Ja jestem włóczęgą, wiedźminem, mutantem, który wykańcza czerwone potwory.
Kategorie: Wszystkie | bolszewika goń goń goń | co tam panie w polityce | na Polaka ucz się ucz
RSS
wtorek, 15 grudnia 2009
Do Wojtka J. z okazji 13 grudnia

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Manipulacja GW i Putina

Kolejna manipulacja GW. Pełny cytat brzmi:

Naród rosyjski, którego losy zniekształcił reżim totalitarny, dobrze rozumie uczulenia Polaków związane z Katyniem, gdzie spoczywają tysiące żołnierzy polskich. Powinniśmy wspólnie zachowywać pamięć o ofiarach tej zbrodni". "Zarówno cmentarze pamięci Katynia i Miednoje, podobnie jak i tragiczne losy żołnierzy rosyjskich, którzy dostali się do niewoli podczas wojny 1920 roku, powinny się stać symbolem wspólnego żalu i wzajemnego przebaczenia"


Ale oczywiście tak klamliwy tekst nie mógłby sie spodobać polskim czytelnikom więc by oswoić nas z dobrym Putinem GW dokonala skrótu który cały dzień wisi nad każdą informacją. Czy to powiedział Putin?:

gw Putin

poniedziałek, 18 maja 2009
Socjaliści wygrali w Sri Lance

Prezydent Republiki Socjalistyczno-Demokratycznej Sri Lanka, Mahinda Rajapaksa, ogłosił właśnie zakończenie „wojny domowej” na Cejlonie. To tak, jakby po stłumieniu powstania listopadowego Mikołaj I ogłosił zakończenie wojny domowej. Nie przeszkadza to jednak mediom w przekazywaniu fałszywej informacji, że zginął dziś jeden z najgroźniejszych terrorystów na świecie. W tej optyce każdy kto podniesie rękę w obronie niewinnych i zechce walczyć o sprawiedliwość ale przeciwnikiem jego będą socjaliści, okrzyknięty zostanie bandziorem. Przekonali się o tym Tamilowie, od lat wiedza o tym Czeczeńcy, przez lata terrorystami byli chłopcy z NSZ i AK.

Wojna na Cejlonie (nazwanym przez socjalistyczny rząd Sri Lanką ) rozpoczęła się praktycznie zaraz po przekazaniu władzy Syngalezom przez ustępujących z Cejlonu Brytyjczyków na początku lat 70. Syngalezi to jedna z dwóch grup etnicznych zamieszkujących wyspę, północ dzisiejszej Sri Lanki zamieszkała jest przez Tamilów. Syngalezi zaczęli swoje rządy od brutalnych aktów dyskryminacji i pogromów Tamilów. W konstytucji z 1972 roku ustalono, że językiem urzędowym na Sri Lance będzie syngaleski, a obowiązującą religią buddyzm podczas gdy Tamilowie są wyznawcami hinduizmu. Jak sztuczne były to ustalenia niech świadczy fakt, że język tamilski jest nadal używanym językiem na wyspie.

W obronie Tamilów stanęła założona przez Wellupilai'a Prabhakaran'a partyzantka Tygrysy - Wyzwoliciele Tamilskiego Ilamu, nazywana przez media i walczące o wpływy w basenie Oceanu Indyjskiego państwa – terrorystami. Tygrysy szybko otrzymały wsparcie ze strony gromionych i mordowanych bestialsko rodaków stając się jedną z nowocześniejszych armii partyzanckich na świecie. Mówi się, że wspierana była także nieformalnie przez pobliskie Indie, dozbrajające Tamilów w obawie przed dominacją Chin i USA w tym rejonie (oba kraje zakładają bazy morskie na oceanie kontrolując główne szlaki handlowe z Afryki przez Azję do obu Ameryk i Australii).

Jednak na arenie pojawili się nowi gracze. Pakistan, Iran, Arabia Saudyjska zainteresowane zwiększeniem swoich wpływów w Azji, które dozbroiły armię lankijską by jak najszybciej zakończyć konflikt w tej części świata. Już w XIX wieku mówiono, że kto będzie kontrolował obszar Oceanu Indyjskiego, ten będzie miał kontrolę nad Azją. Dziś wiemy, że jest to obszar, na którym powinna skupiać się europejska strategia, ze względu na to, iż jest morski odpowiednik Eurazji. Kto go kontroluje ma wpływ na Azję Południowo - Wschodnią, Afrykę i południowe wybrzeża Eurazji (pamiętajmy o Zatoce Perskiej i strategicznym jej znaczeniu ze względu na bogactwa naturalne i wrogim wobec USA świecie islamskim). Niestety jest to kolejny odpuszczony w polityce zagranicznej obszar, a należy się spodziewać, że właśnie tu dokona się rozgrywka o światową hegemonię w XXI wieku.

piątek, 17 kwietnia 2009
Hipokryta?

- Dziennikarstwo schodzi na psy. Można dziś napisać już wszystko, byle postawić na końcu znak zapytania. Przecież nie będę się ze wszystkimi procesował – mówi Palikot.

Przypomnę:

Muszę postawić te pytania. I wolę zrobić to publicznie, a nie w formie plotek na politycznych korytarzach. Sprawa dotyczy przecież głowy państwa, zaś informacje powielane w dziesiątkach rozmów – z udziałem najważniejszych polskich polityków – brzmią bardzo poważnie i niepokojąco. Czy prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką? Czy w takiej sytuacji, w takim kontekście, prezydent nie traktuje prowadzonej przez siebie polityki jako formy reagowania na osobiste urazy?
 
Janusz Palikot - Poletko Pana P. 13 stycznia 2008 r....

 

 

sobota, 04 kwietnia 2009
A na Czerskiej Goebbels mieszka
Już My piszac w blogach mamy więcej obiektywizmu niż klakierzy z Gazety Wyborczej, szlag mnie trafia gdy czytam takie ich pseudoartykuły:

Wyjazdy prezydenta na międzynarodowe konferencje zawsze wiążą się z niebezpieczeństwem, że przydarzy mu się jakaś wpadka. Tym razem było inaczej - Lech Kaczyński zaliczył wpadkę jeszcze zanim szczyt NATO się zaczął.

Co to jest? Dziennikarstwo? Goebbels był bardziej subtelny niż ci z Czerskiej.
piątek, 03 kwietnia 2009
Che - Rewolucja vol1

Steven Soderbergh zgodził się wziąć udział w projekcie Benicio Del Toro który wymarzył sobie, że zagra Ernesto Guevarę - ikonę popkultury i idola przeintelektualizowanych pseudo rewolucjonistów o czerwonym zabarwieniu widzących w nim Chrystusa z karabinem na ramieniu. I tak jak pełen wewnętrznych sprzeczności jest związek frazeologiczny “Chrystus z karabinem” tak też pełen sprzeczności i kontrowersji jest życiorys ubóstwianego przez masy “Che”.

Lecz nie dla Soderbergha. On stworzył obraz intelektualisty z opisów Kapuścińskiego, który niesie pokój i zbawienie uciskanym masom, poucza ich w przypowieściach i zaraża swoim przesłaniem. To on walczy z tyranią i zostawia za sobą zapach fiołków niczym Ojciec Pio po każdej swej nadludzkiej interwencji. Reżyser w swym monumentalnym czterogodzinnym dziele zapomniał zupełnie o obiektywizmie. Ale to zamierzony cel. Bo reżyser nakręcił ten film na zlecenie zafascynowanego postacią seryjnego mordercy Del Toro. Nie ma więc miejsca na kontrowersje w dziele, które z założenia ma być laurką.

Jest jednak jeden plus całego przedsięwzięcia. Chłopaki przedobrzyli. Chcąc dokładnie pokazać swojego bohatera nakręcili film tak nudny, że mimo najszczerszych chęci nie byłem w stanie wysiedzieć do końca. Ale zobaczyłem wystarczająco dużo (obie części) by móc napisać, że biografia jest przekłamana a film nudny. Podobnie widza to recenzenci na całym świecie. Na Florydzie i w Nowym Jorku podczas seansów ludzie krzyczeli “Morderca” i gwizdali, w Polsce zapewne film obejrzą towarzysze spod znaku Krytyki Politycznej czy z Polityki, którzy pisali o filmie Popiełuszko, że to nuda i dłużyzny a dziś o “Che” wypisują akie peany:

Trudno określić dwuczęściową epopeję Stevena Soderbergha, poświęconą słynnemu El Comendante, innym słowem niż piękna hagiografia. (…) Na początek oglądamy więc rozdział zatytułowany „Che. Rewolucja”, opisujący najsłynniejszy epizod legendarnej drogi lekarza-partyzanta, a mianowicie obalenie w 1959 r. reżimu kubańskiego dyktatora Batisty. Jak na gatunek historyczny przystało, film dość wiernie, ale i z odpowiednim rozmachem odtwarza początkową fazę marszu na Hawanę, kiedy jeszcze losy rebelii nie były przesądzone.

