położony w centrum Lublina, przy głównej arterii klubowo-restauracyjnej tzw. Deptaku.
Jest miejscem którego tematem przewodnim jest PRL i w tym klimacie jest urządzony począwszy od wystroju, na wyglądzie menu skończywszy.




I nasza gwiazda lubelska – El Comandante – wystrój... Fidel Castro, Che Guevara, Rewolucja Kubańska, czerwona gwiazda....

Panowie śledczy z Gazety Wyborczej, jak śledzicie totalitaryzm w Lublinie to po całości proszę, bo druga część lewicy się obrazi.



czwartek, 03 kwietnia 2008
Pawlik Morozow w XXI wieku

 

 

W stalinowskiej Rosji, na początku lat 30 XX wieku zaczął umacniać się nowy ład. Tworzono nowego człowieka - "homo sovieticus", takiego, który ślepo podda się nawet najbardziej absurdalnym przepisom nowych władz, dla którego litera prawa i urzędnik będą ważniejsze nawet od więzi rodzinnych.

Do rangi symbolu nowej moralności, w myśl której donosicielstwo i zdrada były przejawem cnoty a nowy sowiecki człowiek zawsze stawia dobro państwa sowieckiego nad więziami społecznymi i rodzinnymi stał się Pawlik Morozow. Legenda mówi, że chłopiec zadenuncjował własnego ojca, który spiskował przeciwko władzy i nie chciał oddawać całego zboża. Ojciec został rozstrzelany.

Dlaczego o tym wspominam?

Otóż mieszkanka Lublina oddała wczoraj w ręce policji swojego męża, który prowadził auto pod wpływem alkoholu. Zrobiła to w stylu Morozowa właśnie, bo w chwili gdy zauważyła, ze prowadzący auto jest w stanie wskazującym na spożycie, poprosiła go by się przesiedli, mąż nie zaprotestował i przekazał kierownicę żonie. Wówczas odwiozła go na komisariat. Męża czeka proces. Nie został złapany na gorącym uczynku, więc żona zaoferowała swoją pomoc.

Nagrodę im. Pawlika Morozowa ma Pani zagwarantowaną, ideowi spadkobiercy sowieckiej mentalności na pewno umieszczą Panią w panteonie zasłużonych zaraz przed Alicją Tysiąc.



 
środa, 02 kwietnia 2008
Jan Paweł II
Każdy ma w zyciu jakieś swoje Westerplatte,
Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić,
jakąś słuszną sprawę , o którą nie mozna nie walczyć,
jakiś obowiązek powinności, od którego nie można się uchylić,
nie można zdezerterować.
Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości,
które trzeba obronić i utrzymać tak jak Westerplatte,
w sobie i wokól siebie.
/Jan Paweł II 1987 r./

wtorek, 01 kwietnia 2008
PO-PSL-SLD czy PO-SLD?

Premier Donald Tusk ogłosił dzisiaj, że nie uda mu się dłużej budowanie koalicji z PSL, ze względu na ambicje wicepremiera Pawlaka. Jak podają serwisy informacyjne, Pawlak zażądał od PO wszystkich stanowisk wojewodów oraz formalnego zawarcia koalicji w Warszawie. Jest to odpowiedź na wczorajsze spotkanie premiera Donalda Tuska z przewodniczącym SLD Wojciechem Olejniczakiem. Spotkanie dotyczyło wejścia SLD do koalicji PO-PSL.

SLD stanęło przed dylematem, skręcić ostro w lewo czy budować kolejny blok – oświadczył Wojciech Olejniczak – PO wyciągnęło do nas rękę. Na pewno te ofertę poważnie rozpatrzymy, ważne w tej chwili jest dla nas to, kto po rozpadzie LiD zostanie w strukturach SLD.

Pawlak to mały i zakompleksiony człowiek. Od początku byłem przeciwny koalicji z kimś, kto nie dotrzymuje najprostszych umów.  Jest to po prostu nikczemny dureń i ten nikczemny dureń nie może być ministrem polskiego rządu – oświadczył Stefan Niesiołowski. Jednak nie zgodził się na komentarz dotyczący ewentualnej szerokiej koalicji z SLD, zastrzegł jednak - Nie chciałbym manifestować w towarzystwie pana Biedronia czy pani Senyszyn z pejczem, która obraża Ojca Świętego. Nie chciałbym iść w towarzystwie pani Środy czy pani Szczuki, które notorycznie nienawidzą Kościół i zasady moralne, w których się wychowałem i które są podstawą kultury i cywilizacji w znanym nam kształcie.

poniedziałek, 31 marca 2008
Ciąg logiczny

Kaczyński to obrzydliwy homofob, potwierdza to definicja tego słowa w Wikipedii:

Osobę uprzedzoną wobec osób o orientacji homoseksualnej nazywa się homofobem.