Che – fantastycznie zagrany przez Benicia Del Toro – został przez Soderbergha ukazany jako rozumny, współczujący dowódca, który czasami musi uciekać się do przemocy, aby osiągnąć polityczne cele. (…) Oczywiście, można i należy mieć zastrzeżenia do zbyt „gładkiego” wizerunku cierpiącego na astmę argentyńskiego bojownika, który pomógł zwyciężyć Fidelowi Castro. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Soderbergh stworzył ciekawe widowisko, na którym nie sposób się nudzić.

Jak można się było spodziewać po recenzentach z Polityki, za mało scen z astmą przekłamuje historię bohaterskiego bojownika…

PS. - tu dla porównania recenzja z Rzepy

poniedziałek, 30 marca 2009
Niewolnictwa nie zniosą

Przeraża mnie to, gdy przeglądam portale informacyjne i trafiam na fotki miejsc zaciemnionych w akcji popieprzonych euroekoterrorystów w którą to akcję włączyło się wiele instytucji państwowych i samorządowych. Ta godzinna akcja ma zapobiec emisji CO2 i wyzwolić emisje głupoty do atmosfery ale szerzej pisał o tym Luka.

Ja chce zwrócić uwagę na inny aspekt związany z wyzwalaniem energii przez żarówki. Czy ekoidioci policzyli ile tej energii i CO2 wyzwala się do atmosfery gdy obowiązkowo świecimy żarówkami samochodów przez cały rok? Okazuje się, że tak, w związku z czym… nie, nie każą nam wyłączać świateł ale każą montować dodatkowe lampy, ekologiczne:

Unijna Dyrektywa 2008/89 /WE z 24 września 2008 r. zmieniająca, w celu dostosowania do postępu technicznego, Dyrektywę Rady 76/756/ EWG dotyczącą instalacji urządzeń oświetleniowych oraz sygnalizacji świetlnej na pojazdach silnikowych i ich przyczepach stanowi, że w całej Unii Europejskiej od 16 października 2009 r. mają funkcjonować we wszystkich krajach członkowskich przepisy nakazujące producentom montowanie w autach świateł dziennych.

Jak podaje Dziennik: Zaletą używania nowych świateł do jazdy dziennej będzie też zmniejszenie zużycia paliwa. Światła mijania włączone w ciągu dnia powodują wzrost zużycia paliwa o ok. 2 - 3 proc. Przy światłach dziennych spalanie zwiększy się jedynie o 0,3 proc. do 1 proc. w stosunku do jazdy bez świateł.

Tak więc niewolnictwo nie zostanie zniesione o czym informuję szanownych zainteresowanych
środa, 25 marca 2009
Palikota wstawki o alkoholu

Gdy człowiek boryka się z jakimś problemem bardzo często projektuje go na innych starając się odwrócić od siebie uwagę. Odnoszę wrażenie, że PO ustami Palikota (AMBRA, POLMOS) stara się odwrócić uwagę mediów od problemów alkoholowych swoich partyjnych działaczy. Dla przykładu:

Dziś możemy przeczytać takie słowa Palikota na temat PiS:

- Radziłbym kolegom z PiS mniej alkoholu. Jak się wytrzeźwieje wszystko będzie się wydawać normalne, takie jakie jest - w taki sposób poseł PO Janusz Palikot odniósł się do wniosku PiS do CBA o zbadanie oświadczenia majątkowego ministra finansów.

Hm.. Posłowie PiS mają problemy z alkoholem a Palikot to piętnuje? Zakładam że piętnuje pijaństwo wszystkich osób publicznych a nie tylko politycznych przeciwników. Dlaczego zatem zatwierdził listę kandydatów PO do europarlamentu z takim kandydatem:

Szóste miejsce zajął Bogdan Kawałko, dyrektor departamentu z Urzędu Marszałkowskiego. W styczniu uderzył samochodem w słup. Alkomat pokazał najpierw 0,22 (to wykroczenie), później 0,14 promila, urzędnik zgodził się też na pobranie krwi do zbadania.

- Nie powiedziano mi o tym zdarzeniu. Z tego, co teraz ustaliłem, sprawa jest w sądzie. Jeśli Kawałko zostanie ukarany za jazdę po alkoholu, skreślimy go z listy. Jego miejsce zajmie kandydat rezerwowy, czyli Krzysztof Łątka (dyrektor departamentu sekretarza miasta Lublin - rp) - zapowiada Palikot.

Ach, działaczom PO to sąd musi udowodnić czy byli pod wpływem alkoholu, nie wystarczy badanie alkomatem, ale gdy mamy podejrzenie, że posłanka PiS jest pod wpływem alkoholu to już można użyć takich sformułowań:

- To nie żadna niedyspozycja! Poseł Kruk jest pijana. Bełkotała, przewróciła się w Sejmie. Teraz od dwóch godzin siedzi w kawiarni sejmowej i boi się wyjść - mówił Palikot dziennikarzom Dziennika Wschodniego. Ale przecież nie było wyroku sądowego, ani nawet badania alkomatem, jednak sam bełkot wystarczył by Palikot wydał werdykt - była pijana.

No to ja mam pytanie do posła Palikota, w jakim stanie był poseł Pańskiej partii i były wiceminister zdrowia Krzysztof Grzegorek gdy zrobiono mu to zdjęcie na korytarzu sejmowego hotelu?

Jakoś nie mogę znaleźć Pańskich słów potępienia za takie zachowanie… Ech gdyby to był poseł PiS prawda?

środa, 25 lutego 2009
Jam jest Pan twój urzędnik

Drżyjcie poddani gdy urzędnik zaczyna się nudzić. A jeszcze bardziej bójcie się o malutcy gdy urzędnikowi udowodnią niekompetencję.

Z nudów nasza czołowa “nic nie robię, na niczym się nie znam” urzędniczka Pitera zaczęła sprawdzać rachunki urzędników których fotele zajęła urzędnicza sfora z jej opcji politycznej. Żeby szef nie krzyczał na nią, że nic nie robi cały dzień tylko grzebie po szufladach poprzedników nazwała swoje nic nierobienie tworzeniem raportu. Nie przewidziała, że może pojawić się ktoś, kto poważnie traktuje słowa urzędnika, jakiś zagubiony obywatel, który nagle powie “sprawdzam”.

Przypominam, że rzecz miała miejsce jeszcze za nim wszyscy przekonali się, że słowa urzędniczki Pitery są nic niewarte i raczej wypowiada je z nudów, bo jak inaczej nazwać  jej wypowiedź że policja ma chodzić pieszo, gdy codziennie każe jeździć za sobą funkcjonariuszom ochrony?

Tak więc naiwny obywatel powiedział “sprawdzam” i poprosił o udostępnienie raportu, który sporządzała urzędniczka państwowa wynagradzana m.in. przez tego obywatela, czyli jakby nie było w jakimś stopniu jemu podległa. Okazało się, że obywatel błędnie zrozumiał przysługujące mu prawa i nie może zapoznać się z pracą urzędniczki Pitery. Zawiadomił więc sąd by ten przypomniał pani urzędniczce gdzie jej miejsce i dla kogo pracuje. Sąd oczywiście panią urzędniczkę upomniał i nakazał jej potraktować obywatela wg. przysługujących mu praw, lecz nagle do sprawy włączył się ktoś trzeci. Naczelny urzędnik III RP, premier Tusk powiedział urzędnikowi Piterze, żeby nie pokazywała raportu, dość już spadły przez to sondaże. Obywatel znów się odwołał i sąd skazał Naczelnika na 10 000 grzywny. Jak się okazuje, raportu już nie ma a naczelnik nie chce płacić. Zapowiada, że odwoła się od krzywdzącej decyzji sądu, który z niewyjaśnionych dotąd powodów stanął po stronie obywatela.

To był przykład urzędnika znudzonego. Gorzej jednak gdy mamy do czynienia z urzędnikiem  niekompetentnym i śmiertelnie urażonym przez napastliwego ,dochodzącego swoich praw petenta. Jak podaje GW:

Pewien emeryt poszedł do ZUS-u, bo ze świadczeń przedemerytalnych przechodził na zwykłą emeryturę i chciał wiedzieć, kiedy dostanie swoje pieniądze. - Kilka dni wcześniej otrzymałem pismo z opolskiego ZUS-u, że pieniądze przelano na moje konto, a jednak ich tam nie było. Chciałem więc sprawę wyjaśnić, bo za te 650 zł, które miałem otrzymać, żyję cały miesiąc - opowiadał Jan Zimowski. -Spodziewałem się prostej odpowiedzi, a zamiast tego urzędnicy klepali mi jakieś regułki. Chodziłem od pokoju do pokoju, nie rozumiałem ich wyjaśnień - mówił, dodając, że w pewnym momencie nie wytrzymał i powiedział: “Należy was wysadzić”, a potem wyszedł z budynku.

Kilka dni później na emeryta napadli w jego własnym domu uzbrojeni policjanci w kominiarkach a prokuratura oskarżyła go o to, że groził wysadzeniem budynku ZUS-u w celu wywarcia wpływu na otrzymanie świadczenia.

Boje się, że przykład z urzędników ZUSu może wziąć urzędniczka Pitera i naśle wkrótce uzbrojony pieszy patrol na posła Palikota, bo skoro stwierdził: PZPN to burdel, w którym dziwki zarażają HIVem następnie: Przykro mi, że prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej a niedługo po tym:Roman Giertych jest właścicielem burdelu w Tarnowie to zapewne jest jakimś politycznym stręczycielem prostytutek i alfonsem mającym dużą wiedzę o podziemnym światku seksbiznesu.

 

PS.

Właśnie przeczytałem, że w Poznaniu wyszedł na wolność gwałciciel dzieci mimo, że groził śmiercią ofierze, która go oskarżyła o gwałt: poznański Sąd Rejonowy uznał, że groźby śmiercią wobec byłej ofiary nie wystarczą, by aresztować gwałciciela i wypuścił go na wolność.

Mam nadzieję, że tego łotra z ZUSu nie potraktują tak ulgowo jak tego biednego pedofila grożącego śmiercią zgwałconemu chłopcu.

poniedziałek, 23 lutego 2009
Dzisiaj Faust sprzedałby się lewakom

Co zrobić, żeby odnieść sukces nie tylko w dobie kryzysu? Sprzedać się. Najlepiej płaci lewica, więc najlepiej sprzedać się lewakom. Oprócz kasy czeka nas w bonusie medialna promocja. Wiedzą o tym politycy, wie szołbiznes więc wciąż niebrakuje potencjalnych Faustów sprzedających swą dusze za pięć minut sławy.

W świecie szołbiznesu przykładów jest sporo. Chociażby Hollywood, które z racji oskarów jest u nas na topie. Co zrobić by dostac statuetkę? Najlepiej film, który będzie politycznie poprawny, jego bohaterem bedzie Żyd, prześladowany murzyn, niezrozumiana przez świat feminisytka albo walczący z okrutnym światem pedał. Doskonałe filmy, pokazujące złożoność postaci, niewpadający w proste schematy raczej nie mają co liczyć na nagrodę. Liczy się jak przy konkursie na blog roku, nie to co masz do powiedzenia, nie pokazanie prawdy o świecie ale wpisanie się w słuszną linie propagandy. jeśli dzieło daje się wykorzystac do celów propagandowych zasługuje na wszelkie nagrody. Coś jak Nobel dla efektu cieplarnianego. Nikt naukowo nie udowodnił, że mamy wpływ na ten efekt ale da się na tym zarobić więc warto docenić nagrodą.

No dobra, ale jak to wygląda w polityce? A na przykład należy dobrze wyczuć koniunkturę i szybko dostosowywać się do sytuacji. Dzisiaj mamy medialne parcie na Platformę Obywatelską i każdemu kto się pod nią podczepi uchodzą na sucho wszelkie grzeszki i głupoty (vide Palikot, Niesiołowski czy Ćwiąkalski i Tusk, który niezauważył nadciągającego kryzysu) a jeszcze jest szansa na medialną promocję, więc czemu nie skorzystać? Weźmy przykład Tuska. Wyobrażam sobie, że gdyby Polska znalazła się w podobnej sytuacji za rządów poprzedniego premiera, ów premier obarczony byłby odpowiedzialnością nie tylko za nasze kłopoty ale i za sytuację na Wall Street. Jednak PO ma do spełnienia ważniejsza misję niż dbanie o miliony obywateli, więc jeszcze nalezy ją wspierać w nieudolnym utrzymywaniu władzy.

Zauważył to Wałęsa, który zdobył uznanie po latach ostracyzmu gdy promowany był Kwasniewski, widzą Huebner i Marcinkiewicz, którzy chca być lokomotywami tej partii. Akurat romans Huebner z PO przynosi obopulne korzyści. Światowa lewica doceni Tuska za otwartośc jego partii na lewicowych kandydatów a Huebner ma szansę odciąć się od gangsterskich układów niedawnych towarzyszy i w sposób cywilizowany wprowadzić PO na lewicowe salony UE. A media przyklasną i nie zapytają Tuska czy Schetyny czy to już jawne obranie socjalistycznego kierunku w partii czy jedynie kolejny PRowski zabieg. Ważne, ze słuszną linię ma "nasza" partia i nie skręca w zakazane prawicowe rewiry.

czwartek, 19 lutego 2009
Mamy Cię

Home Office w Zjednoczonym Królestwie przystąpiła do publikowania planów umożliwiających pełny nadzór nad e-mail,  oraz działalnością obywateli za pomocą telefonów i Internetu. Była szefowa MI5  Stella Rimington ostrzegła w Daily Telegraph, że w Wielkiej Brytanii pojawia się ryzyko powstania państwa policyjnego.

Stella Rimington, ostrzega, że strach przed terroryzmem jest wykorzystywany przez rząd w celu osłabienie wolności obywatelskich.  Oskarża ministrów o zakłócanie prywatności obywateli. W wywiadzie dla jednej z hiszpańskich gazet powiedziała, że jej zdaniem rąad powinien uznać, że istnieje zagrożeniem terroryzmem ale nie wykorzystywać tego do straszenia ludzi tak, by byli gotowi na ograniczenie ich praw obywatelskich, bo rząd dąży do tego by żyli w strachu w państwie policyjnym.

 To Wielka Brytania. Ale wielu nie wystarcza już monitoring na każdej ulicy, monitoring internetu i podsłuchy w telefonach. Dobrze byłoby mieć kontrolę nad każdym ruchem indywidualnego obywatela, tak, by nie wymknął się nawet na chwilę systemowi. A gdyby dało się jeszcze na tym zarobić?

 W USA trwają właśnie testy inteligentnego systemu reklamowego w sześciu centrach handlowych. System potrafi odgadywać wiek i płeć potencjalnego klienta.  Na podstawie rysów twarzy określają wiek, płeć, rasę i nastrój przechodnia. Czyni to z dokładnością do 90%. Obecna obok ekranu z reklamami kamera rejestruje każdego kto przechodzi i identyfikuje twarz. Dzięki temu można będzie dostosować reklamę do klienta.

System TruMedia zapewnia obecnie reklamodawcom informację kto obejrzał ich przekaz.  Jak zapewnia Bill Ketcham z firmy testującej to rozwiązanie, kamera na razie jedynie liczy oglądających, funkcja rozpoznawania twarzy jest wyłączona.

To dopiero początek testów. Może już niedługo pod reklamowy monitoring będą podłączeni policjanci, CBA i inne WSI. A nielegalnie? Kto by się nie podłączył zaoszczędzi sobie czasu przeglądając uliczny monitoring, bo informacja o każdym wyświetli się po wprowadzeniu nazwiska do komputera. I to wszystko dla naszego dobra, by żyło się bezpieczniej. Witaj świecie inżynierii społecznej!