15 lutego 2006 organizacja Human Rights Watch wystosowała list do Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, wyrażając zaniepokojenie narastającą w Polsce atmosferą zagrażającą podstawowym prawom osób LGBT.[38]. HRW wezwała Kaczyńskiego, by ówczesny polski rząd oraz urząd Prezydenta pozytywnie, szybko i skutecznie zareagowały na rezolucję Parlamentu Europejskiego z stycznia 2006 roku (zob. więcej Homofobia Rezolucje Parlamentu Europejskiego w sprawie homofobii). Organizacja przypomniała wypowiedzi, które jej zdaniem były homofobiczne:

Lecha Kaczyńskiego, gdy zasiadał jeszcze na fotelu Prezydenta Warszawy,

Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział: "Jest zupełnie oczywiste - homoseksualista nie powinien być nauczycielem".

Kaczyńscy upolitycznili media, potwierdza to m.in. Gazeta Wyborcza:

Agnieszka Kublik: Jarosław Kaczyński oburzał się niedawno, że premier Donald Tusk powiedział, że natychmiast powinni odejść prezes TVP Andrzej Urbański i prezes radia Krzysztof Czabański. Zdaniem Kaczyńskiego była to niedopuszczalna ingerencja premiera w media publiczne. A przecież to właśnie Kaczyński odpowiada za upartyjnienie mediów publicznych.

Zagraniczne media biją na alarm w związku z ostatnim orędziem Kaczyńskiego, przypominają przy okazji, że:

"co najmniej sto tysięcy homoseksualistów zostało zmuszonych do opuszczenia kraju w ucieczce przed klimatem polowania na czarownice w epoce Kaczyńskich, zamkniętej wraz z powołaniem rządu Tuska".

Jeśli Kaczyński jest homofobem i Kaczyński odpowiada za upolitycznione media na które ma wpływ i przed Kaczyńskim uciekło z Polski co najmniej 100 000 pedałów nie rozumiem tego:

W tym tygodniu razem z dziennikarzami muzycznymi Jedynki audycję prowadzi Tomasz Raczek. Będzie przeprowadzał wywiady, prezentował piosenki, rozmawiał ze słuchaczami.

To Słuchacze oceniają warsztat dziennikarski gwiazdy i głosują na Muzykomaniaka Lutego oddawając* SMS-owe głosy - tomasz pod numer 70011.

Zapraszamy do zabawy!
 
 
raczek
* pisownia oryginalna.





piątek, 28 marca 2008
Pogodynki - srynki czyli jak zostać sławnym
"Formuła szybkiego obrazka spowodowała, że dziś wystarczy parę razy poprowadzić głupi kwiz, ugotować coś w TV , przeprowadzić rozmowę o niczym, potem zatańczyć na lodzie, zaśpiewać z gwiazdami i jest się tzw. kimś. Ten mechanizm sprawia, że dziś gwiazdą może być każdy: a to pogodynka, a to srynka, a to facet, który prowadzi program motoryzacyjny. Byle buzia była znana i lubiana. Hops i jestem celebrity!" - mówi Majchrzak.

Ja do tego dodam jeszcze jeden element. Podpisać się pod jakimś gównianym apelem byle był politycznie poprawny. Do wyboru jest wiele takiego badziewia. Najlepiej w obronie prześladowanych mniejszości seksualnych, to chwyta i można szybko stać się kimś znanym (przynajmniej przez 2 godziny).
Dziś mamy nagły wzrost popularności 600 znanych osób w tym "znanej" pisarki Tokarczuk i "znanego" socjologa Krzemińskiego, którzy przepraszają gejów których skrzywdził Kaczyński. I chyba tyle na tej liście „znanych” osób ale nie przeszkadza to mediom i komentatorom tytułować news: „600 znanych osób przeprasza gejów za prezydenta”. Chcesz być znany? Podpisz się pod tym apelem. Żenada.

Swoją drogą trzeba poczytać dokładnie serwisy, co też takiego zrobiło PO, że newsem stają się wypociny jakiś frustratów, którzy piszą: "Polska staje się zaściankiem. Brak wiedzy i nienawiść przedstawiana jest jako sukces moralny Polaków. Budzi to we mnie najwyższą zgrozę". Może to?