Źródła:

Rzeczpospolita 7-8 lutego 2009, “Reklamy mają na nas oko”.

guerilla news network

poniedziałek, 16 lutego 2009
PO=Prawica? Huebner twarzą PO

Czy partia z której list do wyborów startuje osoba, która:

W latach 1970-1987 była członkiem PZPR.

Była/ jest(?)  członkiem SLD

Była ministrem w rządzie Leszka Millera (SLD)

Szefowała kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego (SLD)

nadal może być uważana za partie prawicową?

Myślę, że za chwilę dowiemy się, że młodzi, wykształceni z wielkich miast nie widzą w tym nic  niestosownego, a PO nadal będzie nam wmawiać że jest prawicą, gdy Danuta Huebner poprowadzi PO do zwycięstwa w wyborach do europarlamentu. Czy PO będzie już oficjalnie we frakcji socjalistów?

poniedziałek, 09 lutego 2009
Che Chrystusem, Pinochet bandziorem czyli obiektywizm Kapuścińskiego

Zastanawiałem się długo nad fenomenem Ryszarda Kapuścińskiego. Jak to jest, że stał się ikoną, że bezdyskusyjnie uznano jego autorytet wskazując kolejnym pokoleniom - jego czytajcie, on jest drogowskazem. Zastanawiające, że w ten sam sposób wypowiadano sie o nim przed i po 1989 roku. Skąd ten fenomen?

 Wpadła mi w ręce książka pt. “Rwący nurt historii” R. Kapuścińskiego, która jest zbiorem różnych cytatów z jego wypowiedzi, wywiadów, luźnych notatek zebranych przez Krystynę Strączek ale zaakceptowanych przez autora. Zainteresował mnie początek książki, pokazujący pracę dziennikarza i reportera. Tak, w tym muszę oddać wielkość Kapuścińskiemu. Jego warsztat dziennikarski był imponujący, zważywszy na fakt ze zaczynał zupełnie nieprzygotowany, że sam zdobywał szlify. Pierwszy rozdział połknąłem zatem i z rozpędu wpadłem w kolejny.

 Afryka. Ciekawie czyta się opowieści o dekolonizacji Afryki kogoś, kto przez 40 lat obserwował ruchy wyzwoleńcze na tym kontynencie i potrafi wymienić z nazwiska każdego przywódcę i opowiedzieć przebieg każdej rewolucji w różnych miejscach kontynentu. Jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby osoba opowiadająca mówiła całą  prawdę. Niestety, na ten komfort już sobie Kapuściński pozwolić nie mógł. Brakuje w tym rozdziale prawdziwych historii walk w Afryce, brakuje opowieści o komunistach kształcących nowe “elity” wywołujące bunty i zawieruchy, brakuje opowieści o Moskiewskich dostawach broni, o rzeziach i niesłychanych kosztach komunistycznej utopii. Jest za to pokazanie obrazu kolonii Brytyjskich i Francuskich jako dwóch przeciwstawnych systemów i sposobów sprawowania władzy z których wynikały różne sposoby dochodzenia do wolności. W byłych koloniach brytyjskich było krwawiej we francuskich mniej krwawo bo miejscowi asymilowali sie z francuzami. Najkrwawiej było w belgijskiej kolonii w Kongo bo to był prywatny folwark króla… Naprawdę tak trudno napisać dziennikarzowi obiektywną prawdę, ze najkrwawiej było tam, gdzie komuniści nieśli kaganek pokoju?

 Jeśli rozdział o Afryce mnie zadziwił o tyle rozdział o Ameryce Południowej mnie po prostu zniesmaczył. Ale to już sami poczytajcie:

Pierwszy raz do Ameryki Łacińskiej pojechałem dwa miesiące po śmierci Ernesta Che Guevary i brutalnej likwidacji jego oddziału partyzanckiego w Boliwii. W 2001 roku byłem świadkiem pokojowego wkroczenia kolumny partyzantów z ruchu zapatystów do stolicy Meksyku. Obserwowałem to z bliska, przejmujący moment (…) W ten oto sposób moje doświadczenia latynoamerykańskie spinają dwa symboliczne wydarzenia: ponad trzydzieści lat temu - rzeź ludzi, którzy chcieli zmieniać świat na lepsze, którzy walczyli w imię sprawiedliwości; i teraz - wejście do stolicy Meksyku ich spadkobierców, którzy mogą walczyć pokojowymi metodami, głosić swoje postulaty na głównym placu miasta(…).

Dalej obiektywny dziennikarz, korespondent agencji prasowej pisze tak:

W latach gdy Che Guevara miał swój oddział w Boliwii, pracowałem w Afryce jako korespondent. (zapomina tutaj dodać nasz dziennikarz, że Che rekrutował najemników do walki w Afryce, no ale przecież nie piszemy że na tamtym kontynencie byli jacyś komuniści) Potem po jego śmierci byłem w Boliwii. Przez cały czas obcowałem z nim jako pewnym rodzajem mitu. (…) To bohater młodzieży latynoamerykańskiej.

Ta partyzantka - a przejechałem potem całą tę trasę, przetłumaczyłem “Dziennik z Boliwii Che” - nie miała, oczywiście, żadnej szansy. Oparta była na błędnej koncepcji, reszta była już tylko konsekwencją. A był to błąd intelektualnej lewicy przekonanej, że masy są postępowe i że wystarczy tylko zapalić lont, a wszystko wybuchnie. (…) Wiara w doktrynę była tak wielka, że żadne realia nie były w stanie jej podważyć - wokół mogli ginąć ludzie i oni tego nie dostrzegali.(…).

 Ale powiadam, podstawowym źródłem niepowodzeń jest stan świadomości tych  ludzi. Zresztą jest to wszystko bardzo chrześcijańskie (przyp aut. !!!), oni idą się oczyścić, wyzwolić się z grzechów ojców, odkupić ich winy. (…)

Żołnierze boliwijscy, którzy 8 października 1967 roku rewidowali plecak Che Guevary, znaleźli w nim dwa kalendarze formatu książkowego, zapisane strona po stronie. Żaden żołnierz nie umiał czytać (przyp. aut. to bardzo ważna informacja, zbawiciela zabili niepiśmienni idioci, nie docenili że kulka od inteligenta jest czymś więcej od zwykłej kulki). (…) ówczesny minister spraw wewnętrznych Boliwii, Arguedas, w sensacyjnych okolicznościach przekazał fotokopię dziennika rządowi Kuby. (No tak, i to jest niestety jeden z trzech momentów w których mowa jest o Kubie w tej książce. Jeszcze będzie raz o Castro i zachwycie nim w Ameryce Łacińskiej i o tym,że dzisiaj Kuba nie ma znaczenia. Jednak zwróćmy uwagę, w 67 roku Kapuściński mówi o “rządzie Kuby” zapewne ma na myśli jakąś demokrację, na pewno nie ma zamiaru nazywać po imieniu zbrodniczej dyktatury, a dyktatur to on baaardzo nie lubi, oczywiście tych, których lubić nie może korespondent z bloku wschodniego).

Śmierć Guevary, a potem cały ruch protestu 1968 roku zamykają etap niesłychanie gwałtownej i krwawej konfrontacji między siłami opozycji - która przybierała formę walki zbrojnej, ruchów partyzanckich z udziałem chłopstwa - a elitami rządzonymi, w dużej mierze zdominowanymi przez wojskowych.

A teraz moi mili szczyt hipokryzji a’la Ryszard Kapuściński:

 Jest pewna granica kosztów historycznych - tą granicą jest dla mnie zadawanie tortur, wysyłanie na śmieć. Dla tak zwanych rządów autorytarnych można szukać uzasadnień w kulturze danego społeczeństwa, ale tam gdzie wchodzi w grę mord, zabójstwo, nie znajduję żadnego usprawiedliwienia. Ja w Chile byłem, to naprawdę było straszne. Pinochet jest odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi…

Czytając początek tego akapitu byłem przekonany, że autor chce podsumować rozdział o Che i te trzy zdania o Kubie, jednak okazuje się, ze Kapuściński zaczyna długą na kilka stron akcję wybielania krwawego lewactwa Ameryki Południowej robiąc z Pinocheta potwora odpowiedzialnego za śmierć tysięcy (sic!) osób.

Już wiem co jest fenomenem Ryszarda Kapuścińskiego. Dla wielu, jak dla mnie, jest on na pewno świetnym reportażystą, ale dla większości piewców jego talentów to po prostu “swój chłop”. Aż by się chciało krzyknąć do niego “mordo ty moja”, tak jest politpoprawny, tak wielu dostarcza argumentów w trwającej od stu lat walce komunistów o lepsze jutro dla nas wszystkich.

środa, 04 lutego 2009
Prawda – fundamentem zasady etyki dziennikarskiej

W TVN24 możemy zobaczyć dwa , jakże porażająco różne materiały dziennikarskie dotyczące okrągłego stołu. Dwoje dziennikarzy niezależnie od siebie zaprosiło do rozmowy dwóch generałów odpowiedzialnych za stan wojenny, mających wpływ na wydarzenia w Polsce Ludowej, będących jej numerem jeden i dwa u jej schyłku ale także dzięki aktywnej obecności przy okrągłym stole, kształtujących III RP.

Monika Olejnik wzięła na swój "dziennikarski" warsztat generała Jaruzelskiego., a Bogdan Romanowski generała Kiszczaka. Przypomnę tylko, że Monika Olejnik jako dziennikarka otrzymała wiele nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press przyznawane za:

  • wybitne walory warsztatowe
  • znaczenie materiału dla opinii publicznej
  • ciekawy, indywidualny charakter materiału
  • zachowanie standardów etycznych dziennikarstwa

Tak więc niezwykle etyczna i wybitna Olejnik zadała generałowi Jaruzelskiemu m.in. następujące wybitnie dociekliwe pytania, dzięki którym generał mógł opowiedzieć jak dojrzał do tego by podzielić się władzą, o roli Wałęsy i innych autorytetów III RP w kształtowaniu "wolnej" Polski:

- W 86 roku Gorbaczow zapowiedział że "dłużej sie ich nie da trzymać za kark" i to był taki moment, że można było poluzować, wprowadzić jakieś swobody. A jednak tych swobód nie wprowadzono, zaczęto myśleć by pojednać się z Solidarnością gdzieś koło roku 88, bo przedtem były próby no ale nie wyszły. W 88 roku ani Pan ani Kiszczak ani Rakowski nie chcieli reaktywować Solidarności, jak to się stało że jednak do tego doszło?

- Ale Lech Wałęsa był nieustępliwy i jak były spotkania z Kiszczakiem żądał by mówiono, ze spotkanie odbyło się z przywódcą "Solidarności".  Panowie, tacy najbardziej światli byli przeciwko reaktywacji "Solidarności", jak Pan przekonał członków KC do tego, kiedy Pan już doszedł do tego, ze jednak inaczej się nie da?

- Czy w Magdalence zostało przesądzone że Pan zostanie prezydentem?

- A dlaczego Panowie się bali dopuścić by były wolne wybory do sejmu?

- Czy wybory i ta wygrana "Solidarności" były dla Pana szokiem?

itd itp. No faktycznie żyleta z tej Olejnik. Przemaglowała generała tak, że zapewne zasłużyła na kolejne nagrody.

Teraz drugi wywiad z drugim generałem, tym razem Kiszczakiem, przeprowadzony przez Bogdana Romanowskiego. Romanowski jak wiemy także jest laureatem "prestiżowej" nagrody Dziennikarza Roku, za którą otrzymał taką laurkę od środowiska Gazety Wyborczej, która ustami red. Pacewicza wykrzyczała:

"Cóż to za dziennikarstwo? Co takiego ważnego Bogdan Rymanowski ma do przekazania Polakom? Na czym się zna? Jakich wartości broni? Co ujawnia, czego byśmy nie wiedzieli?".

Tak więc zobaczmy czym rożni się dziennikarsko uzurpatora Rymanowskiego od rzetelnej Olejnik. (To fragment wywiadu zamieszczonego tutaj):

Bogdan Romanowski - Przeprowadzono sekcję zwłok i była taka sytuacja, że stwierdzono, udział w tym morderstwie, tym zabójstwie osób trzecich.

Gen. Kiszczak - Panie redaktorze, niech Pan będzie poważny...

- Staram się być bardzo poważny, a ostatnie informacje na ten temat przynosi Tygodnik Powszechny, a także autor filmu o zamordowaniu księdza Niedzielaka, który, nawet mówi o tym, że w trakcie obrad okrągłego stołu, władza starała się dezinformować na temat prowadzonego śledztwa, bo np. ówczesny rzecznik MSW Pan Garstka mówił, że takie udziału osób trzecich w tej sprawie nie ma a jednak, był.

- Panie redaktorze, ja zgadzam się ogólnie z oceną na temat sekcji zwłok Pyjasa, natomiast z tą sprawą nie miałem nic wspólnego, ona się działa poza mną (...). Panie redaktorze jak można po 25 latach na podstawie położenia człowieka, na podstawie szkieletu ustalić czy on został popchnięty czy sam spadł ze schodów, jak?

- Panie generale ja mówię tutaj o sekcji zwłok z 89 roku dotyczącej księdza Niedzielaka

- to jest nieprawda

- ta sekcja zwłok to stwierdziła

- podaje Pan nieprawdę

- podaję informację zawartą w filmie który dołączono do Tygodnika Powszechnego

- Panie redaktorze w jakim celu myśmy się umówili? Żeby się kłócić? 

- Nie absolutnie, myślę że powinniśmy porozmawiać o historii

- No to powiem Panu o historii a Pan naciąga mnie na rozmowy na tematy plotkarskie

- Ale absolutnie.  Panie generale to jest historia, która dotyczy konkretnych ludzi , rodziny księdza Stefana Niedzielaka, ludzi, którzy zyją dzisiaj. Ludzi, którzy chcą, żeby tą zbrodnię wyjaśniono.

- Dowody panie redaktorze, nie ma dowodów, to co pan mówi to są plotki.

- Panie generale, jeżeli to wszystko są plotki, jeżeli ta zbrodnia nie miała podłoża politycznego, a przypomnijmy sobie to się dzieje tuż przed obradami okrągłego stołu, to dlaczego jest taki moment podczas obrad okrągłego stołu, kiedy mecenas Siła-Nowicki prosi o minutę ciszy..

- no normalna rzecz, chciał zademonstrować swoje istnienie i wszyscy wstali

- i wie pan co się wtedy stało?

- nic się nie stało

- ta minuta ciszy, czy ten fragment obrad okrągłego stołu nie poszedł w telewizji, dlaczego telewizja go wycięła, czego się baliście?

- niech pan zapyta telewizję, dlaczego pan mnie pyta? dlaczego pan mnie rozlicza za telewizję? ja nie miałem żadnego wpływu na telewizję, nie kierowałem telewizją. Byli jeszcze sekretarze Komitetu Centralnego..

- A komu podlegali Komisarze Komitetu Centralnego?

- Pierwszemu Sekretarzowi

- A pan był człowiekiem numer dwa w państwie

- no można to tak nazwać, i co z tego?

-  Panie generale pan był szefem MSW do 1990 roku

- Tak

- Czy pan z ręką na sercu może powiedzieć, że zrobił pan wszystko, dla wyjaśnienia tych śmierci, tych księży?

- Panie redaktorze w jakim celu myśmy się spotkali? Żeby rozmawiać o tragicznej śmierci?

- żeby rozmawiać o tym co działo się w czasie okrągłego stołu

- Przerywamy rozmowę panie redaktorze, koniec, nie ma rozmowy

- a dlaczego pan generale nie chce o tym rozmawiać?

- Bo pan pyta mnie o głupoty

- Mogę zapytać o okrągły stół?

- Dziekuję nie rozmawiam z panem więcej, pan sie zajmuje plotkami a nie poważnymi..