„Jak za każdym razem na zmarłego będziemy robić minutę ciszy, to nie starczy czasu sejmowego” - miał odpowiedzieć posłom Komorowski na wniosek o uczczenie minutą ciszy w czasie obrad sejmu śmierci senatora Andrzeja Mazurkiewicza z PiS.” Gdzie protesty? No tak, zapomniałem to poseł PiS był i nikt go nie zmusił do samobójstwa jak Blidę więc nie ma kogo honorować. Ale założę się, że (nie chce krakać ale myślę, ze to kwestia tygodni bądź miesięcy) gdy sprawiedliwości wywinie się Jaruzelski, Komorowski uczci jego pamięć 3 dniami żałoby narodowej.




 
czwartek, 27 marca 2008
GAZPROM rządzi UE? Zmień to!
Czytam właśnie o proteście Niemiec i Francji w sprawie przyjęcia Gruzji i Ukrainy do NATO. I przyznam że mnie trafiło, wrrrr;) Już Rosja w jawny sposób zaczyna wpływać na politykę Europejską poprzez "gospodarczego" partnera - Niemcy? Czy GAZPROM zaczyna sprawować faktyczną władzą w Europie? Oby nie, lecz niestety fakty mówią inaczej. W związku z powyższym zapraszam do właczenia się do akcji przygotowanej przez "poczytnego"


Tekst apelu i listy przygotowane przez "poczytnego":

Witam!

za kilkanaście dni w Bukareszcie ma odbyć się szczyt NATO, mają tam zapaść dezycje wobec Gruzji i Ukrainy, w ostatnich dniach Niemcy i Francja wyraziły sceptycyzm względem aspiracji Gruzji i Ukrainy, wzywam wszystkich ludzi dobrej woli o wysylanie na adres prezydenta Francji, kanclerz Niemiec listów wyrażających poparcie dla członkowstwa Gruzji i Ukrainy w NATO, oto listy i adresy poczty elektronicznej tych urzedow:

FRANCJA

______________________________

Varsovie, le 19 mars 2008

Monsieur le Président de la République,

J'ai l'honneur d'adresser à Monsieur le Président une chaleureuse prière de favoriser les efforts de l'Ukraine et de la Géorgie pour leur adhésion à l'OTAN. Lors du sommet d'avril des décisions concernant le futur de ces pays seront prises. La France soutenant les démarches de la Géorgie et de l'Ukraine aurait encore une fois un véritable mérite pour l'histoire du monde libre. Le peuple français peut donner une contribution importante à l'œuvre de bâtir une Europe stable et riche. Aidons la Géorgie et l'Ukraine!

Veuilez agréer, Monsieur le Président, l'expression de ma parfaite considération.

[imie, nazwisko, kraj, miasto]

Pologne, Varsovie

ADRES PREZYDENTA FRANCJI:

http://www.elysee.fr/ecrire/

- wystarczy wybrac temat [sujet principal de votre message] - najlepiej "la politique etrangere" i wkleic, wybrac metode odpowiedzi [Choisissez votre mode de réponse] - wybrac "par courrier electronique" a nastepnie kliknac "envoyer" :) pojawi sie nowe okno, wypelniamy wedle uznania ;) adres email to: "Adresse électronique" - nalezy wpisac dwa razy; troche to skomplikowane ale da sie przejsc :)

___________________________

NIEMCY

___________________________

Frau Bundeskanzlerin Angela Merkel

Bundeskanzleramt Willy-Brandt-Str. 1 10557 Berlin, Germany

Warschau, den 19. März 2008

Sehr geehrte Frau Bundeskanzlerin,

ich wende mich an Sie mit der grossen Bitte um die Unterstützung der Bestrebungen Georgiens und der Ukraine um den NATO-Beitritt. In den kommenden Tagen findet der Gipfel statt dessen Entscheidungen einen grossen Einfluss auf die Zukunft dieser beiden Staaten haben wird. Würde Deutschland Georgien und der Ukraine beim NATO-Beitritt helfen, wäre dies ein grosses Verdienst für die Geschichte der freien Welt. Deutschland koennte wesentlich dazu beitragen, ein stabiles, wohlhabendes Europa weiter aufzubauen, so lass uns Georgien und Ukraine helfen!!!