- to nie są plotki panie generale

- to są plotki

- to są sprawy bardzo istotne i bardzo ważne dla nas wszystkich

- Proszę wyłączyć kamery

No Panie Rymanowski. Nagród już więcej nie będzie. Zamiast rozmawiać z Człowiekiem Honoru o sprawach istotnych, o Wałęsie, Michniku, Kuroniu i honorze, Pan zajmujesz się plotkami a nie powaznymi tematami. Pani Moniko, Pani nauczy kolegę czym jest dziennikarstwo w IIIRP. 
czwartek, 29 stycznia 2009
Putin pozwolił Tuskowi siedzieć w swojej obecności

Zdążyliśmy przyzwyczaić się już do pohukiwań premiera PR Donalda przed spotkaniami z przedstawicielami Moskwy czy Berlina, by zobaczyć później jak kładąc uszy po sobie i podwijając ogon skomląc ucieka ze spotkania w zacisze gabinetów, gdzie od swoich specjalistów PR usłyszy że jednak jest najpiękniejszy na świecie. Dziś kolejna odsłona “agresywnego, twardego i świetnie radzącego sobie w polityce zagranicznej Donalda”:

Premier Donald Tusk miał podczas spotkania z Władimirem Putinem zadawać trudne pytania o sporne sprawy i chciał otrzymać jasne wyjaśnienia. Po spotkaniu premier nie był już tak jednoznaczny. Pytany przez dziennikarzy o efekty spotkania używał głównie słów “chyba”, “prawdopodobnie”, “mam nadzieję”.

A tu widać jak ostro Donald atakuje przerażonego Putina! Jestem dumny z rządu miłości naszego Donalda. To jest jak widać wielki postęp od czasów czarownicy Fotygi czy nieznającego się na niczym Kaczora. Donald wprowadził nas w III tysiąclecie dyplomacji,  Putin pozwolił mu siedzieć w swojej obecności.

 

czwartek, 22 stycznia 2009
Osama bin Laden człowiekiem honoru

 „Terroryzm to karzeł – nie olbrzym. Osama bin Laden jest osobą, której należy dać szansę się zmienić” zaapelował do Baracka Obamy Kaddafi podczas wideokonferencji ze studentami amerykańskiego uniwersytetu Georgetown. „Może powinniśmy wejść z nim w dialog by zrozumieć co nim kieruje” dodał.

To powinno spodobać się "bohaterom" okrągłego stołu. Myślę, że podczas obchodów rocznicy okrągłego stołu poparty zostanie wniosek Muammara Kaddafi'ego i Osama bin Laden zostanie ogłoszony człowiekiem honoru. Mógłby wówczas zasiąść z kolegami talibami i nowymi mieszkańcami białego domu do okrągłego stołu. Zarobilibyśmy na wypożyczeniu im naszego albo nawet moglibyśmy zaprosić ich do siebie, by nasi eksperci poradzili jak prowadzić podobne spotkania. Później pojechaliby do Magdalenki, wypili, zajarali to świństwo które musi jarać Osama i rozjechali się w glorii i chwale do swoich lewackich zajęć.

A za kilka miesięcy pod pseudonimem mógłby Osama pisywać do lokalnej prasy teksty o tym, że nieetycznym i niemoralnym jest rozliczanie talibów za np. zamachy z 11 września.

 

środa, 21 stycznia 2009
W kasku na nartach do państwowej szkoły czyli lewica ma się świetnie

Tytuł ten jest skróconym przeglądem dzisiejszych wydarzeń. Przeglądając newsy z dzisiejszego dnia dochodzę niestety do konkluzji, że lewicowe myślenie pod różnymi maskami ma się coraz lepiej. Mottem tego przeglądu prasy niech będą słowa prezydenta Mołdawii: “Idee klasyków marksizmu-leninizmu są wciąż aktualne i mogą służyć jako mapa drogowa przy rozwiązywaniu współczesnych problemów - oznajmił Vladimir Voronin oddając dziś hołd zmarłemu dokładnie 85 lat temu Włodzimierzowi Leninowi. - Dziś budujemy w Mołdawii państwo socjalne, w którym priorytetem jest dobrobyt obywateli”.

W Polsce spadkobiercami leninowskiej myśli w prostej linii są ludzie głosujący na polityków SLD. A  najlepszym synem tej partii jest Aleksander Kwaśniewski. Chętni mogą zobaczyć go za kilkanaście dni, gdy będzie w sejmie w towarzystwie Mazowieckiego i Michnika świętował rocznicę okrągłego stołu. zaproście jeszcze Jaruzelskiego i Kiszczaka  to będzie komplet. To tak jakbyśmy (z zachowaniem wszelkich proporcji) zaprosili przedstawicieli SS i Gestapo i świętowali wraz z nimi zakończenie II wojny światowej i procesy norymberskie. No tak, nie da się bo były te nieszczęsne procesy, dziś demokracja odeszła już od tak prymitywnych sposobów rozliczania zbrodniarzy w związku z tym będziemy mogli posłuchać “bohaterów” tamtych wydarzeń, którzy: chcą “zastanowić się nad filozofią Okrągłego Stołu jako sposobem rozwiązywania głębokich konfliktów społeczno-politycznych oraz znaczeniem tej filozofii dla budowy ładu demokratycznego w Polsce”. Panowie, naród już Wam odpowiedział co myśli o tego typu rozwiązaniach piętnując Targowicę.

Wracając do bardziej przyziemnych spraw wyczytałem, że przedstawiciel najbardziej “liberalnego” w Polsce ugrupowania ma dla nas kolejny pomysł poprawiający nasze “bezpieczeństwo”. To że już dawno uznano nas za debili niepotrafiących włączyć świateł w samochodzie dobrowolnie, czy zapiąć pasy gdy uznamy, że poprawi to nasze bezpieczeństwo, nie wystarcza posłowi Rasiowi z PO. Otóż reprezentant młodych, wykształconych udał się na narty i pomyślał jak tu się przypieprzyć i wymyślił. Każdy obywatel do 18 roku życia ma obowiązkowo zakładać kask na nartach, rodzice na razie są do tego tylko zachęcani. Ale poseł Jakubiak (PO) już zapowiedziała: “Chcemy uczynić kaski elementem obowiązkowym stroju narciarskiego. Myślę, że będą szybko przez Polaków polubione i zachęcamy, aby je nosić już w tym sezonie narciarskim”. Mam prośbę do posłów z PO, skoro uważacie, że narciarstwo jest tak groźnym sportem to może od razu zakażcie  obywatelom przypinania desek do stóp. Jakby Pan Bóg chciał, żebyśmy jeździli na deskach to by nas z nimi stworzył, nie tak? A skoro nie zakazujecie to dajcie nam tę wolność wyboru, jeśli uznamy że chcemy chodzić bez czapki to nikt nie powinien nam ustawowo jej zakładać bo się przeziębimy. Jeśli chcę jechać bez kasku to w swojej wolności powinienem mieć do tego prawo. Nic wam do tego czy strzelę łbem o słup czy wjedzie we mnie idiota w kasku z wypożyczalni na oczach.

Już nie wspomnę o prawie ocenienia co jest dobre dla mojego dziecka. Ale w tym w swojej socjalistycznej mentalności przoduje PiS. Posłanka Machałek obwieściła dziś, że PiS  nie zgadza się na przekazywanie szkół np. stowarzyszeniom lub fundacjom, co - jak oceniła - należy nazywać “prywatyzacją”. Nie znalazłem nigdzie uzasadnienia tej decyzji. Ale obawiam się, że przedstawiciele tego ugrupowania stoją nadal na stanowisk, że szczególnie w edukacji państwo będzie najlepszym gwarantem wychowywania kolejnych pokoleń łatwo dających się manipulować obywateli. I ma rację. Ale po co tu rzucać oskarżeniami, że to próba prywatyzacji? Raczej nikt o zdrowych zmysłach nie porywa się na oświatę jako gwaranta łatwego zysku. A istnienie szkół prywatnych prowadzonych przez stowarzyszenia czy fundacje może być przy obecnym projekcie reformy jedynym rozwiązaniem by wprowadzić “tylnymi drzwiami” do szkół nauczanie “przeoczonych” przedmiotów czy ich elementów. I niech rodzic zdecyduje czy chce do szkoły państwowej czy prywatnej, a nie urzędnik któremu nie zalezy nawet na dobrym wykonywaniu swoich obowiązków nie mówiąc już o naszym dobru.

A na koniec o lewicowych terrorystach spod znaku ekologii. Siedmiu obrońców praw zwierząt postanowiło (jak to już lewaki mają w zwyczaju) złamać prawa człowieka i oskarżeniami o pedofilię (dziwnie to brzmi w ustach lewicowego aktywisty) czy anonimowymi telefonami zatruwać życie menadżerom firm prowadzących testy na zwierzętach. Nie widziałem jeszcze żadnego lewaka który z taka determinacja okupowałby kliniki aborcyjne czy laboratoria pracujące na ludzkich embrionach. Ale to typowe dla lewackiej mentalności, pochylać się nad rozdeptana mrówką a samemu wyskrobywać z siebie dzieci.

czwartek, 08 stycznia 2009
Sarkozy apeluje o socjalizm z ludzką twarzą

Sarkozy apeluje o socjalizm z ludzką twarzą czy o kapitalizm bez wypaczeń. Zwał jak zwał. Ale gdy Sarkozy i Merkel zaczynają mówić o sterowaniu kapitalizmem, który powinien przejść odnowę dzięki nowej roli rządów i wartościom moralnym to już wiem, że mówią raczej o nowej wersji socjalizmu a nie o kapitalizmie.

Przemawiając obok kanclerz Niemiec Angeli Merkel i byłego premiera W. Brytanii Tony’ego Blaira na konferencji poświęconej przyszłości światowych finansów w Paryżu, Sarkozy skrytykował “niemoralny system, w którym logika rynku usprawiedliwia wszystko, gdzie pieniądze idą za pieniędzmi”.

sobota, 03 stycznia 2009
Już nie ma pedała, murzyna…szkoły

O jest szansa że już nie będziecie chodzić do szkoły. Jakaś londyńska oberdyrektor wymyśliła że od dziś jej placówka nie nazywa się szkołą. Typowo unijne rozwiązanie, zmiany na poziomie werbalnym mają zastąpić realne ruchy. Już nie ma pedała tylko gej i nie ma murzyna tylko afroamerykanin (a w afryce?). No i nie ma szkoły:

“Kiedy szkoła przestaje być szkołą?” - pyta Times i odpowiada - “kiedy staje się miejscem nauki”. Cała brytyjska prasa komentuje zarządzenie kierowniczki jednej ze szkół Lindy Kingdon, która zakazała używania w jej placówce wyrazu “szkoła” jako “budzącego negatywne skojarzenia u rodziców i uczniów”.

W ten sposób szkoła podstawowa Watercliffe Meadow w Sheffield stała “miejscem nauki”, które zdaniem pani nauczycielki jest określeniem oddającym właściwie stan rzeczywisty oraz zgodnym z duchem czasu. Times uważa jednak, że jest to “śmiechu warta polityczna poprawność”.

Dziennik “The Sun” ocenia, że językowe wygibasy doprowadzą tylko do tego, że dzieci oduczą się porozumiewać normalnym angielskim, a nauczą biurokratycznej nowomowy.
Natomiast “Daily Mail” cytuje rodziców, których zdaniem “i tak wiadomo co to jest, szkoła jest i będzie szkołą, a więc po co te zmiany?”.

 Źródło: IAR

sobota, 04 października 2008
Rosyjskie siły pokojowe

Onet poinformował, że w Cchinwali zginęło w zamachu bombowym siedmiu rosyjskich żołnierzy. Rosyjska prokuratura oskarża o ten zamach Gruzinów. Rozumiem, że do tego momentu relacja jest neutralna i ma za zadanie poinformowanie polskiego społeczeństwa o wydarzeniu w dalekiej Osetii i jej interpretacji przez stronę rosyjską. Jednak kolejne zdania:

Do wybuchu doszło w pobliżu sztabu rosyjskich sił pokojowych w stolicy separatystycznej republiki Gruzji. Wśród zabitych jest szef sztabu sił pokojowych Rosji w Osetii Płd., pułkownik Iwan Petrik.

to już jawna manipulacja. Bo zobaczmy co nam się wciska. Na terenie "stolicy separatystycznej republiki" jacyś chyba terroryści z obcego kraju atakują posterunek sil pokojowych, czyż nie taki przekaz otrzymujemy? A jaka wersja jest bliższa obiektywizmowi? Bo prawdy raczej nie ustalimy, nie dojdziemy czy to była prowokacja czy też faktycznie Gruzini podłożyli ładunek, ale nie w tym rzecz. Chodzi o manipulację naszymi emocjami i faktami.

Nie istnieje jeszcze formalnie oddzielna separatystyczna republika Osetia Południowa z wyznaczonymi granicami i uznanym rządem w uznanej stolicy. Mamy na razie do czynienia z reżimem separatystycznym na terenie Osetii Południowej, reżimem, który reprezentuje ok 40-50% zamieszkującego ten teren społeczeństwa. Reżim ten za pomocą terroru utrzymuje w strachu tzw. unionistów, którzy są za utrzymaniem status quo . W terroryzowaniu ludności biorą udział na równi rebelianci, których duża część została przerzucona na te tereny z Osetii Północnej oraz przez wojska Rosyjskie, które w porównaniu z tymi pierwszymi mogą kojarzyć się z pokojem, ale tak naprawdę to ich obecność legitymizuje zbrodnie rebeliantów.  I choćby Rosja a za nią Onet nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, nadal ten teren należy formalnie do Gruzji i nie jest republiką a obwodem.

Drugą manipulacją jest nazywanie sił Rosyjskich okupujacych terytorium Gruzji silami pokojowymi. Otóż tzw. "siły pokojowe" używają na tym terenie bomb kasetowych które mają za zadanie zabijanie jak największej ilości ludności cywilnej, w tym kobiet i dzieci, oraz te tzw. siły pokojowe są ewidentną stroną w konflikcie Rosja-Gruzja, więc nie mogą być podczas prowadzenia działań wojennych na terenie obcego kraju z którym tę wojne prowadzą nazywane siłami pokojowymi. Bo to takie samo kłamstwo jak mowa o wyzwoleniu Polski 17 września 1939 roku przez Radzieckie Siły Pokojowe.

 

wtorek, 30 września 2008
Człowiek honoru

Honorowy obywatel III RP, wzór cnót i mentor środowiska Adama Michnika - sumienia narodu po raz kolejny został skompromitowany. Oczywiście w oczach tych, którzy nie zostali jeszcze skundleni przez twórczość Maleszki i potrafią przyjąć, że historia służy temu by wyciągać z niej wnioski a nie by ją fałszować.

Otóż okazuje się, ze nasz salonikowy bohater prześladował żołnierzy Andersa pracując tuż po wojnie w Informacji Wojskowej - formacji będącej bezpośrednim przedłużeniem sowieckiego wywiadu wojskowego. Ups, jak to sowieckiego? Przecież pracował dla Informacji Wojskowej w Polsce więc jak mógł dla sowieckiego wywiadu robić spyta uważny student Gazety Wyborczej. Podobnie ów student zapyta o WSI w wolnej III RP, no przecież GW pisała, że służyć ojczyźnie to zaszczyt i nie należy się wstydzić gdy się współpracowało, bez względu na to skąd wywodzą się służby. Marszałek Komorowski zaś mówił, że Polska nie ma i nie jest nawet zagrożona posiadaniem obcych agentów infiltrujących nas od środka. Więc o co chodzi?

A no o to kochane żbiki, że tak jak w latach 50 tak i dziś, pracujący na rzecz tych instytucji, które w prostej lini, także personalnej, wywodzą się z sowieckich struktur, prześladują przede wszystkim uczciwych ludzi, którzy owym strukturom i agenturze zaszkodzić mogą. I tak jak Kiszczak starał się kompromitować i szkalować bohaterów II RP co, jak pisze "Polska" kończyło się także śmiercią tychże prześladowanych, tak dziś kompromituje się prawdziwych bohaterów walki o Polskę w czasie PRLu, w ich miejsce dając nam takie ścierwa i nazywając je Ludźmi Honoru. 

wtorek, 09 września 2008
Duma Rycerska

Powiedz wdzięczna kobzo moja,
u mnie lico - duma twoja,
Cóż może być piękniejszego,
Nad człowieka rycerskiego.

Husarz zasię w mocnej zbroi,
Warownym obozem stoi.
Który po sutym obiedzie,
Straż zarazem swą zawiedzie.

Pod świętymi chorągwiami,
Głośny trąbą i bębnami,
Bierzy pochylony lasem,
Dla sławy, dla zysku czasem.

Powiedz wdzięczna kobzo moja,
u mnie lico - duma twoja,
Aż ktoś znowu zacznie myśleć,
Żeby mną se mordę wytrzeć..