Hochachtungsvoll

[imie nazwisko, kraj, miasto]

ADRES KANCLERZ NIEMIEC: http://www.bundeskanzlerin.de/Webs/BK/EN/Service/Contact/contact.html__nnn=true

wysyłajmy poparcie dla Gruzji i Ukrainy! :)))



wtorek, 25 marca 2008
Dziennikarz śledczy potrzebny od zaraz

 

Z bloga Ireny Lasoty:

 

O ile uwazalam, ze posylanie do Gruzji Adama Michnika bylo niewlasciwe, to posylanie Urszuli Doroszewskiej do Gruzji jako Ambasadora Polski uwazam za niemadre, szkodliwe i wrecz skandaliczne.



Wedle doniesien w prasie Doroszewska lansuje Prezydent Lech Kaczynski, ktoremu rzekomo doradza ona w sprawach bylego Imperium Sowieckiego. Kandydatura jest na tyle kontrowersyjna I niepopularna w MSZ, ze na pomoc Doroszewskiej ruszyly oddzialy zazwyczaj nechetne wobec Prezydenta.



Polityka w ostatnim numerze wspiera kandydature Doroszewskiej jako osoby ktora “"pozostaje jednak w dobrych relacjach z osobami swiatopogladowo odleglymi od wizji Macierewicza” i w obronie ktorej wystepowal nawet Henryk Wujec. Przed czym bronil ja Henryk Wujec? Otoz wedle Polityki “po konflikcie wokol sposobu kierowania polskim biurem fundacji [zalozonej przez Irene Lasote Fundacji Instytut na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej] zostalo ono rozwiazane i “ pod adresem zarzadzajacych Instytutem [Malgorzaty Naimskiej i Urszuli Doroszewskiej] pojawily sie zarzuty naduzyc finansowych”.

Sprawa Fundacji IDEE w Polsce jest od pieciu lat tajemnica Poliszynela, i kazdy kto sie tym intersowal mogl – i moze ciagle – przeczytac szczegoly na stronie: http://www.geocities.com/ideeorgpl/



Tutaj chce zajac sie tylko kilkoma problemami, ktore wyplynely w rozmowach i w prasie podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce.

Po pierwsze: Malgorzata Naimska i Urszula Doroszewska zostaly dyscyplinarnie usuniete z pracy w Zarzadzie Fundacji w listopadzie 2002 za skladanie nieprawdziwych sprawozdan finansowych, za zadluzenie fundacji na sume ponad 100,000 PLN i ponad $7,000, za wypłacanie honorariów grantodawcom, [obecnemu wice-ministrowi oswiaty Krzysztofowi Stanowskiemu], nieuzasadnione zatrudnianie pracowników [na przyklad corki Naimskiej, Hanny] oraz fakty składnia nieprawdziwych sprawozdań z realizacji grantów uzyskanych przez Fundację. Konfliktu wokol sposobu kierowania Fundacji nie bylo.



Po drugie: Sekcja do Walki z Przestepczoscia Gospodarcza Komendy Rejonowej Policji Warszawa I i Prokuratora Okregowa w Warszawie prowadza juz od 2003 roku sledztwo w sprawie dzialania Naimskiej i Doroszewskiej na szkode Fundacji IDEE, tj. o czyn z art 296 &1 kk. Sledztwo jest w toku, i trwalo gdy Naimska zatrudniono na pozycji Dyrektora do Spraw Kultury Warszawy, i za prezydenta Kaczynskiego i za Prezydenta Gronkiewicz-Walc i gdy Urzula Doroszewska zatrudnila sie jako doradca Prezydenta RP i jako jego delegat towarzyszyla Premierowi Tuskowi w jego podrozy do Moskwy. Ciekawe czy ktokolwiek z odpowiedzialnych za zatrudnianie Naimskiej i Doroszewskiej sprawdzal sprawe w prokuraturze? Czy tez wystarczaly nazwiska obu pan, imie wspolmalzonka, i nazwiska przyjaciol i towarzyszy broni.