CZUWAJ!

poniedziałek, 01 września 2008
Gazeta zbulwersowana

Włąsnie przeczytałem na stronie gazeta.pl:

Bristol Palin, 17-letnia córka Sary Palin, kandydatki na wiceprezydenta z ramienia partii republikańskiej, jest w ciąży i zamierza zachować dziecko oraz poślubić jego ojca - potwierdził w rozmowie z telewizją CNN doradca Johna McCaina. Czy ta informacja pogrąży Republikanów?

W oczach gazety pogrąży republikanów fakt że siedemnastolatka zamierza zachowac dziecko a nie usunąć za czym lobbuje środowisko Michnika w podobnych przypadkach czy fakt, że zamierza poślubić faceta, co też jest niezgodne z wartościami tego postępowego dziennika? 

 

środa, 27 sierpnia 2008
Barack Tusk i Donald Obama - kampania wyborcza w polskich mediach

Polaku, istnieje w świecie dwóch polityków zasługujących na twą uwagę. Tylko im możesz zaufać, tylko oni się liczą i tylko ich masz słuchać! Inni nie istnieją. To Donald Tusk i Barack Obama.

Nie to nie żart ani jakieś czarne wizje (ups), tak wyglądają przekazy medialne. No może ciut subtelniej, chociaż jeśli chodzi o Obamę to chyba nie przesadzam. Spytajcie przeciętnego Polaka, kto kandyduje w USA na prezydenta, oczywiście Obama i Clinton. Nikt inny nie ma szans na obecność w Polskich i chyba też Europejskich mediach. Oglądam sobie Wiadomości a tam Kraśko znowu nadaje z USA, kogo promuje? Baracka oczywiście, codziennie! A może by tak wziął pod uwagę że u nas kampanii wyborczej formalnie nie ma (chociaż PO tego od roku nie widzi) i widz chce jako tako obiektywnie posłuchać o USA. Nie Krasko wie lepiej, jeszcze Hania okrasi jego słowa pięknym uśmiechem i głupim komentarzem i mamy biuro promocji lewactwa oddział TVP. Kolejne takie biuro mieści się w Agorze, ale tego nie muszę chyba pisać. Wystarczy wejść na ich portal by sobie zobaczyć m.in. link do Obamy.

Podobnie polskie media dbają o krajowego Baracka. Nasze słonko Peru traci ostatnio wizerunkowo, Kaczyński wredota bryluje, więc należy troszkę podrasować wizerunek. Jak? Wypuścimy znów Niesioła niech poszczeka, TVN podkręci obroty Szkiełka dla Debili, a media odpowiednio przedstawią chamskie prowokacje i zagrania poniżej pasa Donalda i jego ekipy, by prezydent dał się złapać jak Gruzja na Rosyjskie prowokacje w Osetii. I tak, Tusk idiotycznie wystąpił przed Condolizą więc trzeba podkręcić że Kaczor się śmiał a nie zna angielskiego. Jakby Tusk znał... Poza tym protokół dyplomatyczny jasno mówi kto w tej sytuacji pozdrawia w obcym sobie języku, powinien to zrobić gość, ale że Donald wyrwał się przed prezydenta to i honory gościa pełnić zaczął. Skąd to wiemy? No nie, nie z mediów, przynajmniej nie z tych pierwszoplanowych. Podobnie wygląda sprawa Gruzji. Donald dał ciała, zagrał na Niemcy, Polakom spodobała się postawa Kaczyńskiego i... trzeba ośmieszyć tego kurdupla, bo znów sondaże spadają. Co robimy? Wypuszczamy Niesioła a media nadają temu ton. I nie ważne jest wówczas po co Kaczyński jedzie na szczyt UE, kto go prosił i kto oczekuje, nie ważne jest nawet co jest tematem szczytu. Newsem staje się:

"Prezydent chce być panem młodym na każdym ślubie"

PS.

Bez żadnych podtekstów, musiałem się namęczyć, żeby mi word nie pozamieniał Obamy na Osamę...

Święte krowy III RP

Konstytucyjnie mamy zagwarantowana równość wobec prawa. Teoretycznie za ten sam czyn powinniśmy podobnie odpowiadać, to samo powinno być nam wolno i to samo zabronione. Teoretycznie. Nawet średnio zorientowany obywatel wie przecież czym jest immunitet i że jak cię taki z immunitetem trzaśnie w ryja to nie możesz mu oddać. Są jeszcze inne wymiary tej nierówności.

Gdy np. niejaki Konrad Rękas, lubelski działacz Samoobrony (dziś nawet nie wiem czy nadal w niej jest po jej zgonie) sfałszował podpisy w indeksie, został wyrzucony z uczelni. Cóż za hipokryzja, bo pamiętamy przecież sprawę magistra Kwaśniewskiego, który fałszując swój życiorys z urzędu nie został usunięty. Dziś mamy podobną sprawę, ale na poziomie Europejskim a w roli głównej występuje profe.... no właśnie, nie profesor Bartoszewski.

Pewien Niemiec został skazany na 10 tysięcy marek grzywny za to, że używał tytułu naukowego niezgodnie z prawdą. Tenże Niemiec, przywołał więc postać pana Bartoszewskiego (pełnomocnika rządu Donalda Tuska), któremu na oficjalnym dokumencie informującym o przyznaniu mu nagrody im. Adama Mickiewicza przez Komitet Trójkąta Weimarskiego obok tytułu profesorskiego umieszczono także stopień doktorski i habilitację. I co odpisano żądającemu sprawiedliwości Niemcowi? Posłużę się cytatem z Dziennika: Odpowiedź ograniczyła się - jak mówi rozmówca gazety - do podania złośliwej łacińskiej maksymy "Si tacuisses philosophus mansisses" (Gdybyś milczał, byłbyś filozofem) i do sugestii, aby więcej nie przysyłał do komitetu żadnych pism w tej sprawie. Ot i mamy sprawiedliwość. Staremu histerykowi siwy włos nie spadnie z głowy, a Niemiec jeszcze oprócz grzywny może trafi do aresztu za to że sie awanturuje i wytyka palcami najsprawiedliwszego ze sprawiedliwych.

Mam jeszcze jeden przykład świętej krowy i sprawiedliwości dziejowej. Lech Wałęsa. Ulubieniec salonu. Prześladowany przez nieoświeconych siepaczy z IPNu. Otóż nasz bohater po raz kolejny zabłysnął na tej samej zasadzie jak w 1992 roku gdy posłał do PAP komunikat, że podpisał jeden czy dwa  dokumenty. Dziś na apel abpa Nycza:

"Osoby, które zdradziły, powinny się do tego przyznać, żałować, mieć świadomość słabości i dopiero wówczas mogą dalej pracować dla ojczyzny"

Wałęsa odpowiedział niepytany: "Chyba od siebie zaczyna"  i podkreślił że słyszał o kwitach na biskupa. A tak przy okazji to myślałem że kwity są "be", ale wygląda na to, że zależy kto ich używa, w takich przypadkach są jak widać "cacy", tak więc Wałęsa zakończył wywód słowami: "Kto mieczem wojuje, od tego ginie". I nagle przyszła odpowiedź z pałacu biskupa:

"To nadinterpretacja. W moim odczuciu słów arcybiskupa absolutnie nie można łączyć z osobą Lecha Wałęsy"  - powiedział rzecznik arcybiskupa. Słowa biskupa skierowane są zaś do wszystkich wiernych i zostaną odczytane w najbliższą niedzielę w kościołach. Na złodzieju czapka gore, skoro już przysłowiami sobie żonglujemy Panie Wałęsa, ale rozumiem, dla Pana i Pańskiego otoczenia wciąż aktualne są słowa, które wykrzyczał Pan w stronę pewnego dziennikarza, wydaje się, że niestety nie dotyczą tylko Pana:

Jak Pan w ogóle śmie mnie atakować? Atakowanie mnie, myślenie źle o mnie jest zbrodnią!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Geralt.blox.pl

darmowe liczniki web stats stat24.com http://geralt.salon24.pl Prawy Prosty - galba.net.pl Gdańszczanin.blox.pl Kataryna.blox.pl Wpisz24.pl Dokwadratu.blogspot.blox.pl Haribu.blog.onet.pl Andrzejwegrzyn.wordpress.com Myslozbrodnia.blogspot.com Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie website stats