Po Trzecie: Obie panie zostaly zatrudnione po 2002 roku bez swiadectwa pracy – Naimska przepracowala piec lat, a Doroszewska dziesiec w Fundacji IDEE, ja bylam zalozycielem i prezydentem Fundacji, ja obie panie zatrudnilam, i zwolnilam dyscyplinarnie i tylko ja moglabym im wydac swiadectwo pracy. Jesli kto inny wydal im takie swiadectwo – i tym powinna zajac sie Prokuraura. Tu nasuwa sie pytanie ktore dotyczy tysiecy ludzi w Polsce zatrudnionych poprzez znajomosci i niemerytoryczne powody : Jak odbywa sie rekrutacja na badz co badz odpowiedzialne stanowiska w wolnej i demokratycznej Polsce? Jak dyrektorem do spraw kultury stolicy Polski zostaje kobieta ktora byla wiele lat sekretarka w niewielkiej instytucji (kulturalnej, to prawda) a na wyzszym stanowisku nie zdala egzaminu i wyleciala z pracy w kompromitujacych okolicznosciach. Rok zanim zaczela decydowac o sprawach kultury Warszawy, Naimska musia oddac do Ministerstwa Kultury 2/3 grantu po tym gdy z 1/3 zarzad powyplacala sobie, krewnym i przyjaciolkom 70% z sumy przeznaczonej na biedne biblioteki lokalne.Po czwarte: Przy likwidacji Fundacji i w sledztwie wyplynely sprawy finansowe dotyczace Urszuli Doroszewskiej i jej wieloletniego podopiecznego K.A. ktory zostal skloniony do podpisania pokwitowania na sume $10,000, ktora miala byc wyplacona na stypendia dla Tatarow Krymskich, a ktora poszla na splate zadluzen. Ta akurat sprawa rzuca silny cien na charakter Doroszewskiej i jej specyficzny sposob unikania odpowiedzialnosci i zrzucania jej na osoby od niej uzaleznione.Po piate: W momencie w ktorym w kasie Fundacji pojawily sie spore dziury, Naimska z Doroszewska ruszyly do ataku: zebraly dziesiatki podpisow ludzi zasluzonych (autorytetow moralnych) stwierdzajacych ze obie panie sa bardzo porzadne i na pewno nie mogly zrobic przekretow finansowych; ja podpisow nie zbieralam tylko przekazalam sprawe do prokuratury co z punktu widzenia public relations bylo oczywiscie bledem.Po szoste: Zakladajac ze sady pracy zwykle przyznaja racje pracownikom, i w nadziei ze zrujnowaly juz Fundacje i mnie tak bardzo ze nie bede mogla przyjechac na rozprawe, obie kobiety podaly mnie do sadu pracy o niesluszne wyrzucenie z pracy i o odszkodowanie za zalegle wakacje. Z zaleglymi wakacjami rozprawilismy sie dosyc szybko gdy udowodnilam, ze obie braly wakacje w duzych ilosciach, zwlaszcza Naimska ktora oplacana przez Fundacje na pelen etat przez rok zajmowala sie „pomaganiem” owczesnemu ministrowi Spraw Zagranicznych W.B. Co do wyrzucenia z pracy, po trzech rozprawach w czasie ktorych udowadniano obu kobietom ich dzialanie na szkode fundacji, zlozyly one wniosek by sad pracy orzekl dopiero po zakonczeniu sledztwa przez prokurature. A sledztwo trwa. I nasuwaja sie pytania: ile takich pan (i panow) robi kariery w RP?; czy nie ma ludzi godniejszych i lepiej kwalifikowanych?; czy ktos interesuje sie fundacjami i organizacjami non-profit, ktore czesto sluza mniej dobru publicznemu, a wiecej zbijaniu pieniedzy i demoralizowaniu.A na pytanie dlaczego dopiero teraz o tym pisze - odpowiadam: mialam nadzieje ze prokuratura i policja zakoncza te sprawe szybciej; mialam nadzieje ze zajma sie tym dziennikarze; mialam nadzieje ze obie wyrzucone z Fundacji IDEE kobiety Naimska i Doroszewska beda prowadzic ciche zycie az do emerytury i oszczedza wstydu swoim pracodawcom, zwlaszcza Prezydentowi Lechowi Kaczynskiemu.
 
To jeden wątek, a to drugi (z dyskusji pod wpisem):
 
Stanowski

Ciekaw jestem czy z panem Stanowskim to odosobniony przypadek czy nadal czerpie zyski w organizacjach ktorym przydziela dotacje?
Geralt 
 
 
 @Geralt

Krzysztof Stanowski, jego Fundacja Edukacja dla Demokracji (FED), jego kierowanie programem RITA -- pieniedzmi PAFW, sama Polska Amerykanska Fundacja Wolnosci, wzajemne przenikanie pieniedzy, wzajemne zasiadanie w radach nadzorczych -- wymaga dziennikarzy sledczych z prawdziwego zdarzenia, ktorzy nie baliby sie presji z zadnej strony. A presja taka jest i byla - mowimy o sumie kilkudziesieciu milionow dolarow wydawanych w Polsce. Jest to suma wystarczajaca by zniechecic wielu dziennikarzy i redaktorow naczelnych.

irenalasota
 
I co? Znajdzie się jakiś odważny dziennikarz, który podejmie temat? Może Marszałek i Kittel?  

 

piątek, 21 marca 2008
Zbawiciel
Zbawiciel
10:27, geralt9
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 marca 2008
Socjalizm w urzędach ma się świetnie
Jest takie powiedzenie, że socjalizm tworzy problemy by potem je rozwiązywać. Jak to wygląda w praktyce? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Większość miast (zaryzykuję tezę, że wszystkie) boryka się z problemem ilości miejsc parkingowych. Z czego to wynika? Większość z naszych miast ma kilkusetletnią tradycję, gdy powstawały, nikt nie myślał o tym, że się kiedyś tak bardzo rozbudują, ścisłe centra były szczelnie zabudowywane, więc dziś jedynym rozwiązaniem stają się parkingi podziemne. Tu też pojawia się problem, zdarzają się bowiem miasta, gdzie nawet gdy znajdzie się odpowiedni plac na którym można by próbować budować okazuje się, że pod ziemią drzemią ukryte skarby architektury, fauny lub flory, a w ogóle to budowa może naruszyć konstrukcję starych kamienic, i lepiej w ogóle wyłączyć centrum z ruchu nie tworząc udogodnień kierowcom. Ma to jakiś sens i logikę. Niech stare miasto będzie nadal stare, a ludzie niech poruszają się tam pieszo lub rykszą. Na ogół nie są to przecież wielkie obszary.

O ile łatwo zrozumieć problemy z parkowaniem w centrach miast, o tyle już na obrzeżach, na nowo powstałych osiedlach problem ten jest raczej niezrozumiały. Bo niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie zobowiązuje się deweloperów, by budując nowy blok zabezpieczyli miejsca parkingowe dla jego mieszkańców i ewentualnych gości? Rozumiem, że nie każdy życzy sobie mieć garaż, wkurza mnie gdy ktoś wymusza transakcje wiązane i każe kupując mieszkanie dopłacać obligatoryjnie za garaż. Ale należy raczej przewidywać, że budując blok, co najmniej 80% mieszkańców będzie „szczęśliwym” posiadaczem co najmniej jednego auta. Gdy blok powstaje na osiedlu z którego widać pola i dojeżdża tam jeden autobus raz na godzinę, prawdopodobieństwo, że mieszkańcy posiadać będą auta jedynie wzrasta. Co zatem robi deweloper? Buduje blok na 100 mieszkań, do tego buduje 40 garaży i 30 miejsc parkingowych. Obok powstaje wieżowiec z 300 mieszkaniami, 50 garażami i placem na 50 samochodów. Pomiędzy tymi blokami zostawiono wąską uliczkę i kawałek trawnika by psy miały gdzie sikać. I jeden plac zabaw z huśtawką i drabinką.

Co się zaczyna po zasiedleniu? Ano, każdy zna to z autopsji. Walka o każdy możliwy skrawek do zaparkowania, łącznie z alejkami, trawnikami dla piesków i placem zabaw. Powstaje zatem problem. Miało być piękne osiedle, z zielenią, przestrzenią i przyjaznymi dzieciom placami zabaw, a powstało kolejne blokowisko zastawione kolorowymi autami. Jak to rozwiązać? Urząd Miasta Lublina znalazł na to sposób. Oczywiście na miarę swoich socjalistycznych urzędniczych rozumków. Kierowców parkujących auta pod własnymi blokami, gdzie chciwy deweloper wykorzystał każdy skrawek i nie zbudował parkingu, należy karać mandatami. Na każdej uliczce osiedlowej pojawią się zakazy a straż miejska i policja nabierze uprawnień (to już wymysł MSWiA) by karać kierowców mandatami. Bo jak twierdzi nadkomisarz Arkadiusz Delekta z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Lublinie przepisy są po to by je przestrzegać. Nigdy odwrotnie! Broń Boże zmienić przepis gdy staje się abstrakcją, należy go bezwzględnie wykonywać im bardziej jest szkodliwy dla społeczeństwa. Obywatel ma wiedzieć kto ma nad nim władzę.
 
Lubelskie wzorce 
 
Najciekawszy jest jednak argument pani Anny Adamiak, zastępcy dyrektora Wydziału Dróg i Mostów UM Lublin. Pani Anna jako, że zajmuje się drogami i mostami nie ma jak widać w zwyczaju rozwiązywać problemów z ich niedostosowaniem związanych, ma za to zawsze dobrą radę dla mieszkańców. Podpierając się badaniami, które Urząd Miasta zlecił w tym roku (ciekaw jestem ile kosztowały) Pani dyrektor stwierdziła, że:

Z badań, które przeprowadzono na nasze zlecenie, wynika, że większość ludzi wsiada do swoich samochodów tylko i wyłącznie z wygody.

Tak więc pani Ania znalazła winnych zaistniałej sytuacji, są nimi burżuje, którzy postanowili z własnej wygody korzystać z auta i znalazła na to rozwiązanie. Po pierwsze nękać burżuja mandatami, aż wykończy się finansowo, po drugie „Urząd Miasta Lublin zamierza zachęcać mieszkańców do tego, aby z samochodów przesiadali się do autobusów”.

Brawo. Problem został rozwiązany, urzędnicy mogą spokojnie siedzieć w swoich fotelikach i czekać na trzynastkę. Problem rozwiązany wg starych, sprawdzonych wzorców wymyślonych w bolszewickiej Rosji. A i klasowo poprawny. Wszyscy kolektywnie do autobusów, burżujom i posiadaczom mówimy zdecydowane nie.

PS.

Już nie wspomnę jaka jedynie słuszna partia rządzi w Lublinie...




wtorek, 18 marca 2008
Gorzej niż myślałem

Jest gorzej niż za PiS, wtedy śmiała sie z nas cała Jamajka, o czym śpiesznie doniósł Komorowski, stale prenumerujący tamtejszą prasę. Dziś śmieje się z nas Ameryka, za przyczyną Tuska:

 

 

 

Śmieją się też zapewne Chińczycy po wypowiedzi Radzia "Majdana" Sikorskiego:

W poniedziałek 17 marca 2008 r. do Ministerstwa Spraw Zagranicznych został wezwany Ambasador Chińskiej Republiki Ludowej Sun Rongmin, który został przyjęty przez Podsekretarza Stanu Witolda Waszczykowskiego. Ambasador został poproszony o przedstawienie sytuacji w Tybecie oraz wyjaśnienie doniesień o wielu ofiarach pośród demonstrantów. Przekazaliśmy stanowisko oparte na wydanym tego samego dnia oświadczeniu Unii Europejskiej, apelujące do obu stron o powstrzymanie się od przemocy, a do strony chińskiej o nawiązanie dialogu i rozpoczęcie procesu pojednania narodowego w Tybecie.

Znów Radzio nie potrafi właściwie ocenić sytuacji, kto to krzyczał że jest najgenialniejszym polskim politykiem?  

poniedziałek, 17 marca 2008
Idiota

W Radiu Zet ksiądz Sowa mówił, że wiara powinna być zabezpieczona sumieniem człowieka i jego przywiązaniem do wartości a nie przez ustawę. - Mieliśmy już w historii Kościoła sytuacje gdy władza próbowała zabezpieczyć wiarę, działo się to zawsze ze szkodą dla Kościoła. Tam gdzie dobra ustawa ma zastąpić dobrą nowinę mamy sytuację gdy ludzie są zdezorientowani. Od zabezpieczania wiary jest sumienie, a nie zapisy w ustawach - mówił ksiądz Sowa. Dodał, że zawsze jest zdumiony gdy pojawiają się politycy i próbują wchodzić w rolę księży i zastępować przywódców duchowych.

Ciekaw jestem co ksiądz będzie mówił w chwili, gdy powstanie ustawa zezwalająca na aborcję, eutanazję i adopcję dzieci przez pedałów.

Acha, i po cholerę księdzu konkordat?

czwartek, 13 marca 2008
"Sowiecki" czołg

 (hs)

Wiem, wiem, Sowiety teraz na zachód a nie na wschód od nas, ale przypomniało mi się to stare powiedzenie:

Nie tyle groźny jest sowiecki czołg co jego pijana załoga, popatrzcie:

 

 

środa, 12 marca 2008
Ciemni Katole?
(kt) Bezpłodność jest jedną z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych, podobnie jak chrześcijaństwo jest jedną z największych religii świata. I podobnie jak cywilizacja nie unieważnia religii, tak religia nie powinna zabraniać korzystania z osiągnięć cywilizacji.

Kościół przez setki lat zakazywał sekcji zwłok, które przyczyniły się do rozwoju medycyny, co umożliwiło ratowanie życia ludzi, także papieży. Zabraniał również transplantacji, choć obecnie zachęca do oddawania organów.

Magdalena Środa - filozof, etyk

Dlaczego dziś Kościół i jego biskupi w Polsce nie mówią językiem Jana Pawła II (...) Polska będzie taka, jaki będzie polski kościół rzymsko-katolicki. Jeżeli będzie w kółko te sprawy zamiatał pod dywan i uczył nas konformizmu, obłudy, zakłamania, hipokryzji, to tacy właśnie będziemy - konformistyczni, oportunistyczni, zakłamani hipokryci.

Adam Michnik – redaktor

"Wśród ludzi, którzy w jednakowym stopniu mają dostęp do nauki i wiary w Boga Stwórcę, ci którzy wybrali wiarę, są głupsi" - nie ma wątpliwości Richard Dawkins w Przekroju.

A dorzucę jeszcze:

"Przekrój": Odczuwa pan litość dla krajów takich jak Polska, gdzie 90 procent ludzi albo więcej wierzy w Boga?

R. Dawkins: - Tak, odczuwam. Myślę, że mieszkańcy krajów takich jak Polska są oszukiwani przez kapłanów. Polacy zasługują na coś lepszego. Wolałbym, żeby mniej im mieszano w głowach i pozwalano na swobodny wybór światopoglądu. I żeby kapłani mieli więcej szacunku dla zwykłego człowieka.

A teraz dla wszystkich uważających Kościół Katolicki, księży i katoli za ciemniaków, głupoli, niemyślącą masę wyznawców za półgłówków taki oto news:

Jedną z najbardziej prestiżowych nagród świata - nagrodę Templetona otrzymał Polak , ks. Michał Heller. Nagroda przyznawana jest za "przerzucanie mostów pomiędzy religia a nauką" - informuje Tygodnik Powszechny.



Ks. Michał Heller - polski filozof, teolog, fizyk, kosmolog. Pracownik Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego oraz Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Od 1990 r. członek Papieskiej Akademii Nauk.

Curriculum vitae
ur. 12 III 1936, Tarnów
wywóz przez Rosjan na Sybir, 1940; przesiedlenie do Urbachu, 1944
powrót do Polski, 1946
matura, 1953
studia: Instytut Teologiczny, Tarnów, 1953-1959; mgr teologii (Współczesny stan egzegezy Rdz 1, 1-2, 4).
święcenia kapłańskie, 26 IV 1959 (bp Karol Pękala); wikariat w Ropczycach
studia: Wydział Filozofii, KUL, Lublin, 1960-1965; mgr filozofii [interpretacje STW]
wykładowca filozofii nauki i logiki, Instytut Teologiczny, Tarnów, 1966...
doktorat z kosmologii relatywistycznej, KUL, 1966 (Koncepcja seryjnych modeli Wszechświata i jej filozoficzne implikacje)
wolny słuchacz na Wydziale Fizyki UJ, Kraków
habilitacja, KUL, 1969 (Zasada Macha w kosmologii relatywistycznej) [o niemożności jej pełnego urzeczywistnienia w ogólnej teorii względności]
docent na Papieskim Wydziale Teologicznym, Kraków, 1972
Visiting Professor, Catholic University of Louvain, 1977, 1982
członkostwo w Obserwatorium Watykańskim, 1981
profesor nadzwyczajny, Wydział Filozoficzny PAT, Kraków, 1985
profesor zwyczajny, Wydział Filozoficzny PAT, Kraków, 1990
rektor Inst. Teolog., Tarnów, 1991
członek zwyczajny Papieskiej Akademii Nauk, Rzym, 1991
prałat honorowy Ojca Świętego, 1994
członek Petersburskiej Akademii Historii Nauki i Techniki, 1998
dziekan Wydziału Teologicznego w Tarnowie PAT w Krakowie, 2000
organizator Krakowskiej Grupy Kosmologicznej
kierownik Ośrodka Badań Interdyscyplinarnych

Powiecie – jednostkowy przypadek? A ja wam udowodnię ze więcej było i jest takich jednostek w historii, o większości zapewne nie wiecie że byli księżmi...

 
 
 
 

15:26, geralt9
Link Komentarze (2) »
Geralt.blox.pl

darmowe liczniki web stats stat24.com http://geralt.salon24.pl Prawy Prosty - galba.net.pl Gdańszczanin.blox.pl Kataryna.blox.pl Wpisz24.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Andrzejwegrzyn.wordpress.com Myslozbrodnia.blogspot.com Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie website stats